W 31. rocznicę uczczono pamięć poległych górników

W uroczystościach 31. rocznica pacyfikacji kopalni Wujek dziewięciu górników, zastrzelonych w grudniu 1981 r. przez ZOMO w kopalni Wujek uczestniczyły rodziny zabitych i rannych oraz byli przedstawiciele władz państwowych, regionalnych i lokalnych, związkowcy i dziesiątki mieszkańców regionu.

Mszę Św. w intencji zamordowanych górników odprawił w katowickim kościele Podwyższenia Krzyża Świętego metropolita katowicki ks. abp Wiktor Skworc. Homilię wygłosił ks. bp. Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego. Ks. biskup apelował w Homilii o powrót do wiary w Boga i stosowanie ewangelicznej zasady zwyciężania zła dobrem.

Zrywanie więzi z Bogiem kończy się dla ludzkości tragicznie; a tylko dzięki przyjęciu ewangelicznego prawa, by zło dobrem zwyciężać, na Wujku polało się mniej krwi – mówił ks. bp Józef Guzdek. 

Nawiązując do słów Jana Pawła II i Aleksandra Sołżenicyna, hierarcha zaakcentował, że w dwudziestym wieku wielu ludzi odeszło od Boga.

Odrzucone zostało ewangeliczne orędzie, głoszące, że ludzie są równi i mają taką samą godność. Lata wojny dowiodły, że człowiek zdany wyłącznie na własne siły, odarty z dążeń religijnych, szybko stał się numerem i przedmiotem – podkreślił ks. bp Józef Guzdek. 

Jak zaakcentował, górnicy z Wujka upomnieli się o swoje prawa, płacąc wysoką cenę, ale na przemoc nie odpowiedzieli przemocą.

Możemy dziś powiedzieć, że tylko dzięki przyjęciu ewangelii i ewangelicznych praw, by zło dobrem zwyciężać, polało się mniej krwi – ocenił.

Ks. bp. Józef Guzdek nawiązał też do wspomnień kapelana strajkujących górników z Wujka ks. Henryka Bolczyka. Górnicy wielokrotnie przychodzili do niego z prośbą o radę i wsparcie, z pytaniem co w tamtej sytuacji robić. Ks. Bolczyk przekonywał wzburzonych strajkujących, że jako chrześcijanie nie mogą upodobnić się do tych, którzy sieją przemoc.

Ostatecznie zwyciężyła zasada pokonywania zła przez miłość i przebaczenie. Górnicy potrafili podzielić się chlebem z żołnierzami – przypomniał ks. biskup.

Odwołując się do tych wydarzeń, biskup przestrzegał przed zrywaniem więzi z Bogiem, co, jak mówił, ostatecznie kończy się dla ludzkości tragicznie. Podkreślił, że przejawy tego mają obecnie miejsce, np. w przyjmowanych w referendach i głosowaniach decyzjach o tym, kto ma prawo do życia, w wyrzucaniu Boga z przestrzeni publicznej, w prześladowaniach ze względu na rasę i wyznanie.

Tymczasem Stanisław Płatek, legendarny przywódca strajku górników w kopalni Wujek, powiedział, że o ofiarach stanu wojennego zawsze mamy pamiętać, a pamięci tej nie możemy pozwolić zaginąć.

Władze nie chciały, by to miejsce stało się miejscem szczególnie upamiętnionym – miejscem pamięci narodowe. Starano się nie dopuścić, by prawda o mordzie na kopalni Wujek rozlała się na cały kraj. Niech nigdy więcej Polak nie staje z bronią przeciwko Polakowi. Nigdy więcej krwawej rzeźni, prześladowań, zbrodni – zaapelował Płatek.

Przed kopalnię przyszło też około stu kibiców katowickiego GKS i przedstawicieli środowisk narodowców. Przed rozpoczęciem głównych uroczystości odpalali race i petardy, wznosili okrzyki: „Cześć i chwała bohaterom” i „GKS Katowice”. Mieli m.in. transparenty z symbolami antykomunistycznymi.

Podobne uroczystości miały miejsce dziś w parafii św. Brygidy w Gdańsku. Metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź mówił podczas Mszy Św. o konieczności czczenia pamięci robotników, którzy zginęli w grudniu 1970 roku.

W 42. rocznicę Grudnia nie dość przypominania o tych wszystkich, którzy życie oddali, aby Polska żyła. Trzeba wciąż czynić serca wrażliwymi i na pamięć o tych, co polegli, i na pamięć o tych, co żyją. A dzisiaj? Czy to nie obraz naszego czasu, kondycji moralnej politycznych elit, których członkowie jakże często zapominają, że ich początek był w ruchu Solidarność. Każdy po swojemu się licytuje, nie wychodzą ze studia telewizyjnego dniami i nocami” – mówił metropolita, dodając, że „ta licytacja przypomina nawet nie bazar, ale targowisko – mówił abp Głódź.

Po mszy kilkuset jej uczestników, w tym ks. abp Głódź, szef Solidarności Piotr Duda i przedstawiciele władz lokalnych, przemaszerowali ulicami miasta pod Pomnik Poległych Stoczniowców, gdzie odbyła się kolejna część gdańskich uroczystości.

Górnicy z Wujka zastrajkowali 13 grudnia 1981 r., domagając się uwolnienia przewodniczącego kopalnianej Solidarności Jana Ludwiczaka. Potem zażądali też m.in. zniesienia stanu wojennego i zwolnienia wszystkich internowanych. 16 grudnia milicja i wojsko otoczyły kopalnię. W czasie szturmowania zakładu padły strzały. Na miejscu zginęło sześciu górników, trzej inni zmarli później wskutek odniesionych ran.

Prawomocny wyrok, skazujący na kary od 3,5 do 6 lat więzienia byłych milicjantów za strzelanie do górników zapadł dopiero po blisko 15 latach rozpatrywania sprawy, w czerwcu 2008 r. Później orzeczenie to ostatecznie utrzymał Sąd Najwyższy.

RIRM/PAP

drukuj