[TYLKO U NAS] Z. Kuźmiuk o radach ws. wejścia Polski do strefy euro: Proponuje się nam zamknięcie oczu i skakanie do basenu bez sprawdzenia, czy jest tam woda

Po trudnych sytuacjach w Grecji, Hiszpanii, Włoszech czy Francji, które weszły do strefy euro, Polsce proponuje się zamknięcie oczu i skakanie do basenu bez sprawdzenia, czy jest tam woda. Jest to fałszywa rada, a liberalni ekonomiści i redakcja jednej z gazet podpowiadają Polakom fatalne rozwiązanie – podkreślił Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego, podczas „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam. 

Zbigniew Kuźmiuk wskazał, że nie wyszedł w Polsce scenariusz „ulica i zagraniaca”, więc wprowadza się próbę konfliktowania Polaków na innym gruncie.

– Po przypadku kryzysu w Grecji [po wejściu do strefy euro (…)], przypadku Hiszpanii, trudnej sytuacji Włoch czy Francji spowodowanej głównie niedostosowaniem gospodarczym do wspólnej waluty – nam proponuje się zamknięcie oczu i skakanie do tego basenu bez sprawdzenia, czy jest tam woda. Jest to fałszywa rada, a takimi radami jest wybrukowane piekło. Liberalni ekonomiści i redakcja jednej z gazet podpowiadają Polakom fatalne rozwiązanie. Polska posiadając własną walutę rozwija się wyraźnie szybciej niż kraje strefy euro, ma wyraźnie niższe bezrobocie, a my ciągle chcemy gonić kraje zachodnie. Musimy rozwijać się dwu- lub trzykrotnie szybciej niż te państwa. Tylko z użyciem własnej waluty jest to możliwe – zaznaczył poseł do PE.

Polityk odniósł się również do opinii pojawiających się w przestrzeni publicznej, że jeżeli wejdziemy do strefy euro, to nie będziemy w rosyjskiej strefie wpływów.

– Gdyby Rosja (…) chciała atakować Estonię, Łotwę czy Litwę, to zatrzymałaby się na granicach tych krajów dlatego, że mają walutę euro? To jest argumentacja na poziomie przedszkolnym. Czy Szwecja i Dania, które mają własne waluty i nie zamierzają ich zmienić, są w strefie wpływów Rosji? – wyjaśnił gość TV Trwam.   

Zbigniew Kuźmiuk mówił również o obecnej sytuacji Polski z perspektywy przyjęcia przez Komisję Europejską art. 7 wobec naszej ojczyzny. Wskazał, iż oskarżenia wytaczane przeciwko Polsce nie są oparte na jednoznacznych, konkretnych źródłach.

– Jeśli chodzi o sprawę Polski – kryteria nie są ostre. Jeżeli przechodzimy do konkretów, choćby zmian w sądownictwie, to czy w Polsce nie można zmieniać ustaw reformujących ten obszar sądownictwa i usuwać takich sędziów, jak sędzia Milewski – „sędzia na telefon” czy sędziów, którzy wprowadzali procedury odzyskiwania majątku w Warszawie, uznając, że o roszczenia reprywatyzacyjne mogą występować osoby 130-letnie? Jeżeli tacy sędziowie byli, a mamy dokumenty  pokazujące, że tak właśnie było, to czy KE może w tej sprawie wprowadzić sprzeciw? – pytał retorycznie polityk.

Europoseł ocenił w TV Trwam, kiedy możemy spodziewać się ewentualnego głosowania w Radzie Europejskiej wobec zabiegów Komisji Europejskiej o wprowadzenie procedury art. 7.

– To mogą być miesiące, a nawet lata. Przede wszystkim Komisja przyznała się, że forsując tę procedurę, sama uderzyła o swoistą ścianę. Co teraz KE proponuje? Przeniesienie tego na poziom RE. Najpierw muszą zebrać się ministrowie ds. ogólnych Unii Europejskiej. Na posiedzeniu Rady, która najprawdopodobniej odbędzie się na początku lutego, Polskę będzie reprezentował minister Szymański. Tam będzie miała miejsce debata, czy w ogóle tym problemem Rada Europejska ma się zająć (…). Liczę, że na posiedzeniu Rady nie będzie 22 krajów, które będą chciały zgodzić się na tę procedurę. Co więcej, jest wymagana zgoda PE i to większością 2/3. Nie sądzę, aby aż 2/3 za taką rezolucją głosowało. To są dwa elementy, które trzeba będzie spełnić. Mam nadzieję, że już na tym poziomie to postępowanie się zakończy – akcentował Zbigniew Kuźmiuk.

RIRM

drukuj