fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

[TYLKO U NAS] K. Bosak: Muzeum Polin zamiast upamiętniać historię polskich Żydów, tworzy nową historię, a co gorsze – nową politykę

Muzeum Polin powinno się skupić wyłącznie na upamiętnianiu historii Żydów polskich. Uważam, że jest złym pomysłem wchodzenie tego podmiotu jako aktora w bieżącą debatę polityczną, publicystyczną czy nawet naukową nad zagadnieniami niezwiązanymi z historią Żydów polskich – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja Krzysztof Bosak. Wiceszef Ruchu Narodowego podkreślił, że debaty odbywające się w muzeum Polin nie skupiają się na upamiętnieniu, ale tworzeniu nowej historii, a co gorsze – nowej polityki.

Muzeum Historii Żydów Polskich Polin zostało powołane – jak sama nazwa wskazuje – do tego, żeby upamiętnić dziedzictwo wielu set lat Żydów w Polsce, współżycia polsko-żydowskiego i historii, która się z tym wiązała. Wydaję mi się, że w swoim bieżącym działaniu Muzeum Historii Żydów Polskich daleko odbiega od swoich celów – powiedział Krzysztof Bosak.

Muzeum Polin staje się obecnie jednym z aktorów na polskiej scenie debaty publicznej. Nie dotyczy to jednak Żydów, ale ideologii i polityki, która dzieje się wśród Polaków – zaznaczył były poseł na Sejm RP.

Wiceprzewodniczący Ruchu Narodowego odniósł się do wydarzeń, które miały miejsce w I połowie marca podczas konferencji w muzeum Polin.

W połowie marca w muzeum Polin odbyła konferencja będąca częścią obchodów Marca’68. Tam miało miejsce wystąpienie – w założeniu wykład naukowy – dr hab. Michała Bilewicza z Uniwersytetu Warszawskiego pt. „Epidemie mowy nienawiści. Jak blisko Marca’68 jesteśmy?”. W założeniu miał być to wykład naukowy, jednak w praktyce był to występ częściowo posiadający badania naukowe, a częściowo relacjonujący tezy ideologiczne czy publicystyczne autora. Sprowadzały się one do sypania przykładami z debaty publicznej czy też politycznej, różnych przykładów faktycznego bądź też rzekomego antysemityzmu. Autor postawił wręcz tezę, że w Polsce mamy do czynienia z mową nienawiści, która się rozszerza, która dotyczy wszelkich grup. Stworzył do tego specjalne modele z zakresu psychologii społecznej. Po tym wystąpieniu zabrałem głos, który jako jedyny był głosem nie zgadzającym się z autorem. Cała reszta debatujących to było towarzystwo wzajemnej adoracji – zaznaczył Krzysztof Bosak.

Debatę w Muzeum Polin: „Język nienawiści” – dyskusja z cyklu „Obcy w domu. Wokół Marca ’68” – można zobaczyć [tutaj].

Tydzień później brałem udział w kolejnej konferencji. Tym razem nt. fake newsów i mowy nienawiści. I znów miało to ten sam charakter co tydzień wcześniej, tylko jeszcze bardziej polityczny. Panel niemal wyłącznie składał się z dyskusji nad tym, czy Jarosław Kaczyński jest antysemitą, czy PiS to antysemici, czy prezydent Duda, który wspomniał o Jedwabnem w debacie, jest antysemitą, czy Ziemkiewicz to antysemita, czy Ogórek to antysemita, czy okładka „DoRzeczy” była antysemicka itd. Okazało się, że nawet wypowiedzi niektórych Żydów mogły być antysemickie, np. te, w których wspominają oni o kontekście roszczeń majątkowych – dodał polityk.

W wystąpieniu dr. hab. Bilewicza były popularyzowane pojęcia, które pierwotnie funkcjonowały w niemieckiej debacie, jak np. antysemityzm wtórny – wskazał rozmówca portalu Radia Maryja.

Antysemityzm wtórny to jest pojęcie, które zostało stworzone w niemieckiej debacie naukowej po to, żeby opisać mechanizm wypierania przez Niemców odpowiedzialności za zbrodnie Holokaustu. Okazuje się, że to pojęcie można zastosować także do Polaków. Były używane różne przykłady w tej szkole psychologii, którą zaprezentował uczestnikom debaty dr Bilewicz: komentarze pod adresem mniejszości narodowych – homonegatywność, sceptyczne nastawienie do homoseksualistów i ich postulatów czy antysemityzm i islamofobia – powiedział Krzysztof Bosak.

Wiceszef Ruchu Narodowego przedstawił sylwetkę wcześniej wymienianego dr. Bilewicza z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr Bilewicz jest szefem Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. Już od obecnej władzy, przez Narodowe Centrum Nauki, otrzymał grant w wysokości 2 mln zł na międzynarodowe badania porównawcze. Będzie w nich wykazywał mowę pogardy, co m.in. polega na analizie komentarzy zamieszczanych w internecie. Dr Bilewicz to były członek zespołu „Krytyki Politycznej”, więc reprezentuje skrajną lewicę – wskazał polityk.

W tych wystąpieniach mieliśmy do czynienia z typowym przykładem szerzenia swego rodzaju ideologii marksizmu kulturowego, multikulturalizmu w instytucji, która została stworzona do upamiętnienia historii Żydów polskich za pieniądze podatnika. Nie w tym celu zostało stworzone muzeum Polin, żeby zajmować się pseudobadaniami – podkreślił.

Muzeum Polin powinno się skupić wyłącznie na upamiętnianiu historii Żydów polskich. Uważam, że jest złym pomysłem wchodzenie tego podmiotu jako aktora w bieżącą debatę polityczną, publicystyczną czy nawet naukową nad zagadnieniami niezwiązanymi z historią Żydów polskich. Jeżeli byłoby tam przedstawione wystąpienie dokładnie analizujące i nie zawierające żadnych zbędnych ideologicznych tez, co dokładnie się działo z Żydami w 1968 r., to nikt nie miałby pretensji. Natomiast robienie jakichś fałszywych analogii między 1968 r. a obecną Polską i snucie refleksji na temat nienawiści, antysemityzmu i porównywanie jakichś mechanizmów związanych z tym, co się dzieje w Niemczech i w Polsce, to zupełnie wykracza poza historię polskich Żydów. Można powiedzieć, że jest to bardziej tworzenie historii niż jej upamiętnianie. Co więcej, to jest tworzenie polityki – zaznaczył Krzysztof Bosak.

Debatę w Muzeum Polin: „Język nienawiści – dyskusja z cyklu „Obcy w domu. Wokół Marca ’68” można zobaczyć [tutaj].

RIRM

drukuj