fot. PAP/Adam Warżawa

[TYLKO U NAS] H. Grzegorczyk ze Stowarzyszenia My Gdańsk: Za awarię gdańskiej przepompowni odpowiada także miasto

Awaria gdańskiej przepompowni pokazuje, delikatnie mówiąc, niefrasobliwość administracyjno-organizacyjną obecnego włodarza miasta – uważa Hubert Grzegorczyk ze Stowarzyszenia My Gdańsk, który był gościem czwartkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

W gdańskiej Przepompowni Ścieków Ołowianka we wtorek przed południem doszło do awarii, przez którą spółka zarządzająca siecią wodociągowo-kanalizacyjną – Saur Neptun Gdańsk – była zmuszona kierować ścieki do rzeki Motławy. Nieczystości były też odprowadzane do Zatoki Gdańskiej. Dziś w zakładzie zainstalowano nowy silnik i uruchomiono pompę, dzięki czemu awaryjny zrzut ścieków do Motławy wkrótce ma się zakończyć. Śledztwo ws. awarii wszczęła gdańska prokuratura.

Przepompownia obsługuje ok. 60 proc. ścieków mieszkańców Gdańska, a nieczystości płyną do rzeki już ponad dwie doby – podkreślał na antenie Radia Maryja Hubert Grzegorczyk.

– Te ścieki wciąż lecą. 48 godzin już lecą do Motławy, a tym samym do Morza Bałtyckiego. I tak naprawdę nie wiadomo, czy ten zrzut zakończy się dzisiaj wieczorem czy też na przykład jutro rano – mówił po godz. 13.00 gość radia.

Jak wskazał, kryzysowa sytuacja może być następstwem wydarzeń, które miały miejsce jeszcze w piątek.

– Otóż w piątek w Gdańsku nastąpiła powódź w wyniku intensywnych opadów deszczu. Zostały zalane dzielnice tzw. Dolnego Tarasu. I tak się składa, że właśnie ta przepompownia obsługuje tenże Dolny Taras. Pojawiają się więc spekulacje, że być może ta powódź, która była w piątek, bezpośrednio jest związana z tą awarią, która miała miejsce we wtorek – powiedział Hubert Grzegorczyk.

Przedstawiciel Stowarzyszenia My Gdańsk dodał, że w mieście „od wielu, wielu lat są ogromne zaniedbania, jeżeli chodzi o kwestię wodno-kanalizacyjną”. Odpowiedzialność polityczną, administracyjną za to, co się stało, obok SNG, ponosi również ono – wskazywał.

– Co roku występują podtopienia w różnych dzielnicach Gdańska i co roku miasto ogłasza, że mamy „ulewę stulecia”. Występuje to od trzech czy też czterech lat. Jest to (…) związane z tymi zaniedbaniami. (…) To, co się stało pokazuje, delikatnie mówiąc, niefrasobliwość administracyjno-organizacyjną obecnego włodarza miasta Gdańsk – mówił.

Hubert Grzegorczyk ocenił, że zrzut awaryjny pozostawi negatywne konsekwencje również dla gdańskiej gospodarki.

– Na podstawie badań, które zostały przeprowadzone przez wojewódzką stację epidemiologiczną, wynika, że już w wodach Zatoki Gdańskiej znajdują się bakterie E. coli, więc na pewno to, co się stało i to, co się dzieje teraz w Gdańsku odbije się na branży turystycznej, gastronomicznej i wypoczynkowej w Gdańsku – powiedział.

Dziś sprowadzono z Holandii i zamontowano jeden silnik. Jak podała firma SNG, pompę uruchomiono i wraz z jej rozruchem zaprzestano spuszczania ścieków do Zatoki Gdańskiej. Zrzut awaryjny do Motławy zakończy się, gdy „dopływ do przepompowni zbilansuje się z wydajnością pompy”. Jak poinformowało miasto Gdańsk, dokonano też zakupu drugiego silnika.

Całość rozmowy z Hubertem Grzegorczykiem z „Aktualności dnia można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj