fot. Karolina Sabaj

PE będzie debatował na temat nałożonych przez USA ceł na importowaną stal i aluminium

Unia Europejska, a także inne kraje świata sprzeciwiają się nałożeniu ceł przez USA na importowaną stal i aluminium. Dziś w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na ten temat.

W ubiegły czwartek prezydent Donald Trump wprowadził 25-procentowe cło na stal i 10-procentowe cło na aluminium. Opłata ma objąć wszystkie kraje świata z wyjątkiem Kanady i Meksyku, gdzie trwają negocjacje w sprawie układu o wolnym handlu NAFTA. Taka decyzja – jak podkreśla prezydent Stanów Zjednoczonych – ma ochronić amerykański przemysł stalowy i aluminiowy przed agresywnymi działaniami zagranicznej konkurencji.

– Jest to proces zwany dumpingiem, który wyparł nasze fabryki z rynku. Chcemy, aby do naszego kraju przybyło dużo stali, ale chcemy tego uczciwie i chcemy, aby nasi pracownicy byli chronieni, a my chcemy szczerze chronić nasze firmy – podkreślił Donald Trump.

Wprowadzenie ceł rodzi obawy o eskalację napięć handlowych i wybuch wojny celnej między USA a innymi krajami, które mogą w odpowiedzi dodatkowo opodatkować towary z USA. Z decyzji prezydenta Donalda Trumpa niezadowolone są między innymi Francja i Niemcy.

– Ta decyzja będzie miała spore konsekwencje, zwłaszcza dla gospodarki niemieckiej. Polskę może to tak bardzo nie dotknie, bo nasza wymiana handlowa z USA jest relatywnie niewielka. Natomiast będą konsekwencje dla wymiany handlowej między Unią Europejską a USA – wskazał politolog dr Marcin Kędzierski.

Dziś w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na temat dodatkowych ceł wprowadzonych przez USA na importowaną stal i aluminium. Unia Europejska zapowiada kroki odwetowe. Chodzi o przygotowywaną przez Komisję Europejską wstępną listę amerykańskich produktów, na które mogą być nałożone cła. Mają się na niej znaleźć burbon, masło orzechowe, sok pomarańczowy, produkty stalowe, rolnicze oraz przemysłowe. Media wymieniają jeszcze m.in. dżinsy, koszule, kosmetyki, motocykle, jachty i kukurydzę. Cła na nie mają wzrosnąć nawet do 25 proc.

– Prezydent Trump musi zachować wiarygodność i w związku z tym musi pokazać swemu elektoratowi, że działa w takim kierunku, do jakiego się zobowiązał – choćby przywrócenia miejsc pracy w sektorach, które nie radzą sobie w systemie wolnego handlu – zaznaczył ekonomista dr Bartosz Michalski.

Niezadowolone z decyzji Donalda Trumpa są również Chiny, które zapowiadają zastosowanie koniecznych środków, by bronić swoich interesów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj