fot. PAP/EPA

Rozpoczęły się pierwsze od ponad 10 lat rozmowy wojskowe obu Korei

W Panmundżomie, na linii demarkacyjnej oddzielającej państwa koreańskie, po raz pierwszy od ponad dekady spotkali się w czwartek wysocy rangą przedstawiciele armii obu krajów, by rozmawiać o złagodzeniu napięć na granicy – podała agencja Yonhap.

Spotkanie pięcioosobowych delegacji wojskowych z obu krajów rozpoczęło się rano czasu miejscowego po północnokoreańskiej stronie Panmundżomu – poinformowało ministerstwo obrony Korei Płd.

„Planujemy przedyskutować m.in. złagodzenie napięć wojskowych pomiędzy dwiema Koreami i organizację spotkania ministrów obrony w ramach starań o wprowadzenie w życie porozumień dotyczących sfery wojskowości zawartych w deklaracji z Panmundżomu” – powiedział generał Kim Do Giun, który stoi na czele delegacji południowokoreańskiej.

Deklaracja z Panmundżomu to dokument podpisany przez prezydenta Korei Płd. Mun Dze Ina i przywódcę Korei Płn. Kim Dzong Una w czasie trzeciego w historii szczytu koreańskiego, który odbył się 27 kwietnia. Oba kraje zobowiązały się w nim do łagodzenia napięć militarnych oraz przeprowadzenia rozmów wojskowych wysokiego szczebla.

Oba kraje pozostają formalnie w stanie wojny, gdyż konflikt z lat 50. XX wieku zakończył się jedynie podpisaniem rozejmu. Kim i Mun zapowiedzieli jednak w czasie szczytu w Panmundżomie, że będą się starali doprowadzić do zawarcia układu pokojowego.

Yonhap pisze, powołując się na ekspertów, że strona północnokoreańska może również podnieść temat wstrzymania wspólnych manewrów wojskowych USA i Korei Płd. Wstrzymanie tych ćwiczeń zapowiedział we wtorek prezydent USA Donald Trump, który określił je jako kosztowne i „bardzo prowokacyjne” wobec Pjongjangu.

Donald Trump poinformował o tym na konferencji prasowej po swoim historycznym spotkaniu z Kimem w Singapurze. Obaj przywódcy podpisali tam wspólne oświadczenie, w którym Kim potwierdził skłonność do „całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego”, a Trump zobowiązał się do udzielenia Korei Płn. gwarancji bezpieczeństwa.

PAP/RIRM

drukuj