fot. PAP

Prezydent nie widzi zagrożeń konwencji

Prezydent świadomie nie zauważa zagrożeń konwencji i stosuje – tak jak środowiska lewackie – fasadę walki z przemocą wobec kobiet – powiedziała na antenie Radia Maryja poseł Beata Kempa.

Prezydent Bronisław Komorowski ratyfikował dziś szeroko oprotestowaną Konwencję Rady Europy, która pod pozorem walki z przemocą wobec kobiet wprowadza do polskiego prawa ideologię gender i uderza w rodzinę, tradycję oraz religię.

W uzasadnieniu swojej decyzji prezydent wskazał, że nie znalazł żadnego powodu, aby kwestionować konstytucyjność konwencji. Stwierdził też, że nieratyfikowanie jej byłoby hańbą międzynarodową.

Poseł Beata Kempa ocenia decyzję prezydenta, jako szkodliwą, a uzasadnienie decyzji, jako skrajnie infantylne.

– Co to znaczy, że niepodpisane konwencji byłoby hańbą międzynarodową? Na pytanie, które zadałam z mównicy sejmowej o to ile krajów UE podpisało tą konwencję, usłyszałam odpowiedź, że tylko osiem krajów i nie podpisały jej Niemcy. W związku z powyższym rozumiem, że Niemcy nie podpisując konwencji narażają się na międzynarodową hańbę. Wreszcie bełkot, którego nie jestem w stanie zrozumieć to to, że ta konwencja jest zgodna z konstytucją. Jest szereg opinii, których – zdaje się – pan prezydent w ogóle nie wziął pod uwagę, począwszy od artykułu 2 poprzez bardzo ważny artykuł 48 i 53 konstytucji mówiących o roli rodzica w wychowaniu dzieci, wyboru ich drogi edukacji – podkreśliła Beata Kempa.

Poseł powiedziała też, że wbrew przekonaniu prezydenta, konwencja nie zastopuje zjawiska przemocy. Podkreśliła, że swoją decyzją Bronisław Komorowski pokazał, że jest zakładnikiem i funkcjonariuszem PO, który rozpaczliwie zabiega o głosy skrajnie lewackiego elektoratu.

RIRM

drukuj