fot. PAP/EPA

Polska ma szansę odzyskać wpływ na EuRoPol Gaz?

Po tym jak w piątek ze stanowiska zrezygnował prezes Mirosław Dobrut oraz wiceprezes Zdzisław Jamka, współudziałowcy z Gazpromu opuścili obrady Rady Nadzorczej, co uniemożliwiło wybór nowych członków zarządu.

Poseł Piotr Naimski, były wiceminister gospodarki podkreśla, że Rosjanie w ten sposób demonstrują swoje zniecierpliwienie w sprawie – ich zdaniem – braku postępów w realizacji postanowień podpisanego w kwietniu memorandum.

– Pomiędzy panem Dobrutem, który właśnie ustąpił, a prezesem Gazpromu – memorandum dotyczyło budowy przechodzącego przez Polskę nowego gazociągu rosyjskiego, omijającego Ukrainę i łączącego Białoruś ze Słowacją. Ten projekt jest w oczywisty sposób sprzeczny z polskimi interesami. Nie potrzebujemy tego. W związku z podpisaniem memorandum stanowisko straciła pani prezes PGNiG i ówczesny minister Skarbu Państwa Budzanowski. Stronie polskiej wydawało się wtedy, że zgoda na memorandum to nieznaczący gest negocjacyjny; a Rosjanie konsekwentnie dążą do wypełnienia zapisów, które tam się znalazły – powiedział poseł Piotr Naimski.

Parlamentarzysta dodaje, że jest to sprawa czysto polityczna i wymaga politycznego stanowiska rządu.

– Rząd Donalda Tuska nie chciał w tej sprawie publicznie się wypowiedzieć. To źle dlatego, że – minister Skarbu Państwa i premier – pozostawiają członków zarządu PGNiG w sytuacji, kiedy tak naprawdę nie mają jasnych politycznych instrukcji. To brzmi dziwnie. Oczywiście, kiedy ja twierdzę, że powinny być polityczne decyzje ws. spółki, którą przecież jest; giełdowej spółki PGNiG, ale kwestia budowy tego gazociągu, kwestia relacji z Gazpromem jest kwestią polityczną. Trzeba jasno powiedzieć stronie rosyjskiej, że na poziomie korporacyjnym, ale także i politycznym my tego po prostu nie potrzebujemy i nie chcemy – zwrócił uwagę poseł Piotr Naimski.

RIRM

drukuj