fot. PAP

„Trzeba szukać rynków alternatywnych”

„Nie możemy uzależniać się całkowicie od chimerycznego rynku rosyjskiego – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski. Odniósł się w ten sposób do informacji agencji ITAR-TASS o tym, że  Rosja może zakazać importu owoców i warzyw z Polski.

Jak wyjaśniono zakaz importu ma wynikać z ryzyka napływu niebezpiecznych i reeksportowanych produktów. Przekazując tę informację agencja ITAR-TASS powołała się na rosyjską Federalną Służbę Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego.

Rosja podkreśla, że wprowadzenie embarga możliwe będzie w wypadku niepodjęcia prze stronę polską skutecznych kroków, zmierzających do usunięcia przyczyn naruszeń. Rosyjska agencja przekazała, że o swoim zaniepokojeniu zaistniałą sytuacją Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego poinformowała już polską Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Jan Krzysztof Ardanowski, były wiceminister rolnictwa podkreśla, że Rosja od dawna stosuje handel międzynarodowy jako narzędzie uprawiania polityki.

– Jeżeli pojawiają się napięcia w polityce: Moskwa – inne kraje nagle okazuje się, że nadzór weterynaryjny i sanitarny Federacji Rosyjskiej wskazuje, iż żywność: mięso, produkty roślinne, owoce, warzywa nie spełniają jakiś norm. Wydaje się, że związek jest logiczny – Rosja walczy o to, żeby Ukraina nie weszła do struktur UE, żeby nie było umowy o stowarzyszeniu, żeby pokazać Polsce jej miejsc w szeregu po różnego rodzaju wydarzeniach, które miały miejsce na linii Polska – Rosja 11 listopada. Prawdopodobnie tak będzie zawsze – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski.

Polski rząd powinien zabiegać o rynek rosyjski, nasza żywność spełni normy UE – zaznacza poseł. Dodał, że powinniśmy teraz szukać innych rynków zbytu.

– Wydaje się, że szukając dostępu do rynku rosyjskiego powinniśmy o to zabiegać, ale nie może to być związane z nierealizowaniem polityki państwa polskiego, ustępowaniem we wszystkim tylko dlatego, że sprzedamy trochę jabłek. Trzeba szukać rynków alternatywnych, między innymi Azji Wschodniej; starać się budować różnego rodzaju łańcuchy przetwórcze tak, byśmy nie sprzedawali owoców surowych. Nie możemy uzależniać się całkowicie od chimerycznego rynku rosyjskiego – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski.

W 2012 roku i pierwszych trzech kwartałach 2013 roku Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego zakwestionowała 21 partii polskiej produkcji roślinnej, zarażonej szkodliwymi organizmami.

RIRM

drukuj