PiS chce przywrócić zasady przedawniania karalności

Prawo i Sprawiedliwość chce przywrócić zasadę przedawniania karalności sprzed reformy prawa karnego. Liberalizacji systemu przedawniania przestępstw dokonał rząd koalicji PO-PSL. Obowiązuje ona od 1 lipca bieżącego roku.

Teraz – dzięki cofnięciu reformy – winni naruszeń nie będą mogli uchylać się od odpowiedzialności. Do Sejmu wpłynął już projekt posłów Prawa i Sprawiedliwości w tej sprawie.

Zgodnie z prawem, w zależności od rodzaju przestępstwa, karalność przedawnia się, gdy od jego popełnienia upłynęło od 5 do 30 lat.

Od 1 lipca kodeks karny stanowił, że jeżeli w tych okresach wszczęto postępowanie przeciwko osobie, to termin przedawnienia wydłużał się o 5 lat. Projekt PiS przewiduje wydłużenie tego okresu do 10 lat w przypadku najpoważniejszych przestępstw.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Matusiewicz, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, mówi, że decyzja poprzedniego rządu o skróceniu terminów przedawnienia stanowiła prezent dla groźnych przestępców.

– Skrócenie w znaczny sposób terminu przedawnienia, pozostawia wiadomo jakie skutki. Ci, którzy powinni być karani unikają tej kary. Jest umorzenie postępowania i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Jest to sankcjonowanie bezprawia. W tym zakresie będziemy wnosić zmiany do tych najpoważniejszych przestępstw, gdzie te kary powinny rzeczywiście być surowe, żeby spełniały rolę prewencji ogólnej, żeby wiadomo było, że jeżeli są tak surowe kary i jest długi okres przedawnienia, to tego rodzaju przestępstw będzie mniej – podkreślił poseł Andrzej Matusiewicz.

PiS chce stosować surowsze przepisy również do czynów popełnionych przed wejściem w życie noweli chyba, że termin przedawnienia już upłynął.

RIRM

drukuj