fot. twitter.com

Kwestia Nord Stream 2 punktem spornym negocjacji koalicyjnych w Niemczech

Niemiecka kanclerz Angela Merkel ma problem. Nowi koalicjanci w trakcie rozmów dotyczących formowania rządu zgłaszają zastrzeżenia ws. Nord Stream 2.

Głosy sprzeciwu wobec forsowanego przez rosyjski Gazprom projektu padają ze strony przedstawicieli Zielonych, FDP i CDU. O sprawie napisał niemiecki ,,Der Spiegel”.

Nowi koalicjanci podkreślają, że Nord Stream 2 zahamuje rozwój energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii, podzieli Europę i zwiększy zależność Niemiec i całego kontynentu od Rosji.

Niemiecki rząd popierał dotychczas tę inwestycję. Teraz wygląda na to, że będzie musiał ją przemyśleć na nowo.

Angela Merkel będzie musiała wziąć pod uwagę głosy sceptyczne – mówi europoseł PiS Jadwiga Wiśniewska.

– Wielokrotnie w Parlamencie Europejskim podnosiliśmy, że projekt Nord Stream 2 jest niezgodny nie tylko z zasadą solidarności europejskiej, ale narusza wszystkie podstawowe zasady, na których ufundowana została Unia Europejska. Można się spodziewać, że Angela Merkel będzie musiała, konstruując swój nowy rząd, wziąć pod uwagę głosy sceptyczne względem Nord Stream 2 i to jest ta dobra informacja. Mamy nadzieję, że nowy rząd niemiecki nie będzie już tak ochoczy we wspieraniu kontraktów uzależniających Unię Europejską od dostaw gazu z rosyjskiego kierunku – zaznacza Jadwiga Wiśniewska.   

W czerwcu Komisja Europejska zwróciła się do Rady Unii Europejskiej o udzielenie jej mandatu na prowadzenie rozmów ze stroną rosyjską ws. budowy Nord Stream 2. Kraje Unii są podzielone. Wśród przeciwników przyjęcia mandatu są m.in. Niemcy i Austria.

Gazociąg ma być gotowy pod koniec 2019 r. Rosja zamierza wówczas zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Budowie Nord Stream 2 sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina.

Niemcy do tej pory wspierały projekt, utrzymując, że ma on charakter biznesowy, a nie polityczny.

RIRM

drukuj