fot. PAP/EPA

Kilka tysięcy Ukraińców wzięło udział w marszach upamiętniających 110. rocznicę urodzin Stepana Bandery

Kilka tys. osób wzięło udział w Kijowie w 2 marszach ku czci Stepana Bandery, przywódcy odpowiedzialnej za rzeź wołyńską Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Marsze odbyły się wczoraj wieczorem w 110. rocznicę urodzin Bandery. Obchody w grudniu oficjalnie usankcjonował ukraiński parlament.

Rada Najwyższa Ukrainy postanowiła wtedy, że upamiętni na szczeblu państwowym m.in. tę rocznicę. Dalej posunęła się natomiast Lwowska Rada Obwodowa, która ogłosiła rok 2019 rokiem Stepana Bandery i OUN-UPA.

Prof. Włodzimierz Osadczy zwrócił uwagę, że mamy obecnie do czynienia z przerażającą banderyzacją Ukrainy. Historyk podkreślił, że obchody przybierają na swym wymiarze, przeciw czemu protestuje już społeczność żydowska. Smutkiem – jak dodał – napawa natomiast brak reakcji władz Polski.

– Banderyzacja Ukrainy postępuje w tempie zatrważającym i o tym bez przerwy mówiliśmy. To jest sprawa, która już nie wywiera większego wrażenia na społeczeństwach, ponieważ wiemy, że w tym kierunku idzie i jest przyzwolenie na to, żeby tak wydarzenia się rozwijały. Inna – niemniej obrzydliwa i przerażająca – tendencja to jest milczenie rządu warszawskiego, zero wrażliwości tych, którzy jeszcze nie tak dawno deklarowali swoją postawę wobec zjawiska banderyzacji Ukrainy. Przypomnijmy deklarację pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który wspominał o tym, że Ukraina z Banderą nie wejdzie do Unii Europejskiej – mówił prof. Włodzimierz Osadczy.

Bandera był przywódcą frakcji OUN, której zbrojne ramię – Ukraińska Powstańcza Armia – jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 r. czystki etniczne na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Niedawno w Radzie Najwyższej Ukrainy zarejestrowano projekt rezolucji z apelem do prezydenta Poroszenki o przywrócenie mu tytułu Bohatera Ukrainy.

RIRM

drukuj