fot. PAP/Andrzej Grygiel

Jan Bury nie trafi do aresztu

Były poseł PSL Jan Bury, któremu prokuratura zarzuca korupcję, nie trafi do aresztu – zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Katowicach. Nie uwzględnił zażalenia prokuratury na wcześniejszą decyzję sądu rejonowego w tej sprawie. Bury oświadczył, że udowodni swoją niewinność.

Śledczy domagali się aresztowania polityka stojąc na stanowisku, że tylko ten środek zapobiegawczy może zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. Sądy – najpierw rejonowy, a teraz okręgowy – były innego zdania. Wobec Burego nie zastosowano także innych środków zapobiegawczych.

Były poseł PSL został zatrzymany 18 listopada przez CBA. Kolejnego dnia Prokuratura Apelacyjna w Katowicach przedstawiła mu sześć zarzutów, dotyczących m.in. przyjmowania wysokich łapówek za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych. Chodzi o ponad 900 tys. zł. Może za to grozić kara do 12 lat więzienia.

Rzecznik sądu sędzia Jacek Krawczyk poinformował, że utrzymując w mocy postanowienie sądu rejonowego z 20 listopada, sąd okręgowy podzielił stanowisko, według którego – choć istnieje znaczne prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów, za które może mu grozić surowa kara – to jednak nie ma z jego strony obawy matactwa.

Po ogłoszeniu decyzji Bury dziękował swoim obrońcom i sądowi. Jak się wyraził, sądy „potrafią być niezawisłe”. „Nie miałem i nie mam wiary do CBA i prokuratury (…) W czasie postępowania, które myślę, że będzie trwać, udowodnię swoją niewinność” – oświadczył.

Po zatrzymaniu prokuratura postawiła Buremu sześć zarzutów korupcyjnych. Zdaniem śledczych, jako poseł i wiceminister skarbu przyjmował on wysokie korzyści majątkowe od co najmniej dwóch osób – które usłyszały już wcześniej zarzuty wręczania tych łapówek – za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych.

Katowickie śledztwo toczy się od listopada 2013 r. po zawiadomieniu złożonym przez CBA. Początkowo wszczęto je pod kątem nadużycia uprawnień przez członków zarządu Elektrowni Kozienice i funkcjonariuszy publicznych w związku z postępowaniem przetargowym. Postępowanie ma jednak znacznie szerszy zakres i – jak podawała – składa się z kilkudziesięciu wątków.

PAP/RIRM

drukuj