fot. PAP/Tomasz Wojtasik

Dziko żyjące pszczoły wróciły do kłody bartnej przy nadleśnictwie Augustów

Dziko żyjące pszczoły wróciły do kłody bartnej przy siedzibie nadleśnictwa Augustów, którego pracownicy przywracają tradycje bartnicze w Puszczy Augustowskiej; w efekcie działań leśników na terenie puszczy jest obecnie 9 zasiedlonych kłód bartnych i barci.

Nadleśnictwo Augustów było inicjatorem projektu „Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach”, realizowanego do 2016 roku był w północno-wschodniej Polsce, wspólnie z trzema innymi nadleśnictwami: Browsk (Puszcza Białowieska), Maskulińskie (Puszcza Piska) i Supraśl (Puszcza Knyszyńska). A także we współpracy z warszawską SGGW i Uniwersytetem w Białymstoku.

Blisko dwuletnie działania obejmowały m.in. budowę (czyli tzw. dzianie) barci i kłód bartnych (nadrzewnych uli), szkolenia potencjalnych bartników, tworzenie ścieżek edukacyjnych, badania naukowe ws. m.in. genetyki pszczół leśnych, oraz analizy prawne.

W nadleśnictwie Augustów jest obecnie 25 kłód bartnych i barci – w tym 9 zasiedlonych.

Kłoda bartna przy siedzibie tego nadleśnictwa była jedną z pierwszych, które pszczoły zasiedliły. Można ją obserwować online na stronie projektu http://www.tradycyjne-bartnictwo.pl. Okazało się jednak, że po kilku latach bytności, samoistnie to miejsce opuściły.

„Mimo, że my dbamy o te kłody, czyścimy je, to pszczoły robią coś w rodzaju samoistnej kwarantanny” – powiedział PAP zastępca nadleśniczego nadleśnictwa Augustów Adam Sieńko. Fachowa literatura podaje, że dziko żyjące pszczoły co 3-4 lata opuszczają zasiedlone miejsca i szukają nowych, chroniąc się w ten sposób przed chorobami. Chodzi o to, by w barciach czy kłodach nie rozwijały się wirusy czy pasożyty, które mogą być dla pszczół śmiertelnym zagrożeniem. Takie miejsce, po opuszczeniu ich przez pszczoły, czyszczą drobnoustroje, owady i zwierzęta leśne (np. kuny wyjadają wosk), a po kilku latach znowu nadają się one do zasiedlenia.

Kłoda bartna przy siedzibie nadleśnictwa była opuszczona przez cały ubiegły rok. Teraz pszczoły tam wróciły.

W miejscach związanych z przedsięwzięciem przezimowały cztery pszczele rodziny, a obecnie zasiedlonych jest siedem kłód bartnych i dwie barcie.

„Świadczy to o tym, że pszczoły, które się wyroiły w ubiegłym roku, przezimowały gdzieś w lesie, poza naszymi kłodami i barciami, a teraz wracają” – dodał Adam Sieńko. Zaznaczył, że okres rojenia się jeszcze trwa, co może oznaczać kolejne zasiedlenia.

Tradycje bartne związane z dzikimi pszczołami zaniknęły w Polsce w XVIII wieku i na początku XIX wieku nie tylko z powodu rozwoju rolnictwa, przemysłu czy bardziej efektywnych metod hodowli pszczół, ale również przez zakazy administracyjne. Dzikie pszczoły ginęły też na skutek warrozy – pasożytniczej choroby, która panowała wśród tych owadów w Europie.

Obecnie m.in. dzięki leśnikom, bartnictwo odradza się w polskich lasach. Szacuje się, że obecnie w Polsce jest już ok. stu barci i kłód bartnych m.in. w Puszczy Pilickiej, Augustowskiej, Białowieskiej czy Barlineckiej.

Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych wydała niedawno nadleśnictwom zalecenia do praktyki leśnej, dotyczące właśnie bartnictwa, jako formy ochrony dziko żyjących pszczół w lesie. Celem tych zaleceń jest zwiększenie liczebności populacji dzikich pszczół miodnych, zarówno poprzez zachowanie naturalnych miejsc ich gniazdowania, jak też tworzenie nowych.

Wśród zaleceń znalazł się np. zapis o konieczności ochrony i oznaczania drzew z dziuplami, z których korzystają pszczoły. W ramach ochrony czynnej mają być przygotowywane nowe miejsca gniazdowania, które pszczoły mają zasiedlać samodzielnie.

PAP/RIRM

drukuj