fot. PAP/Wojciech Pacewicz

Pomór pszczół na Lubelszczyźnie

Pomór pszczół w województwie lubelskim. Rolnicy zgłaszają szkody do urzędów gmin i szacują straty. Choć problem póki co jest regionalny, to może stać się problemem ogólnopolskim. Przyczyną są prawdopodobnie opryski rzepaku.

Pszczelarze z Lubelszczyzny zmagają się z pomorem pszczół. Choć takie problemy zdarzały się już w ubiegłych latach wielokrotnie, to jednak tym razem skala wytrucia jest znacznie większa. Sytuacja dotyczy pszczół lotnych, które są zbieraczkami. Tych jest coraz mniej – zauważa pszczelarz Jerzy Pietras.

– Została w 80% wytruta pszczoła lotna. Zostało 20% lotnej pszczoły w ulach, ale mamy problemy z rodzinami, gdyż pszczoły nie mają zachowanej biologii w ulu – tłumaczył pszczelarz Jerzy Pietras.

Choć tak wielki odsetek dotyczy głównie Jaroszewic i Babina na Lubelszczyźnie, to jednak problem może dotyczyć także innych regionów. Zgłoszeń do urzędów w sprawie pomoru pszczół było w ostatnim czasie sporo. Prawdopodobnie ma on związek z kwitnieniem i opryskiem rzepaku.

Jeszcze kilka dni temu resort rolnictwa nie zgodził się na stosowanie neonikotynoidów do ochrony rzepaku, właśnie ze względu na potencjalny negatywny wpływ tych substancji na pszczoły lub inne owady zapylające. Oprysk mógł więc zostać wykonany za pomocą niedozwolonych środków.

– Uważam, że najprawdopodobniej tak. Niesprawdzony środek albo przedawkowany, albo z dłuższym czasem działania. Najprawdopodobniej to miało wpływ – mówił Jerzy Pietras.

Kto za to odpowie i kto pokryje straty pszczelarzy? Nie wiadomo. Póki co mogą zgłaszać sprawę do urzędu gminy, w której powołana zostanie w tej sprawie specjalna komisja.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj