Bo cele były ambitne

Dlaczego rząd nie zdążył z budową autostrad i modernizacją szlaków kolejowych na piłkarskie mistrzostwa Europy? Na pewno nie z powodu swojej nieudolności. Minister finansów Jacek Rostowski stwierdził w rozmowie z dziennikarzami telewizji CNN, że gdybyśmy zdążyli z inwestycjami, to by oznaczało, że postawiliśmy sobie… za łatwe cele.

„Czy Polska jest gotowa na Euro 2012?” – takim retorycznym pytaniem zatytułowany został niespełna czterominutowy reportaż amerykańskiej stacji telewizyjnej CNN, poświęcony polskiej infrastrukturze przed Euro 2012. Już pierwsze kadry dają najlepszą odpowiedź. Nieistniejące drogi, rozkopane place budowy, zwężenia, objazdy i korki. Faktycznie, polskie autostrady na wielu odcinkach są nimi tylko z nazwy i nadają się raczej do tego, żeby – podobnie jak premier Tusk – latać nad nimi śmigłowcem. „Podróżowanie po polskich drogach szybko prowadzi do wniosków, że tamtejszym autostradom wiele brakuje do tego, by dorównać zachodnioeuropejskim standardom” – zauważa zwięźle w swoim materiale Jim Boulden. Dlatego też prezes PKP Intercity Janusz Malinowski przekonuje amerykańskich reporterów, że najlepszym środkiem transportu dla kibiców jest kolej. – Jestem przekonany, że kolej będzie najlepszym środkiem transportu do poruszania się pomiędzy miastami, które są organizatorami meczów – zapewnia.
Dociekliwi dziennikarze stacji CNN postanowili to sprawdzić i okazało się, że choć jazda samochodem z Warszawy do Gdańska zajęła im ponad 5 godzin, to już na pokonanie tego samego dystansu (345 km) pociągiem trzeba przeznaczyć od 7 do nawet 10 godzin! Malinowski zapewnia jednak, że choć podróż pomiędzy dwoma najważniejszymi stadionami w Polsce nie będzie należała do najkrótszych i najprzyjemniejszych, to rzecz będzie zgoła inna w przypadku pozostałych stadionów. – PKP Intercity oferuje bardzo dobre połączenia z Katowicami, Krakowem i Poznaniem. Czasy przejazdu pociągów na tych trasach są bardzo dobre i porównywalne do podróży samochodem – uspokaja.
Ale to nie koniec smaczków, jakie wyłapało oko kamery reporterów CNN. Pomimo tych drogowych paradoksów kibice nie powinni również liczyć na to, że sprytnie wybiorą opcję podróży lotniczych. Jak bowiem zaznacza prezes LOT Marcin Piróg, nie przewiduje on raczej istotnego zwiększenia zainteresowania kibiców podróżami lotniczymi pomiędzy miastami, w których rozgrywane będą mecze. Jak przekonuje, w Polsce dystanse są znacznie mniejsze niż w USA, dlatego podróżni raczej tradycyjnie wybierają samochody. – Wielu kibiców przybędzie do Polski własnymi samochodami. (…) Jeśli już będą latać, to skorzystają z wyczarterowanych samolotów – dodaje Piróg. LOT więc najwyraźniej nie przejmuje się piłkarskimi mistrzostwami Europy. Szkoda tylko, że pan prezes nie zdążył ustalić jednolitego stanowiska w tej sprawie z naszymi władzami, a szczególnie z minister sportu Joanną Muchą, która dzień wcześniej w tej samej stacji zapewniała, że nie ma sensu przejmować się faktem, iż na czas nie udało się zbudować dróg, gdyż większość kibiców i tak wybierze… połączenia lotnicze.
I choć reportaż CNN poświęcony kondycji polskiej infrastruktury jest naprawdę przygnębiający to, niestety, prawdziwy. – Polska musi przyznać, że nie udało się jej dotrzymać terminów niektórych inwestycji – konkluduje reporter Jim Boulden. Ale to wcale nie martwi jednej z najważniejszych osób w rządzie, czyli ministra finansów Jacka Rostowskiego. – Jeżeli udałoby się nam sprostać wszystkim przyjętym wcześniej terminom, wówczas mogłoby to oznaczać, że wyznaczyliśmy sobie zbyt łatwe cele – zaznacza z rozbrajającym uśmiechem minister Rostowski. W reportażu zabrakło wypowiedzi ministra transportu Sławomira Nowaka, który być może lepiej wytłumaczyłby Amerykanom zawiłości z realizacją programu budowy autostrad i modernizacji linii kolejowych.


drukuj