Rosja pokonała Czechy 4:1 w rozgrywkach grupowych Euro 2012, we Wrocławiu (fot.PAP)

Pokaz skuteczności

Rosja rozgromiła we Wrocławiu Czechy 4:1 w drugim meczu grupy A Euro 2012. Podobnie jak we wcześniejszym starciu Polski z Grecją i tym razem nie zabrakło wielkich emocji, efektownych akcji, zwrotów wydarzeń, co zapowiada kapitalne mistrzostwa.

Początek meczu naszych grupowych rywali należał do Czechów, którzy przez 10 minut praktycznie nie pozwolili Rosjanom na nic. Grali szybko, efektownie, popisywali się technicznymi trikami, tyle że nic z tego nie wynikało. Podopieczni Dicka Advocaata rozpoczęli niemrawo, ale gdy przyspieszyli, od razu zdobyli bramkę. W 15. minucie, po świetnej kontrze, w słupek trafił Aleksandr Kierżakow, a z celną dobitką pospieszył Alan Dzagojew. Czesi na chwilę stanęli, jednak gdy znów ruszyli do ataków, zostali po raz drugi skarceni. Tym razem Kierżakow z Andriejem Arszawinem wyprowadzili w pole całą czeską defensywę, a piłkę do bramki wbił Roman Szyrokow. Mecz był bardzo ciekawy, i jedni, i drudzy prezentowali futbol ofensywny, ładny dla oka, tyle że tylko jedna strona była skuteczna. W 52. min nasi południowi sąsiedzi odzyskali nadzieję. Po pięknym podaniu Petra Jiracka efektownym strzałem kontaktowego gola zdobył Vaclav Pilar. Do zakończenia spotkania pozostało jeszcze mnóstwo czasu, Czesi mogli pokusić się co najmniej o doprowadzenie do remisu. Szanse ku temu były, miał ją chociażby Tomas Rosicky, ale wczoraj szczęście jemu i jego kolegom nie dopisywało. Rosjanie to wykorzystali. W 79. min po doskonałym podaniu Romana Pawluczenki po raz drugi trafił Dzagojew, a po 180 sekundach Pawluczenko zdecydował się na solową akcję, zakończoną czwartym golem. W tym momencie mecz był już rozstrzygnięty, a Rosjanie wysłali wszystkim, także nam, czytelny sygnał: jesteśmy w wielkiej formie, a nasze słowa o tym, że chcemy zdobyć mistrzostwo, nie były żartem. Wczoraj podopieczni Advocaata pokazali znakomity futbol, a że mieli trochę szczęścia… Zazwyczaj sprzyja ono lepszym. Wynik 4:1 na wszystkich wywarł wrażenie, podobnie jak styl gry drużyny prowadzonej przez holenderskiego szkoleniowca. Franciszka Smudę czeka mocne rozmyślanie nad tym, jak zatrzymać Arszawina i spółkę.

 

Rosja – Czechy 4:1 (2:0).
Bramki: Alan Dzagojew (15., 79.), Roman Szyrokow (24.), Roman Pawluczenko (82.0 – Vaclav Pilar (52.). Sędziował: Howard Webb (Anglia). Widzów 42 000.

drukuj