fot. PAP/Leszek Szymański

Bilans konferencji bliskowschodniej w Warszawie

Dyskusja o Bliskim Wschodzie, zainaugurowana na konferencji w Warszawie, będzie kontynuowana w grupach roboczych. Szczyt podsumowali szefowie dyplomacji Polski i USA: Jacek Czaputowicz i Mike Pompeo. Polska liczy, że konferencja zapoczątkuje proces warszawski.

Stany Zjednoczone postawiły jednoznaczną diagnozę, kto przeszkadza w budowaniu pokoju na Bliskim Wschodzie.

– Największym zagrożeniem bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie jest islamska Republika Iranu – powiedział wiceprezydent USA Mike Pence.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo apelował o zwiększenie presji na Iran.

– Sankcje muszą być zwiększone, presja na Iran musi się zwiększyć – zaznaczył Mike Pompeo.

Iran ma ambicje stać się dominującym państwem na Bliskim Wschodzie – zauważył prof. Piotr Niwiński.

– Ma zamiar być „władcą” – jako twór polityczny – tego obszaru i dąży do hegemonii tego obszaru – wskazał prof. Piotr Niwiński.

Lista grzechów Iranu jest dłuższa.

– Iran wspomaga różne działania zbrojne, które my nazywamy terrorystycznymi, na całym świecie – w Afryce, czy teraz w Ameryce Środkowej czy Południowej – zauważył prof. Piotr Niwiński.

Polska od początku podkreślała, że konferencja bliskowschodnia nie jest wymierzona w Iran. Jednak wtedy, gdy premier Mateusz Morawiecki mówił o pomocy humanitarnej, z ust wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a padały oskarżenia o próbę kolejnego holokaustu.

– Poza nienawistną retoryką irański reżim opowiada się za kolejnym holokaustem i poszukuje sposobu na jego przeprowadzenie – akcentował Mike Pence. 

Tak nie mówi ktoś, kto dąży do pokoju – powiedziała dr Lucyna Kulińska.

– Te słowa, które padły na tej konferencji, są słowami niemal zimnowojennymi – oceniła.

Dr Lucyna Kulińska podkreśliła, że Polska rzeczywiście – na co wskazywałoby wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego – chciała złagodzić emocje wokół Bliskiego Wschodu. Za sprawą USA i Izraela w świat poszedł jednak inny obraz konferencji.

– Dla mnie jest to skonsolidowanie grupy, która ma prowadzić działania osłonowe w stosunku do Izraela, a gdzieś tam nawet w konsekwencji prowadzić działania zbrojne przeciwko Iranowi – wskazała dr Lucyna Kulińska.

Ostra retoryka, ale i ostra odpowiedź Iranu na konferencję bliskowschodnią nie służy budowaniu pokoju.

– Uzyskanie spokoju i stabilizacji na Bliskim Wschodzie obecnie wydaje się niewykonalne – podkreślił prof. Piotr Niwiński.

To, co rozpoczęło się w Warszawie, będzie kontynuowane. Szefowie dyplomacji Polski i USA zapowiedzieli powstanie siedmiu grup roboczych ds. pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Celem jest wypracowanie rozwiązań w różnych dziedzinach.

– Przeciwdziałanie terroryzmowi, jego finansowaniu, proliferacja pocisków balistycznych, bezpieczeństwo morskie i lotnicze, cyberbezpieczeństwo, bezpieczeństwo energetyczne, ale też kwestie humanitarne oraz te związane z uchodźcami i przestrzeganiem praw człowieka w regionie – akcentował minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

Minister wyraził nadzieję, że konferencja bliskowschodnia zapoczątkuje proces, który być może zostanie nazwany procesem warszawskim.

– Celem naszych dalekosiężnych działań będzie wypracowanie pozytywnej wizji dla całego regionu – tłumaczył szef polskiej dyplomacji.

Przy budowaniu tej wizji Polska musi jasno sprecyzować, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem – wskazał prof. Piotr Niwiński.

Zadaję pytanie: czy lepiej stanąć po stronie USA, Izraela, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii, czy być raczej po stronie Iranu? – mówił prof. Piotr Niwiński.

Dziś Polska podtrzymuje, że w sporze o Bliski Wschód pozostaje państwem neutralnym. Ale te słowa – za sprawą ostrych wypowiedzi amerykańskich polityków – wcale nie muszą być takie oczywiste w Teheranie. Odpowiedź na pytanie, czy szczyt bliskowschodni rzeczywiście przyczyni się do budowania pokoju, przyniesie już najbliższa przyszłość.

TV Trwam News/RIRM

drukuj