Bahrajn: obrońca praw człowieka skazany na 5 lat więzienia za Twittera

Znany opozycjonista i obrońca praw człowieka w Bahrajnie Nabil Radżab został skazany na 5 lat pozbawienia wolności za krytyczne komentarze na Twitterze dotyczące rządu oraz interwencji Arabii Saudyjskiej w Jemenie – poinformował jego prawnik.

Sąd w Manamie, stolicy Bahrajnu, postawił Radżabowi zarzuty „obrażania sąsiedniego kraju” oraz „rozpowszechnianie plotek i fałszywych wiadomości”.

„To orzeczenie jest świetnym przykładem tego, jak sądy w Bahrajnie tłumią wolnośc słowa” – powiedział Sajed Ahmed Alwadaei, dyrektor Bahrajńskiego Instytutu na rzecz Praw i Demokracji (BIRD).

„Mój ojciec został skazany na pięć lat więzienia, a jego pierwszą reakcją był uśmiech” – skomentował wyrok syn opozycjonisty Adam Radżab.

Problemy prawne Nabila Radżaba, przewodniczącego Bahrajńskiego Centrum Praw Człowieka (BCHR), rozpoczęły się krótko stłumieniu w 2011 roku przez władze Bahrajnu, wspierane przez Arabię Saudyjską, prodemokratycznych demonstracji w całym kraju. W sierpniu 2012 roku Radżab został skazany na trzy lata więzienia za rzekome wzniecanie starć między policją a protestującymi. Został zwolniony w maju 2014 roku i zatrzymany ponownie za krytyczne wobec władzy wpisy na Twitterze. W lipcu 2015 roku król Bahrajnu Hamad ibn Isa al-Chalifa ułaskawił Radżaba z powodu obaw o jego zdrowie. Opozycjonista powtórnie trafił do więzienia w czerwcu 2016 roku.

Bahrajn ma strategiczne znaczenie dla Stanów Zjednoczonych, gdyż stacjonuje tam dowództwo operującej na Oceanie Indyjskim V Floty USA odpowiedzialnej za bezpieczeństwo w newralgicznym rejonie Zatoki Perskiej.

14 lutego 2011 roku w Bahrajnie wybuchły prodemokratyczne protesty, organizowane głównie przez szyicką większość, która czuje się zmarginalizowana i domaga się równouprawnienia oraz przekształcenia ustroju państwa w monarchię konstytucyjną. Były to największe protesty pośród państw Zatoki Perskiej podczas arabskiej wiosny. Demonstracje zostały stłumione przez służby bezpieczeństwa, wspierane przez Arabię Saudyjską.

Chociaż Bahrajn ma system parlamentarny, wielu szyitów uważa, że wybory służą jedynie włączeniu ich do systemu, ale nie zapewniają dostępu do stanowisk we władzach.

PAP/RIRM

drukuj