fot. PAP/Radek Pietruszka

B. Mazurek: wnioski do prokuratury i CBA ws. Jarosława Kaczyńskiego to polityczny teatr

Z rzekomej bomby zrobił się niewypał i teraz opozycja musi histerycznie szukać innego paliwa politycznego; tak należy czytać wnioski do prokuratury i CBA dotyczące Jarosława Kaczyńskiego; to medialny teatr – oceniła w środę rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

„Gazeta Wyborcza” opublikowała we wtorek stenogram nagrania rozmowy z lipca 2018 r. między innymi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Według gazety projekt budowy został wstrzymany ze względu na sprzeciw władz Warszawy i kampanię działacza ruchów miejskich Jana Śpiewaka. Jarosław Kaczyński zwracał też uwagę, że gdyby wyszły na jaw negocjacje, byłoby to politycznie zabójcze dla PiS.

W związku z publikacją „GW”, Partia Razem złożyła w środę wniosek do CBA o kontrolę oświadczeń majątkowych prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Z informacji, ujawnionych przez gazetę wynika, że oświadczenia te mogły być nieprawdziwe – powiedział na środowym briefingu lider ugrupowania Adrian Zandberg. Jak dodał, z doniesień „GW” wynika, że Jarosław Kaczyński prowadził negocjacje i rozmowy w imieniu prywatnego podmiotu i występował w tych rozmowach „tak jakby był pełnomocnikiem tego podmiotu”.

„Jeśli poseł Kaczyński jest formalnym czy nieformalnym pełnomocnikiem tego podmiotu, to miał obowiązek umieścić stosowną informację w swoim oświadczeniu; my sprawdziliśmy to oświadczenie, w nim takich informacji nie ma” – powiedział lider Partii Razem.

Również w środę PO złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Zarzuca mu między innymi płatną protekcję, powoływanie się na wpływy oraz przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Odnosząc się do tych wniosków Beata Mazurek oceniła, że „z rzekomej bomby zrobił się niewypał i teraz opozycja musi histerycznie szukać innego paliwa politycznego”.

„Tak należy czytać wnioski do prokuratury i CBA dotyczące Jarosława Kaczyńskiego. To medialny teatr, tym bardziej, że oświadczenia majątkowe są badane zarówno przez właściwy Urząd Skarbowy jak i posłów opozycji. Uwag do oświadczeń majątkowych Jarosława Kaczyńskiego nikt nie zgłaszał” – podkreśliła Beata Mazurek na Twitterze.

Jak zaznaczyła, w oświadczeniach majątkowych Jarosława Kaczyńskiego „jest informacja, że prezes PiS jest przewodniczącym Fundacji od 1997 r.”.

„Poseł na ma prawo zasiadania w fundacji i wykonywania zadań w związku z funkcją którą pełni. Fundacja nigdy nie wspierała PiS” – oświadczyła.

Gazeta podała, że Gerald Birgfellner był zaangażowany w projekt od maja 2017 r. i rozmawiał z prezesem PiS 16 razy. Całkowite wynagrodzenie Austriaka, po wybudowaniu „dwóch wież”, miało wynosić 3 proc. wartości inwestycji, czyli ok. 9 mln euro (ok. 39 mln zł). Srebrna nie dostała od władz Warszawy pozwolenia na budowę ani warunków zabudowy. Nie przeniosła również praw użytkowania działki pod budowę na firmę powołana do realizacji projektu, której prezesem został Gerald Birgfellner.

Po wstrzymaniu inwestycji przez Jarosława Kaczyńskiego – podała „GW” – zarząd spółki odmówił Geraldowi Birgfellnerowi zapłaty za jego pracę, choć Austriak wykonał już część prac przygotowawczych: projekt architektoniczny, strategię realizacji, wycenę nieruchomości, prowadził negocjacje z wykonawcami poszczególnych etapów, zatrudnił pracowników. Prezes PiS zaproponował Austriakowi, aby wystąpił o zapłatę do sądu. „Wyborcza” podaje również, że bank Pekao SA zgodził się udzielić kredytu w wysokości 300 mln euro na budowę wieżowców przy Srebrnej.

PAP/RIRM

drukuj