Koncesjonowanie do poprawki

Od kilku dni głośno w mediach w związku z zatrzymaniem siedmiu osób
podejrzanych o korupcję przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała dyrektor i dwóch innych
pracowników Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa
Środowiska, jednego pracownika Państwowego Instytutu Geologicznego (pełniącego
ustawowo zadania państwowej służby geologicznej) oraz trzy osoby z firm
ubiegających się o koncesje na poszukiwania.
Zalecałbym wielką wstrzemięźliwość w ocenie sytuacji. Rzecz jasna, skoro wkracza
ABW, to sprawa jest bardzo poważna, ale też zatrzymania mogą mieć różne
przyczyny i mogą dotyczyć bardzo krótkiego czasu koniecznego do złożenia
wyjaśnień. Bezwzględnie wymaga to jednak zastanowienia się nad systemem
koncesjonowania. Nie mam wiedzy, co się stało, ale znając system, uważam, że
nieuniknione będą przestępstwa korupcyjne w każdym obszarze szeroko pojętej
geologii i żadne działania ABW, CBA, prokuratury temu nie zapobiegną, jeśli nie
nastąpią zmiany systemowe. W kontekście gazu w łupkach największą winą rządu
Donalda Tuska jest wydawanie niemal wszystkich możliwych koncesji przy udawanej
reformie geologii faktycznie oddającej procesy decyzyjne państwa poza struktury,
które powinny państwem zarządzać. Korupcja w zakresie geologii może powodować
największe straty gospodarcze, bo Polska to najbardziej surowcowy kraj w Unii
Europejskiej.

Koncesje na rynku wtórnym
Poszukiwania gazu w łupkach w Polsce sięgają lat 1960-1985 – wtedy właśnie
przewiercono i udokumentowano warstwy łupków zawierające ślady metanu. Jednakże
wykluczono istnienie jakichkolwiek złóż. Sprawa odżyła na przełomie 2005 i 2006
roku wraz z objęciem rządów przez PiS. Podjęto próby znalezienia inwestora w USA
(Euroenergy) i Wielkiej Brytanii, w Ministerstwie Środowiska rozpoczęto prace
nad rządowymi projektami ustaw o powołaniu organu państwa pod nazwą Polska
Służba Geologiczna (merytoryczne narzędzie państwa do zarządzania złożami, mieli
tam być zatrudnieni najlepsi geolodzy, górnicy, prawnicy stratedzy, ekonomiści,
wywiad gospodarczy itd.) i nowego prawa geologicznego i górniczego – narzędzie
dla PSG. Opracowano strategię koncesjonowania i poszukiwań gazu, a następnie w
latach 2006-2007 wydano pierwsze w Europie koncesje na poszukiwania gazu w
łupkach.
Z powyższego widać, że Polska była w 2007 r. niemal przygotowana prawnie i
organizacyjnie do zagospodarowania potencjalnie wielkich zasobów gazu złóż
niekonwencjonalnych. Niestety, rząd Donalda Tuska działania te zniweczył. Na
początku 2011 r. rynek wtórny koncesji pokazał, że są one warte około 100 mln zł
każda. Dziś sądzę, że są warte nawet miliard każda. Gdyby w końcu 2007 r.
gabinet Tuska przyjął strategię wypracowaną w poprzednim rządzie, już dziś
państwo polskie mogłoby mieć w budżecie nawet 100 mld zł więcej i pełną kontrolę
nad handlem i własnością koncesji.
Słuszne było założenie, że państwo nie może wydać koncesji na eksploatację
nikomu innemu, jak tylko podmiotowi, który dostał koncesję na poszukiwania i ją
wykonał, ale wątpliwości budzi fakt, że koncesję można zbyć bez wiedzy i
kontroli państwa. Do końca swojej kadencji w imieniu Skarbu Państwa wydałem 11
koncesji na poszukiwania, po 300-400 tys. zł każda. Byłem wtedy gotów na zachętę
nawet rozważyć dopłatę do wierceń (istniała taka praktyka), bo najważniejsza
była wiedza – ta miała do nas trafić na cudze ryzyko i za cudze pieniądze.
Koncesje, ze wspomnianą skromną zachęcającą i zgodną z prawem opłatą, wydałem
czterem różnym firmom w maksymalnym oddaleniu od siebie – tak aby za ich
pieniądze uzyskać maksimum wiedzy i jednocześnie nie doprowadzić do
przekroczenia masy krytycznej pozwalającej inwestorom na wspólne dyktowanie nam
warunków – czekałem na wycenę faktycznej wartości koncesji na poszukiwania – to
mógł zrobić tylko rynek. Sprawa była przecież nowa i niepewna – w Polsce nikt na
ten temat niczego nie wiedział – ani w ministerstwach, ani w PIG, a moja
determinacja w doprowadzeniu do rozpoczęcia poszukiwań wynikała z prowadzonych
przeze mnie badań naukowych dotyczących m.in. retencji i uwalniania metanu z
osadów.

Zagrożone zyski
W latach 2008-2011 rząd PO – PSL wydał ok. 90 koncesji (łącznie ponad 100) bez
oglądania się na rynek i weryfikację inwestorów, zarzucając strategię opracowaną
w rządzie PiS. W efekcie nastąpiła zupełna utrata kontroli nad handlem
koncesjami, własnością złóż i przyszłą eksploatacją. Oceniam, że w 2010 r.
utraciliśmy około 5 mld zł na koncesjach na poszukiwania. W następnym roku
straty uległy zwielokrotnieniu w związku ze spadkiem ryzyka i wzrostem cen
koncesji oraz specyfiką obowiązującego prawa geologicznego i górniczego (100 mld
zł?). Uniemożliwiono spodziewany eksport gazu drogą morską poprzez rezygnację z
geologicznych narzędzi blokady Nord Streamu, a przez to zgodę na "zatkanie"
portu w Świnoujściu dla eksportu wielkimi statkami skroplonego gazu, plany
sprzedaży Lotosu jako jedynego podmiotu posiadającego infrastrukturę do eksportu
gazu drogą morską, podpisanie umowy o zakupie gazu z Gazpromem bez reeksportu.
Istnieje więc poważne zagrożenie, że polskiego gazu nie kupią sąsiedzi lądowi,
bo mają podobne do polskich wieloletnie zobowiązania względem Gazpromu do zakupu
gazu.
Należy pamiętać, że wartość gazu liczona jest bilionach złotych, to być może
równowartość 40 lat renty dla każdego Polaka, wielokrotność długu publicznego.
Nie mogą więc zaskakiwać pojawiające się zabiegi, które przy bardzo złym
systemie organizacyjno-prawnym geologii mogą rodzić pozory lub podejrzenia o
korupcję. W tym kontekście moje wątpliwości wzmaga sprawa usytuowania pól
koncesyjnych, których dotyczy omawiana sytuacja, a które graniczą z obwodem
kaliningradzkim (Rosja). Przecież złoża mogą występować niezależnie od granic i
je przekraczać. Tu pojawiają się więc zagadnienia wykraczające poza kompetencje
obecnej administracji geologicznej – kluczową sprawą byłaby więc służba
geologiczna działająca jako organ państwa.
Wolałbym, aby w ostatnich czterech latach, jeśli chodzi o gaz łupkowy i geologię
w ogóle, nie robiono nic, ale niestety zrobiono. Jeśli nowy Sejm nie wykaże
determinacji i pełnej zgody, to jeśli nawet dojdzie do eksploatacji, to
spodziewany zysk będzie na poziomie 20 procent (same podatki), zamiast 70
procent wartości gazu. PSG jako organ państwa powinna m.in. wykonywać zadania
państwa w zakresie poszukiwania, rozpoznawania i dokumentowania budowy
geologicznej kraju oraz opracowywania perspektyw złożowych w celu racjonalnego
gospodarowania zasobami złóż kopalin, wód podziemnych oraz ich ochrony. Powinna
także prowadzić inne działania w kierunku ochrony interesów państwa w zakresie
gospodarowania strukturami geologicznymi, w tym zabezpieczania dla interesów
państwa przeznaczenia wytypowanych przez siebie struktur geologicznych do
pełnienia strategicznej roli jak m.in. bezzbiornikowe magazynowanie czy
zatłaczanie substancji do górotworu. PSG powinna wspierać działania państwa w
zakresie zdobywania dostępu do poszukiwania i eksploatacji oraz gospodarowania
strukturami geologicznymi znajdującymi się poza terenem jurysdykcji
Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności tych będących w jurysdykcji
Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tylko powołanie tego typu specjalistycznego
organu państwa oraz pełna współpraca wszystkich opcji politycznych da jeszcze
szansę na uczynienie z Polaków najbogatszego społeczeństwa Europy – bez
psujących rynek dotacji, ograniczeń i lekceważenia. Dlatego Klub Parlamentarny
Solidarna Polska złożył do laski marszałkowskiej projekt ustawy o powołaniu PSG.
Mam nadzieję, że strona rządowo-koalicyjna wykaże dojrzałość i odpowiedzialność
za państwo.

Nie zaprzepaścić szansy
Posiadamy najbogatsze złoża gazu, znaczący potencjał geotermalny i biopaliwowy –
z potężną szansą na pionierską bazę polskich technologii, czyli nowatorski
rozwój w skali świata. Nowoczesne technologie związane z produkcją surowców
energetycznych i czystej energii mogą być bez wątpienia silnym atutem Polski i
naszą największą szansą, ale bez służby geologicznej będzie to praktycznie
niemożliwe. Moglibyśmy być Szwajcarią energetyczną Europy, bez wikłania się w
problemy i ograniczenia UE. Tymczasem nadal będziemy importować węgiel i gaz,
płacąc za ten ostatni chyba najwięcej w Europie, oraz kupować za pożyczone
pieniądze na zasadzie kota w worku elektrownie oraz paliwo jądrowe.

 

Prof. Mariusz-Orion Jędrysek poseł na Sejm RP, Klub
Parlamentarny Solidarna Polska

 


Autor jest profesorem geologii. W latach 2005-2007 był głównym geologiem
kraju w rządzie PiS i inicjatorem poszukiwań gazu łupkowego w Polsce.

drukuj