Gastronomia jest bardzo dobrze przygotowana na to, aby być cały czas otwarta. Lockdown tej gałęzi był całkowicie zbędny. W Biedronkach czy innych marketach jest mnóstwo ludzi i nikt nie pilnuje odstępu. Ludzie przepychają się i sklepy mogą być otwarte. W gastronomii wystarczyło wyłączyć co drugi stolik i dać nam takie obostrzenia, jakie obowiązywały przy pierwszej żółtej strefie. Naprawdę byłoby nam dużo łatwiej przetrwać – powiedziała Jolanta Rozkosz, właścicielka restauracji „Rozkoszna Pierogarnia”, w reportażu TV Trwam „Narodowa Kwarantanna”.