fot. PAP

W Zabrzu jak w Premier League

Postronni obserwatorzy spotkania między Górnikiem Zabrze, a Jagiellonią Białystok doświadczyli tylu emocji jakby oglądali co najmniej jedno ze spotkań w najlepszej lidze świata. Narzekają tylko kibice miejscowych, którzy wychodząc ze stadionu jak mantrę powtarzali: „to niemożliwe”.

Trudno im się dziwić bowiem Górnicy po 33min prowadzili 3:0, ostatecznie dzięki dużej dozie szczęścia wywalczyli tylko jeden punkt. W spotkaniu tym było prawie wszystko. Sześć goli, dwa rzuty karne gości, dwa strzały w poprzeczkę i jeden w słupek w wykonaniu gospodarzy.

Przed meczem gospodarze zapowiadali walkę o pierwsze w tym roku zwycięstwo. W pierwszych minutach spotkania jakby chcieli potwierdzić swoje słowa z impetem rzucając się na zaskoczonych ich postawą gości. Zresztą Jagiellonia w tym sezonie sporo razy wydawała się być zaskoczona postawa swoich przeciwników w początkach spotkań.

Pierwszą doskonałą sytuację bramkową Zabrzanie mieli po błędzie obrony przeciwników. Stoper Martin Baran o mały włos nie pokonał własnego bramkarza już w 6. minucie. Potem dwukrotnie piłka otarła się o poprzeczkę białostockiej bramki po uderzeniach Prejuce’a Nakoulmy, Bartosz Iwan trafił w boczną siatkę, wreszcie z bliska cel osiągnął Przemysław Oziębała. Zabrzanie naciskali dalej, czego efektem były kolejne dwa gole w autorstwa Radosława Sobolewskiego i Iwana.
Wydawało się, że Górnik panuje na murawie niepodzielnie. Tymczasem po rzucie wolnym Daniego Quintany w polu karnym gospodarzy refleksem popisał się Adam Dźwigała i znalazł drogę do siatki. W tej akcji Górnik stracił nie tylko gola, ale i Bartosza Iwana, staranowanego przez swojego bramkarza.

Po przerwie goście zachęceni kontaktową bramką ruszyli do przodu. Ich akcje szybko przyniosły skutek. Co prawda Dawid Plizga nie wykorzystał sytuacji sam na sam z zabrzańskim bramkarzem, ale po chwili z karnego pokonał Grzegorza Kasprzika Quintana. Piłkarze z Białegostoku, czując szansę na uratowanie remisu, parli do powiększenia bramkowego dorobku. Zyskało widowisko, chociaż zabrzańscy kibice raczej byli innego zdania, mając w pamięci pierwszą połowę. Dobrej okazji dla gospodarzy nie wykorzystał znów Nakoulma, bramkarz gości obronił przy „pomocy” słupka. A goście wyrównali, ponownie trafiając z karnego. Tym razem jedenastkę zamienił na gola Plizga, ustalając wynik.

Górnik na ligowe zwycięstwo czeka od 3 grudnia 2103, kiedy pokonał Widzew Łódź 3:2.

Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok 3:3 (3:1).
Bramki: 1:0 Przemysław Oziębała (23), 2:0 Radosław Sobolewski (28), 3:0 Bartosz Iwan (33), 3:1 Adam Dźwigała (42), 3:2 Dani Quintana (50-karny), 3:3 Dawid Plizga (81-karny).

Górnik Zabrze: Grzegorz Kasprzik – Paweł Olkowski, Boris Pandza, Antoni Łukasiewicz, Rafał Kosznik – Prejuce Nakoulma, Radosław Sobolewski, Robert Jeż (64. Łukasz Madej), Wojciech Łuczak (58. Szymon Drewniak), Przemysław Oziębała – Bartosz Iwan (45. Mateusz Zachara).
Jagiellonia Białystok: Krzysztof Baran – Adam Waszkiewicz (46. Dawid Plizga), Ugochukwu Ukah, Martin Baran, Jakub Tosik – Dani Quintana, Joel Perovuo, Adam Dźwigała, Maciej Gajos (90. Paweł Drażba), Nika Dżalamidze (74. Sebastian Rajalakso) – Bekim Balaj.

Sport/RIRM/PAP

drukuj