fot. PAP/EPA

Premier League. Ranieri w końcu na szczycie, Leicester mistrzem Anglii

Claudio Ranieri stanął na szczycie w najmniej oczekiwanym momencie z drużyną, po której nikt by się tego nie spodziewał. Zdobył wicemistrzostwo kraju z Chelsea Londyn, Juventusem Turyn, AS Romą i AS Monaco. Przypięto mu łatkę wiecznie drugiego, a ostatnio zaliczył nieudaną przygodę z reprezentacją Grecji. Dziś w końcu triumfuje. Włoch zdobył mistrzostwo Anglii, prowadząc Leicester City.


Ogromny progres

Claudio Ranieri świętuje właśnie swój największy triumf w karierze. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest to jeden z największych sukcesów ostatnich lat w Europie. Oto człowiek, który prowadząc reprezentację Grecji potrafił przegrać z Wyspami Owczymi, doprowadził na szczyt najbardziej wyrównanej ligi świata, walczący w zeszłym sezonie o ligowy byt, Leicester City. To pierwszy w historii tytuł dla tego klubu, więc wyczyn ten tym bardziej zasługuje na wielkie uznanie.

Drugi sezon nie taki straszny

Leicester CityMówi się, że beniaminek w pierwszym sezonie siłą rozpędu wykręca wynik ponad stan, a w drugim z największym trudem walczy o utrzymanie. Lisy jednak, do kwietnia poprzedniego sezonu, szorowały dno tabeli i bliżej było im do Championship, niż choćby marzeń o mistrzostwie kraju. Rok później – szok i niedowierzanie – w tym samym momencie rozdawały karty w całej stawce. Po rundzie zimowej można było mówić jeszcze o szczęściu lub tymczasowej niesamowitej formie. Z kolejki na kolejkę coraz więcej osób dostrzegło już jednak pracę trenera i całej drużyny, a nie dzieło przypadku.

Dobra polityka transferowa

Piłkarzem sezonu w Premier League został wybrany Riyad Mahrez. Włodarze Leicester sprowadzili Algierczyka w sezonie 2013/2014, ale nie musieli sięgać głęboko do portfela. Za niesamowitego pomocnika Lisy zapłaciły francuskiemu AC Le Havre zaledwie… 0,5 mln euro. Do klubu ściągnął go Rob Mackenzie, ówczesny szef skautingu.

„Dostaliśmy polecenie kupna taniego skrzydłowego, najlepiej takiego, któremu w najbliższych miesiącach skończy się kontrakt. Przeglądaliśmy drugie ligi w Hiszpanii, Francji czy Niemczech. Monitorowaliśmy też Szwajcarię. Zakładaliśmy, że kandydat musi mieć od 20 do 22 lat. Drogą eliminacji doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyborem będzie właśnie Mahrez. Jego wyłowienie to klasyczny owoc nowoczesnego skautingu” – wspominał Mackenzie.

Jamie Vardy22 bramki, 6 asyst, pobity rekord strzelecki Ruuda van Nistelrooy’a, powołanie do kadry reprezentacji Anglii i najprawdopodobniej bilet na Euro 2016 – oto dorobek Jamiego Vardy’ego, który stał się ikoną klubu. Do Leicester trafił rok przed Mahrezem. Cena? Około 1 mln 250 tys. euro. Biorąc pod uwagę to, co Vardy wyprawia w tym sezonie – kwota szokująco niska.

Oczywiście zdarzyły się też zakupy, które przy tych dwóch nazwiskach wypadają blado. Gokhan Inler spędził w bieżącym sezonie na murawie zaledwie 195 minut. Szwajcar zasilił szeregi Leicester za 7 mln euro. Nie tego spodziewano się pewnie po zaprawionym w bojach 29-latku, ale biorąc pod uwagę postawę drużyny nie ma to aż tak dużego znaczenia.

Świetna atmosfera i zgrany zespół

Podwaliny pod obecny skład położył nie kto inny, jak zwolniony przed sezonem Nigel Pearson, jednak schemat gry wypracował już sam Włoch. Ranieri szybko znalazł wspólny język ze swoimi podopiecznymi i dał im dużą swobodę na boisku. Poza nim też jest bardzo dobrze – zero skandali z udziałem piłkarzy, żadnych imprez i wybryków w stylu Mario Balotellego, czy Maxa Kruse.

Niespełna 65-letni szkoleniowiec wypróbował w tym sezonie zaledwie 23 zawodników. Aż piętnastokrotnie stawiał na tą samą wyjściową jedenastkę. Piłkarze mogliby, w przypadku słabszej postawy, tłumaczyć się zmęczeniem, ale wspólna gra pozwalała im na lepsze zrozumienie kolegi z zespołu, z każdą spędzoną wspólnie na murawie minutą. Godne podziwu są u nich wytrzymałość i głód gry, które sprawiają, że cieszą się piłką i chcą grać jak najczęściej.

Harówka w cieniu wielkich

Shinji Okazaki do Premier League przeniósł się z Niemiec i szybko zaadaptował się do nowych warunków. Japończyk pozostaje w cieniu N’Golo Kante, który jest gwiazdą środka pola w ekipie Lisów. To Francuz jest najczęściej chwalony za swoją grę. Nie można jednak nie docenić kilku ważnych trafień Okazakiego. Swoją przydatność potwierdził m.in. w 25. minucie spotkania z Newcastle United, kiedy to znakomitą przewrotką przesądził o wygranej 1:0 ze Srokami, lub też golem pieczętującym zwycięstwo nad Liverpoolem.

Robert HuthBlasku fleszy stara się unikać Robert Huth. Niemiec, jako jedyny, miał już na swoim koncie mistrzostwo Anglii (z Chelsea Londyn). Do tego zdobytego przez Leicester przyczynił się solidną grą w obronie, ale też dwoma trafieniami w starciu z Manchesterem City na Etihad Stadium oraz golem, dającym trzy punkty w meczu z Tottenhamem Hotspur.

Niebagatelny wkład w sukces mistrza Anglii wniósł też Steve Walsh. Scouting Leicester stoi na bardzo wysokim poziomie, a Walsh jest jednym z jego najważniejszych ogniw. Kiedy do Arsenalu Londyn przenosił się jego kolega z działu Ben Wrigglesworth, w wymowny sposób decyzję zarządu Kanonierów na łamach „Daily Mail” skomentował Gary Lineker.

„Niezmiernie bawi mnie to, że Arsenal ściągnął złego skauta. To Steve Walsh odkrył tych zawodników (Kante, Fuchsa i Mahreza) i sprowadził ich do Leicester. Wiem doskonale, kiedy znalazł Mahreza. Wysłano go obserwować innego zawodnika, a Walsh wrócił właśnie z Algierczykiem” – powiedział Lineker.

Wasilewski historycznym „polskim” mistrzem Anglii

Marcin WasilewskiW ekipie Leicester występuje 60-krotny reprezentant Polski Marcin Wasilewski. Niespełna 36-letni obrońca nie odegrał w tym sezonie kluczowej roli w zespole. Mało tego – zagrał zaledwie w dwóch ligowych spotkaniach. Ranieri sięgnął po „Wasyla” 19 grudnia w starciu z Evertonem (3:1) i 14 lutego w meczu z Arsenalem (1:2), ale – zwłaszcza w konfrontacji z Kanonierami – nie zachwycił i przykleił się do ławki rezerwowych. Na uwagę zasługuje fakt, że jest on pierwszym „polskim” mistrzem Anglii grającym w polu. Wcześniej tej sztuki, jako bramkarz, trzykrotnie dokonał Tomasz Kuszczak w barwach Manchesteru United.

Co dalej?

Można bawić się w prorokowanie i gdybać, co będzie. Zastanawiać się, jak Lisy pogodzą grę w Premier League z Ligą Mistrzów. Rozmyślać o tym, czy zostaną wyprzedani, czy jednak zdołają zatrzymać kluczowych zawodników, poszerzyć kadrę o kolejnych wartościowych piłkarzy i bić się o obronę tytułu.

Warto poczekać i sprawdzić. Piłka nożna ma to do siebie, że potrafi zaskakiwać.

Sport.RIRM

drukuj