fot. PAP/EPA

Piłka nożna. Real Madryt zdementował wypowiedź C. Ancelottiego w sprawie występu „Królewskich” na KMŚ

Real Madryt w wydanym komunikacie oświadczył, że udział w Klubowych Mistrzostwach Świata w piłce nożnej nigdy nie był kwestionowany. To nawiązanie do wypowiedzi trenera Carlo Ancelottiego, który podważył zasadność gry w tym turnieju.


Jeszcze w poniedziałek Carlo Ancelotti w wywiadzie dla włoskiego dziennika „Il Giornale”, opublikowanym z okazji 65. urodzin szkoleniowca, mówił, że każdy mecz Realu Madryt warty jest 20 mln dolarów. Tymczasem FIFA oferuje tyle za cały turniej.

„Odpowiedź jest negatywna. Podobnie jak my, inne kluby odrzucą zaproszenie” – zaznaczył Carlo Ancelotti.

Wypowiedź bardzo szybko rozeszła się szerokim echem po całym świecie. Włoch został zapytany o publikację. Stwierdził, że jego wypowiedź nie została zinterpretowana zgodnie z jego intencją. Zareagował także Real Madryt. Hiszpański klub wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył informacjom, jakoby miał wycofać się z uczestnictwa w Klubowych Mistrzostwach Świata.

„Nasz klub weźmie udział, zgodnie z planem, w tych oficjalnych zawodach, do których podchodzimy z dumą i z największym entuzjazmem, aby po raz kolejny sprawić, że miliony naszych fanów na całym świecie będą marzyć o nowym tytule” – napisano w oświadczeniu opublikowanym przez Real Madryt.

Klubowe Mistrzostwa Świata odbędą się w nowej formule. Po raz pierwszy w historii uczestniczyć w nich będzie 32 drużyny. Turniej jest zaplanowany na przyszły rok i odbędzie się w dniach 15 czerwca 13 lipca w USA. Wśród 32 uczestników ma być 12 najlepszych ekip w rankingu klubów europejskich.

Wraz z rozszerzeniem wszystkich trzech europejskich rozgrywek klubowych do 36 drużyn w turnieju głównym od przyszłego sezonu, KMŚ znalazły się pod lupą ze względu na nasycenie kalendarza piłkarskiego. Natomiast w maju FIFA oświadczyła, że nie rozważy zmiany harmonogramu i formatu KMŚ po tym, jak światowy związek piłkarzy FIFPRO i World Leagues Association (WLA) zagroziły podjęciem kroków prawnych, jeśli nie zostaną zrewidowane plany.

PAP

drukuj