fot. PAP

PGNiG Superliga. Górnik mocno wystraszył mistrzów

Spotkanie trzeciej siły ubiegłego sezonu z mistrzem kraju zapowiadane było jako hit tej kolejki spotkań w PGNiG Superlidze. Oczekiwania kibiców zostały spełnione jak nigdy. Górnik Zabrze przez większość spotkania prowadził bardzo wyrównaną grę z faworytem. Ostatecznie wyższość ekipy Vive Tauronu Kielce uznał dopiero w końcówce meczu, ulegając 27:31.


Dodatkowego smaczku tej rywalizacji dodawał fakt, że w szeregach gospodarzy występuje aż trzech byłych zawodników Vive. Mariusz Jurasik, Bartłomiej Tomczak i Patryk Kuchczyński – bo o nich mowa – mieli szczególną motywację, aby w tym spotkaniu troszkę napsuć krwi byłemu pracodawcy. Inną zachętą dla kibiców, którzy w komplecie stawili się w zabrzańskiej hali, był fakt, że ich zespół przed trzema laty potrafił już sprawić niespodziankę i pokonał u siebie naszpikowaną gwiazdami ekipę z Kielc.

Początek pojedynku przyniósł miejscowym spore rozczarowanie. Pierwszą bramkę rzucili oni dopiero w 5. minucie, przegrywając wówczas 0:3. Od tego momentu gospodarze, korzystając z bardzo dobrej skuteczności Marka Daćko i mając na tyłach dobrze dysponowanego w bramce Sebastiana Suchowicza, potrafili odgryźć się mistrzom Polski i wyjść na prowadzenie 5:4. Był to zaledwie początek emocji. Goście za sprawą Michała Jureckiego i Denisa Bunticia odpowiedzieli serią bramek, odzyskując prowadzenie – 8:5.

Co z tego, skoro miejscowi w dwie minuty doprowadzili do remisu po 9. Końcówka pierwszej połowy to bój bramka za bramkę. To wszystko do momentu gry w podwójnej przewadze, jaką Górnik miał dzięki karom dla Zeljko Musy i Manuela Strleka. Wówczas po trafieniu Tomczaka zabrzanie prowadzili nawet 16:13. Taka zaliczka za bardzo ich rozluźniła, co bezwzględnie wykorzystali podopieczni Talanta Dujszebajewa. Przed przerwą mistrzowie kraju o mały włos nie doprowadzili do wyrównania.

W drugiej połowie Vive z szaleńczą mocą rzuciło się do odrabiania strat. Po karze dla Michała Kubisztala w 36. minucie goście prowadzili i to trzema golami. Kiedy wydawało się, że podłamani takim obrotem wydarzeń gospodarze odpuszczą i nie podejmą już walki z faworytem, do ich bramki wszedł Sebastian Kicki, szybko notując trzy obrony przy grze w osłabieniu. To ponownie natchnęło podopiecznych Patrika Liljestranda do jeszcze większego wysiłku. W 50. minucie Górnik odrobił straty i przegrywał tylko 25:26.

Od tego momentu kielczanie zastosowali swoją firmową, agresywną obronę, z którą ambitni gospodarze mieli wielkie problemy. Ostatecznie Vive wygrało spotkanie, ale dawno na krajowym podwórku gracze z Kielc nie spotkali się z tak niegościnnym przyjęciem.

***

Górnik Zabrze – Vive Tauron Kielce 27:31 (17:16)

Górnik: Kornecki, Kicki, Suchowicz – Daćko 4, Orzechowski 3, Gromyko 2, Kuchczyński 8, Kubisztal 2, Jurasik 2, Bushkov, Tatarincew, Tomczak 6, Niewrzawa, Twardo

Vive: Szmal, Sego – Grabarczyk, Jurecki 5, Tkaczyk 1, Reichmann 3, Chrapkowski 1, Aguinagalde 3, Bielecki 2, Jachlewski 1, Strlek 3, Buntić 4, Musa, Zorman 1, Rosiński 1, Cupić 6

Sport.RIRM

drukuj