fot. twitter.com

NBA. Powrót Czarodziei na zwycięskie tory, Dwadzieścia asyst Walla!

Washington Wizards, po dwóch porażkach z rzędu, wygrali w Verizon Center z Chicago Bulls 112:107. Marcin Gortat w ciągu 22 minut spędzonych na parkiecie zdobył 8 punktów, zanotował 8 zbiórek oraz asystę.


Nasz rodak minionej nocy miał sporo pracy w defensywie. W obozie gości dobry mecz zaliczył Robin Lopez, którego Polak często nie potrafił przypilnować. Amerykanin punktował grając tyłem do kosza, a Gortat przegrywał pojedynki na tablicy. Łodzianin w ataku wykorzystał 4 z 9 prób z gry oraz wywalczył 8 zbiórek.

W Waszyngtonie lepszy start miały Byki. Jimmy Butler dwukrotnie trafił z dystansu, a Lopez wychodził zwycięsko z pojedynków z Gortatem oraz Jasonem Smithem (9:10). Na wyższe prowadzenie przyjezdnych nie pozwolił John Wall. Obrońca Wizards świetnie rozgrywał piłkę i znajdował niekrytych kolegów. Bradley Beal, Smith i Ian Mahinmi wykorzystywali precyzyjne podania, a Czarodzieje wygrali premierową kwartę 29:23.

W składzie gospodarzy, z powodu choroby, zabrakło Markieffa Morrisa. Miejsce skrzydłowego zajął Smith, który solidnie wykonywał swoje zadania. Po jego drugiej celnej „trójce” z rzędu Wizards prowadzili 39:28. Dobre zmiany dali również Bojan Bogdanović oraz Kelly Oubre Jr. Wall, skupiony na tworzeniu dogodnych sytuacji dla ekipy ze stolicy, pierwsze punkty zdobył pod koniec drugiej kwarty. Czarodzieje do szatni schodzili z dziewiętnastopunktową przewagą (59:40).

Po przerwie ofensywa Wizards wciąż była skupiona w rękach Walla. W trzeciej części spotkania trafiali środkowi gospodarzy. Po udanych akcjach Gortata i Mahinmiego w polu trzech sekund, podopieczni Scotta Brooksa prowadzili 82:68. Odrabianie strat dla Bulls rozpoczęli Robin Lopez oraz Denzel Valentine, jednak na skuteczne akcje gości odpowiedział Bogdanović (84:72).

Na początku ostatniej kwarty kolejny celny rzut zaliczył Bogdanović. Byki nie tylko odpowiedzieli tym samym, ale rozpoczęli systematyczne zmniejszanie przewagi rywali. Po celnej „trójce” Butlera przyjezdni tracili do Czarodziei zaledwie jedno oczko (108:107). Wizards byli jednak w końcówce bezbłędni na linii rzutów osobistych, dzięki czemu ostatecznie wygrali 112:107.

John Wall po raz kolejny udowodnił, że należy do elity zawodników w NBA. Do rekordowej liczby 20 asyst dodał 14 oczek, blok oraz przechwyt. Na obwodzie dobrze spisał się Bradley Beal, który trafił 10 z 18 oddanych rzutów, w tym 3 zza linii 7,24 m. Rezerwowi Czarodziei wspólnie zdobyli 35 punktów.

Zespół ze stolicy z bilansem 42-26 plasuje się na 3. miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej.

***

Washington Wizards Chicago Bulls 112:107 (29:23, 30:17, 25:32, 28:35)
(Bradley Beal 24, Jason Smith 17, Marcin Gortat 8 – Jimmy Butler 28, Robin Lopez 25, Nikola Mirotić 15)

Sport.RIRM

drukuj