fot. PAP/EPA

NBA. Mistrzowie ponownie najlepsi na wschodzie

Miami Heat są ponownie liderem Konferencji Wschodniej ligi koszykówki NBA. W piątek pokonali przed własną publicznością Indiana Pacers 98:86. Drużyna Marcina Gortata Washington Wizards po wygranej w Orlando z Magic 96:86 jest po raz kolejny szósta. 

Heat do sukcesu poprowadził jak zwykle LeBron James. Tym razem uzyskał 36 punktów, a dwucyfrowym wynikiem popisali się Mario Chalmers – 13, Udonis Haslem – 11 oraz Chris Bosh i Ray Allen po 10. Najwięcej punktów wśród pokonanych zdobyli: Paul George (22), David West (18), Luis Scola (12) i Lance Stephenson (11).

Najlepszy zespół rozgrywek San Antonio Spurs po raz kolejny nie sprawili zawodu kibicom wygrywając u siebie z Phoenix Suns 112:104, głównie dzięki znakomitej dyspozycji rzutowej Danny’ego Greena. 33 pkt to jego rekord. Po 18 mieli Kawhi Leonard i Tony Parker (miał ponadto trzy asysty), który powrócil do zespołu po dwóch nieobecnościach spowodowanych kontuzją barku.

Green trafił siedem spośród dziesięciu rzutów za trzy punkty. W zespole gości Eric Bledsoe uzyskał 30 pkt, miał 11 zbiórek, a do triple-double zabrakło mu jednej asysty.

Po raz pierwszy od 1992 roku, a po raz drugi z rzędu awans do play off wywalczyli koszykarze Golden State Warriors. W piątkowym meczu pokonali w Staples Center w Los Angeles Lakers 112:95. Warriors z dorobkiem 49-30 plasują się na szóstym miejscu w silnej Konferencji Zachodniej. Ich rywale mają mizerny bilans 25:54. W sezonie 1957/1958 występując pod nazwą Minneapolis Lakers przegrali 53 razy w 72 meczach.

Szansę występu w play off, po wygraniu na wyjeździe w Nowym Jorku z Brooklyn Nets 93:88, mają zawodnicy Atlanta Hawks. Do pełni szczęścia potrzebują w trzech pozostałych meczach tylko jednej wygranej albo porażki ich najgroźniejszych rywali New York Knicks.

Powrót na szóstą lokatę Washington Wizards, pozwalającą uniknąć w pierwszej rundzie play off broniących tytułu Miami Heat lub innego faworyta – Indiana Pacers, był możliwy dzięki zwycięstwu tego samego dnia Boston Celtics nad Charlotte Bobcats 106:103. Wizards mają teraz 41 zwycięstw i 38 porażek (zapewnili sobie co najmniej 50-procentowy bilans na koniec sezonu regularnego), a wyprzedzający ich do piątku Bobcats spadli na siódme miejsce (40-39).

Sukces na Florydzie oznacza, że „Czarodzieje” wygrali z Orlando wszystkie cztery spotkania w tym sezonie. Ostatni raz takim wyczynem popisali się 24 lata temu, gdy „Magicy” debiutowali w lidze. Gortat, który w barwach klubu z Orlando zaczynał karierę w NBA, w dobrze sobie znanej hali nie był w piątek tak skuteczny, jak w poprzednich meczach. Obydwie połowy spotkania zaczynał od trzech niecelnych rzutów, ale w decydującej ostatniej kwarcie zdobył połowę swoich punktów, myląc się tylko przy jednej próbie.

Polak uzyskał 12 punktów i miał sześć zbiórek. Przebywał na parkiecie 31 minut, trafił cztery z 12 rzutów za dwa punkty i wszystkie cztery wolne, zebrał cztery piłki w obronie i dwie w ataku, miał trzy asysty, blok, trzy straty i tyle samo fauli.

W sobotę „Czarodzieje” spotkają się u siebie z Milwaukee Bucks, a w dwóch ostatnich meczach sezonu zasadniczego ich rywalami będą Miami Heat w poniedziałek w Waszyngtonie oraz Celtics w środę w Bostonie.

Wyniki:

Orlando Magic – Washington Wizards            86:96

Toronto Raptors – New York Knicks            100:108

Boston Celtics – Charlotte Bobcats           106:103

Brooklyn Nets – Atlanta Hawks                 88:93

Miami Heat – Indiana Pacers                   98:86

Chicago Bulls – Detroit Pistons              106:98

Memphis Grizzlies – Philadelphia 76ers       117:95

Minnesota Timberwolves – Houston Rockets     112:110

Oklahoma City Thunder – New Orleans Pelicans 116:94

Milwaukee Bucks – Cleveland Cavaliers        119:116

San Antonio Spurs – Phoenix Suns             112:104

Utah Jazz – Portland Trail Blazers            99:111

Los Angeles Lakers – Golden State Warriors    95:112

PAP

drukuj