fot. twitter.com

NBA. Czarodzieje lepsi od mistrzów, dziesięć oczek Gortata

Washington Wizards rozpoczęli serię pięciu meczów wyjazdowych od zwycięstwa nad Cleveland Cavaliers 127:115. Marcin Gortat spędził na boisku 23 minuty. W tym czasie zdobył 10 punktów, zanotował 5 zbiórek oraz asystę.


Nasz rodak dopiero po siedmiu meczach z rzędu przekroczył granicę 10 oczek – wykorzystał 5 z 8 prób z gry. Gortat w ataku popisał się efektownym wsadem nad Tristanem Thompsonem. Polak miał również ciekawy incydent z LeBronem Jamesem. Wielokrotny MVP ligi nie mógł przedrzeć się przez zasłonę łodzianina, dodatkowo nie poradził sobie z nerwami i niepotrzebnie sfaulował środkowego Wizards. Po raz kolejny potwierdził się fakt, że „Polska Maszyna” najlepiej zatrzymuje rywali na „pick and rollu” w NBA.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie od dwóch potężnych wsadów Jamesa i Thompsona, jednak premierowa kwarta należała do Czarodziei. Wszystko dzięki Johnowi Wallowi, który nie mógł przestać trafiać. Dwukrotnie ukarał Cleveland zza łuku oraz wykańczał akcję z półdystansu. Rozgrywający gości wykonał również 5 finalnych podań. Po „layupie” Kelly‘ego Oubre Jr. goście prowadzili 37:23.

W drugiej części meczu ofensywa Cavs grała lepiej, jednak zdołała odrobić zaledwie 4 oczka. Wizards wyglądali minionej nocy wyjątkowo dobrze w pojedynkach „jeden na jednego”. Bradley Beal wygrywał z Richardem Jeffersonem, a Wall z Kyrie Irvingiem. Markieff Morris radził sobie również z samym „King Jamesem”. Po celnym rzucie skrzydłowego z Waszyngtonu widniał wynik 52:37 dla Czarodziei. Przyjezdni schodzili do szatni z dziesięciopunktowym prowadzeniem (61:71).

Po przerwie gospodarze zwiększyli tempo w ataku oraz częściej dzielili się piłką. Z dystansu trafiał Kevin Love, a pod kosz agresywnie wchodził Irving. Po efektownej dwójkowej akcji z Jeffersonem miejscowi tracili do rywali zaledwie 3 oczka (89:92).

Czwartą kwartę celną „trójką” otworzył Beal (91:99). Ważną postacią dla Wizards okazał się Oubre Jr., który seryjnie zdobywał ofensywne zbiórki i dobijał niecelne rzuty swoich kolegów. Kiedy Morris wykończył podanie Walla „alley-oopem”, Czarodzieje prowadzili 117:107. Drużyna ze stolicy wygrała ostatecznie 127:115.

Dla Johna Walla był to kolejny znakomity występ. W ciągu 37 minut odnotował 37 punktów, 11 asyst, 4 zbiórki, 2 przechwyty oraz blok. Z ławki najlepiej zaprezentował się Kelly Oubre Jr (16 oczek, 7/8 rzutów z gry)

Wizards minionej nocy zapewnili sobie udział w tegorocznych play-offach. Teraz podopieczni Scotta Brooksa muszą walczyć o przewagę własnej hali. Aktualnie plasują się na 3. miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej.

***

Cleveland Cavaliers Washington Wizards 115:127 (26:40, 35:31, 30:25, 24:31)
(LeBron James 24, Kyrie Irving 23, Kevin Love 17 – John Wall 37, Bradley Beal 27, Marcin Gortat 10)

Sport.RIRM

drukuj