fot. PAP/Andrzej Grygiel

M. Kot: Wkradły się błędy, jest sportowa złość

„Trzymanie się pierwszej dziesiątki Pucharu Świata to plan minimum. Z takiego poziomu chciałoby się wskoczyć troszkę wyżej. Czekam na moment, gdy to nadejdzie” – podkreślił po sobotnim konkursie na obiekcie im. Adama Małysza w Wiśle-Malince Maciej Kot. Polak zajął 9. miejsce w rywalizacji.


Sz. Kozupa: Wczoraj mówiłeś, że powtórzenie skoku z kwalifikacji w konkursie zagwarantowałoby Ci miejsce na podium. Udało się skoczyć porównywalnie dobrze?

M. Kot: Jakbym dzisiaj dwa razy skoczył po 130 m, to bym wygrał. Wkradły się trochę błędy, a z tak niskiego rozbiegu w tak trudnych warunkach nie można sobie pozwolić na żadne błędy. Dzisiaj rolę odgrywały szczegóły, a one nie były dopilnowane. Nie do końca jestem zadowolony, ale jutro też jest dzień, także trzeba walczyć dalej.

Sz. Kozupa: Niska belka i nierówne warunki – one wpłynęły dzisiaj na Twoją postawę?

M. Kot: Na dyspozycję nie, ale na wynik na pewno. Te punkty plusowe, minusowe nie do końca odzwierciedlały to, co działo się na skoczni. Na przykład w drugim skoku ten wiatr bardziej mi przeszkodził niż pomógł. Za progiem było raczej mocno w plecy i musiałem troszkę wyczekać, a później, kiedy ten wiatr przyszedł z przodu, to nie byłem na to gotowy, bo musiałem też szanować wysokość. Nie do końca zatem te przeliczniki działały. Przede wszystkim trzeba było jednak skakać dobrze. Ten, kto skakał najlepiej, wygrał. Nie ma sensu zwalać winy na warunki.

Sz. Kozupa: Przy odrobinie szczęścia podium było w Twoim zasięgu?

M. Kot: Z takimi skokami myślę, że nie.

Sz. Kozupa: Jutro możemy spodziewać się rehabilitacji z Twojej strony?

M. Kot: Mam nadzieję, że tak. Jest sportowa złość, jest niedosyt. Teraz trzeba wszystko przeanalizować i na jutro przygotować nowy plan.

Sz. Kozupa: Miejsce w czołowej dziesiątce jest mimo wszystko powtórzeniem tego, co udaje Ci się od początku sezonu. Satysfakcjonuje Cię to, czy wręcz przeciwnie – chciałbyś mierzyć wyżej?

M. Kot: Trzymanie się cały czas w pierwszej dziesiątce Pucharu Świata to taki plan minimum. Stabilizacja formy musi być na takim poziomie, jednak z takiego poziomu chciałoby się wskoczyć troszkę wyżej. Nie jest to proste na tym poziomie, ale cały czas mocno chcę. Czekam na to aż to nadejdzie i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

Sz. Kozupa: Lekka ociężałość spowodowana siłowymi przygotowani do mistrzostw świata w Lahti dała Ci się dzisiaj trochę we znaki?

M. Kot: Myślę, że nie. Przygotowanie fizyczne jest jak najbardziej na dobrym poziomie. Trenujemy oczywiście pod kątem Lahti, ten trening był troszkę mocniejszy, ale – jak pokazał Kamil – to też nie przeszkadza.

Sz. Kozupa: Czego chciałbyś życzyć Kamilowi w związku z dzisiejszym zwycięstwem?

M. Kot: Jemu trzeba życzyć tylko zdrowia. To gdzieś tam szwankuje, a jak będzie zdrowie to Kamil sobie da radę.

Sport.RIRM

drukuj