fot. PAP/Piotr Nowak

Liga Mistrzów. Rewanż okazał się formalnością. Legia w kolejnej rundzie

Legia Warszawa w II rundzie eliminacji piłkarskiej Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski w rewanżowym meczu I rundy pokonali na własnym stadionie norweski zespół Bodo/Glimt 2:0.


Legia przed rewanżem znajdowała się w dość korzystnej sytuacji. Przed tygodniem podopieczni Czesława Michniewicza pokonali na wyjeździe Bodo/Glimt 3:2. Warto jednak pamiętać, że trzy gole strzelone na stadionie rywala mają już zdecydowanie mniejsze znaczenie niż miałoby to miejsce jeszcze sezon temu. Wynika to z faktu zniesienia przepisu, dzięki któremu trafienia na wyjeździe były liczone podwójnie. Legioniści musieli więc mieć się na baczności.

Stąd też asekuracyjna taktyka trenera Czesława Michniewicza. Oprócz trójki środkowych obrońców na wahadłach pojawili dwaj nominalni boczni defensorzy: Josip Juranović i Filip Mladenović. Mistrzostwie Polski od początku pierwszej połowy oddali inicjatywę rywalowi, szukając okazji do zdobycia gola w kontratakach. Norwegowie mieli optyczną przewagę, jednak nie stwarzali zbyt wielu sytuacji pod bramką Artura Boruca. Bodo/Glimt po raz pierwszy poważniej zagroziło gospodarzom w 18. minucie meczu, jednak zagraniu z prawej strony boiska żaden z piłkarzy gości nie zdołał sięgnąć futbolówki. W 33. minucie mistrzowie Norwegii powinni wyjść na prowadzenie, jednak Erik Botheim z pięciu metrów przestrzelił. Kilka minut później w końcu odpowiedziała Legia. Andre Martins zagrał długie podanie do Luquinhasa, Brazylijczyk miał trochę problemów z przyjęciem, jednak zdołał opanować futbolówkę nie uderzy. Niestety chybił. W 40 minucie Luquinhas był już jednak skuteczniejszy. Legioniści wyprowadzili szybką akcję z własnej połowy, skrzydłowy wpadł w pole karne, oszukał zwodem jednego z rywali i płaskim strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Od 46 minuty gospodarze, mając świadomość korzystnego rezultatu, grali coraz spokojniej, kontrolując to, co dzieje się na boisku. Norwegom brakowało pomysłu na to, jak sforsować defensywę stołecznego zespołu. Trzeba jednak przyznać, że mistrzowie Polski mieli sporo szczęścia w 69. minucie, kiedy to po główce jednego z piłkarzy gości futbolówka trafiła w poprzeczkę. W końcówce spotkania na boisku pojawił się Tomas Pekhart, który zmienił bardzo aktywnego Mahira Emreliego. I to właśnie Czech w doliczonym czasie gry ustalił wynik meczu, skutecznie finalizując zagranie z prawej strony boiska od innego rezerwowego – Mattiasa Johanssona.

Rywalem mistrzów Polski w II rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów będzie mistrz Estonii Flora Tallin, która okazała się wyraźnie lepsza w dwumeczu z maltańskim Hibernians FC. Pierwsze spotkanie Legii z Florą zostanie rozegrane 21 lipca o godz. 21.00 w Warszawie.

***

Legia Warszawa – FK Bodo/Glimt  2:0 (1:0)

Luquinhas 42’, Tomas Pekhart 90′

Legia: Artur Boruc – Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia – Josip Juranović (80. Mattias Johansson), Bartosz Slisz, Andre Martins, Filip Mladenović – Bartosz Kapustka (72. Rafa Lopes), Luquinhas – Mahir Emreli (83. Tomas Pekhart)

Bodo/Glimt: Nikita Haikin  – Brede Moe (60. Sigurd Kvile), Marius Lode, Marius Christopher Hoibraaten, Fredrik Bjorkan – Alfons Sampsted, Patrick Berg, Ulrik Saltnes, Hugo Vetlesen, Sondre Brustad Fet – Erik Botheim (60. Lasse Selvag Nordaas), Pernambuco (76. Axel Lindahl)

Żółte kartki: Kapustka, Mladenović – Tounekti

Sport.RIRM

 

drukuj