fot. PAP/EPA

Liga Europy. Koniec pucharów dla Piasta i Lechii

Piast Gliwice i Lechia Gdańsk żegnają się z Ligą Europy. Mistrzowie Polski polegli w starciu z Rigą FC 1:2. Pogrążyło ich trafienie Kamila Bilińskiego. Biało-zieloni przegrali po dogrywce z Broendby 1:4. Swoją cegiełkę do awansu dorzucił Kamil Wilczek.


Riga FC – Piast Gliwice 2:1 (1:1)
Armands Petersons 26’ Kamil Biliński 83’ – Jorge Felix 20’

Wynik pierwszego meczu: 3:2 dla Piasta
Awans: Riga FC

Piast Gliwice zrealizował znany sobie scenariusz. Mistrzowie Polski prowadzili, by później stracić kontrolę nad meczem. W 20. minucie było naprawdę dobrze. Dalekie podanie Frantiska Placha zaskoczyło linię obrony gospodarzy. Sam na sam znalazł się Jorge Felix i przerzucił futbolówkę nad golkiperem.

Riga FC odpowiedziała za sprawą Armandsa Petersonsa. Zawodnik miał trochę wolnego miejsca przed polem karnym i fantastycznym uderzeniem z dystansu pokonał Placha. Było 1:1 i znowu miejscowi do awansu potrzebowali już tylko jednego trafienia.

Zaraz po zmianie stron podopieczni Waldemara Fornalika powinni byli objąć prowadzenie. Ponownie doskonałą okazję miał Felix, jednak tym razem przegrał z bramkarzem. W ostatnim kwadransie Piast mocno się cofnął. To jednak wcale się nie opłaciło. Chwilę przed końcem podanie na wolne pole otrzymał Deniss Rakels. Były piłkarz Cracovii zagrał do Kamila Bilińskiego, a ten tylko dostawił nogę. Mistrza Polski pogrążył Polak. Samym zawodnikom w głowach pozostaną jednak fatalnie stracone gole w pierwszym meczu, kiedy właściwie to Piast wyciągnął rękę do rywala.

* * *

Broendby IF – Lechia Gdańsk 4:1 po dogr. (1:0, 2:1, 3:1)
Paulus Arajuuri 15’ Kamil Wilczek 53’ Jesper Lindstroem 94’ 119’ – Flavio Paixao 67’

Wynik pierwszego meczu: 2:1 dla Lechii
Awans:
Broendby IF

Długo Lechia była w grze o awans. Rozpoczęło się źle, bo już w 15. minucie Paulus Arajuuri wykorzystał dośrodkowanie z narożnika boiska i dał Broendby prowadzenie. Lechia mogła odpowiedzieć za sprawą Lukasa Haraslina, jednak po jego uderzeniu piłka trafiła wprost w ręce golkipera. Miejscowi wciąż chcieli podwyższyć wynik. Przed przerwą Dusana Kuciaka uratowała jeszcze poprzeczka. Już w drugiej połowie płaskie podanie z prawej strony boiska wykorzystał Kamil Wilczek.

Lechia zdołała doprowadzić do dogrywki. Centra Sławomira Peszki wylądowała na głowie Flavio Paixao. Dodatkowe 30 minut to był już teatr jednego aktora. Jesper Lindstroem najpierw wykończył podanie Kevina Mensaha. Później wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem, kiedy biało-zieloni myśleli jeszcze o odwróceniu losów widowiska.

Sport.RIRM

drukuj