fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Liga Europejska. Legia gra o wszystko, Lech o sprawienie kolejnej niespodzianki

Pokonać Club Brugge – taki cel przyświeca piłkarzom Legii Warszawa, którzy rozegrają dzisiaj mecz 4. kolejki fazy grupowej Ligi Europejskiej. Porażka praktycznie przekreśli szanse wicemistrzów Polski na wyjście z grupy. W dużo lepszej sytuacji znajduje się Lech Poznań. Kolejorz po niespodziewanym zwycięstwie we Florencji stanie przed szansą na zdobycie kolejnych punktów w starciu z Fiorentiną – tym razem na własnym stadionie.


Legia po trzech rozegranych spotkaniach w grupie D ma w dorobku zaledwie jeden punkt. Podopieczni Stanisława Czerczesowa tracą już aż osiem oczek do lidera – SSC Napoli, oraz pięć do zajmującego drugie miejsce w stawce FC Midtjylland. Trudno przypuszczać, aby stołeczny zespół mógł jeszcze doścignąć przedstawiciela Serie A, ale wyprzedzenie drużyny z Danii jest w dalszym ciągu możliwe. Musi zostać jednak spełniony jeden warunek: wicemistrzowie Polski powinni wygrać wszystkie mecze do końca fazy grupowej, licząc na korzystne rozstrzygnięcia w innych pojedynkach.

legia 2legia 1

Pierwsze starcie Legii z Club Brugge zakończyło się remisem. Belgowie dominowali w pierwszej części meczu. W drugich 45 minutach lepiej zaprezentowała się polska ekipa, ale przełożyło się to jedynie na zdobycie gola wyrównującego. Wynik 1:1 oba zespoły potraktowały jako porażkę. Teraz żadna z nich nie może sobie pozwolić na takie rozstrzygnięcie.

Piłkarze Michela Preud’homme’a w starciu z Legią wystąpią w podobnym zestawieniu jak w Warszawie. Podopieczni Stanisława Czerczesowa również wybiegną w podobnym składzie jak dwa tygodnie temu. Znów na pozycji defensywnego pomocnika wystąpi Michał Pazdan. Bardzo możliwe, że od pierwszej minuty w miejsce Dominika Furmana zagra Ondrej Duda, który zaprezentował się z dobrej strony w ligowym spotkaniu z Lechią Gdańsk (3:1).

***

Faza grupowa Ligi Europejskiej:
Club Brugge – Legia Warszawa, 05.11.2015 (godz. 19.00)

Przewidywane składy:


Club: 
Bruzzese – Mbombo, Duarte, Denswil, Meunier – Simons, Claudemir, Vanaken – Diaby, Gedoz, Vossen

Legia: Kuciak – Brzyski, Rzeźniczak, Lewczuk, Broź – Pazdan, Jodłowiec, Duda, Guilherme, Kucharczyk – Nikolić


Lech Poznań, który słabo spisuje się w polskiej Ekstraklasie, w Lidze Europejskiej radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Podopieczni Jana Urbana mają w dorobku cztery punkty i zajmują drugie miejsce w tabeli grupy I, za FC Basel, a przed CF Os Belensenses oraz ACF Fiorentiną. W tej grupie możliwe są jeszcze wszystkie rozstrzygnięcia, więc Kolejorz musi się mieć na baczności i szukać punktów w każdym kolejnym spotkaniu. Co ważne, aż dwa z trzech pozostałych pojedynków mistrzowie Polski rozegrają na własnym stadionie.

lech2lech1

Pierwszy mecz Lecha z Fiorentiną zakończył się wielką niespodzianką. Skazywani na pożarcie gracze z Poznania zwyciężyli 2:1 na boisku rywala. Mistrzowie Polski z bardzo dobrej strony zaprezentowali się przede wszystkim w defensywie. Gra w ataku nie prezentowała się może tak imponująco, ale kilka pojedynczych zrywów wystarczyło, aby dwukrotnie zaskoczyć obronę Violi. Kibice Kolejorza liczą na udany występ swojej drużyny również w dzisiejszym pojedynku.

Trener włoskiego zespołu Paolo Sousa nieco zmieni skład w porównaniu do tego, który pojawił się na boisku przed dwoma tygodniami. Od pierwszej minuty prawdopodobnie zagra Jakub Błaszczykowski, który zastąpi pauzującego za czerwoną kartkę Ante Rebicia. Lech wystąpi w możliwie optymalnym ustawieniu. W porównaniu do meczu we Florencji w wyjściowej jedenastce pojawią się: Paulus Arajuuri, Barry Douglas, Karol Linetty oraz Szymon Pawłowski. Na szpicy zagra Kasper Hamalainen. Wracający po urazie Dawid Kownacki zasiądzie natomiast na ławce rezerwowych.

***

Faza grupowa Ligi Europejskiej:
Lech Poznań – ACF Fiorentina, 05.11.2015 (godz. 21.05)

Przewidywane składy:

Lech: Burić – Ceesay, Arajuuri, Kamiński, Douglas – Trałka, Linetty – Lovrencsics, Gajos, Pawłowski – Hamalainen

Fiorentina:  Sepe – Tomović, Rodriguez, Astori, Alonso – Vecino, Verdu, Suarez – Ilicić, Błaszczykowski – Kalinić

Sport.RIRM

drukuj