fot. PAP/Grzegorz Momot

K. Stoch: Chciałbym pójść na górę i oddać już dobry skok

Było trochę loteryjnie, ale popełniłem drobny błąd, który kosztował mnie dzisiaj sporo. Przykro mi, że tak to się stało, ale tak czasami bywa – mówił Kamil Stoch zaraz po pierwszej serii konkursu Pucharu Świata w Zakopanem. Pod Wielką Krokwią z naszymi zawodnikami rozmawiał reporter TV Trwam.


108,5 m – taka odległość dla wszystkich – i kibiców, i sztabu szkoleniowego – była szokiem. Nierówne warunki spotęgowały drobny błąd na progu, a to przełożyło się na krótki skok Kamila Stocha. Sam zawodnik nie krył rozczarowania.

W mojej ocenie popełniłem drobny błąd. On mnie kosztował w tych warunkach sporo, bo wytraciłem dużo prędkości na samym początku. Później już nie było szans polecieć dalej – podkreślił Polak po pierwszej serii indywidualnego konkursu Pucharu Świata w Zakopanem.

W zawodniku nie brakowało sportowej złości.

Chciałbym iść od razu na górę i skoczyć już dobry skok, ale nie mam dzisiaj już tej szansy – dodał.

Na Wielkiej Krokwi od rana wiał dziś silny wiatr. Rozegranie konkursu stało pod znakiem zapytania. W końcu odbyła się zarówno rywalizacja główna, jak i seria próbna. Warunki były jednak wyjątkowo loteryjne, odmienne od tych, które wczoraj pozwoliły na wyrównany konkurs drużynowy.

Oczywiście, że lepiej dla nas się skacze, kiedy jest równo, cicho i każdy może pokazać to, na co go stać, ale dzisiaj każdy z nas musiał się mierzyć z tym, co miał. Taki jest konkurs. Przyjmuję to w pełni świadomie, z pokorą. Dla mnie świat się nie kończy, nic się nie stało. Może inaczej, stało się i jest mi przykro, ale za tydzień przed nami kolejne zawody – tłumaczył zawodnik.

Kamil Stoch – mimo braku awansu do drugiej serii – wspierał swoich kolegów w walce o jak najwyższe pozycje. Do podium niewiele zabrakło liderującemu na półmetku Stefanowi Huli. Przed rundą finałową skoczek ze Szczyrku mógł liczyć na ciepłe słowa bardziej utytułowanego kolegi z drużyny.

Życzę mu dobrego wiatru pod narty i dużo spokoju. On już resztę wie, co ma robić – podkreślił dwukrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni.

Przed polską kadrą kolejne pracowite dni. Za tydzień Puchar Świata w Willingen. Potem wyjazd do Pjongczang.

Sport.RIRM

drukuj