fot. PAP/EPA

Gracz z numerem 11

Koniec sezonu więc fanatykom piłki nożnej należy się małe podsumowanie najgłośniejszych transferów na świecie. Mowa tu oczywiście o przenosinach Garetha Bale, który powędrował z Tottenhamu Londyn do Realu, oraz Neymara którego Barcelona wykupiła z Santosu.  Jak poradzili sobie w pierwszym sezonie  pozyskani za niebagatelne sumy zawodnicy którzy nota bene grają z tym samym numerem na koszulce? Sprawdźmy.

Gareth Bale urodzony w Cardiff (Walia) 1989 roku. Ma 183 cm wzrostu, i jest obunożny. We wrześniu 2013 roku podpisał sześcioletni kontrakt z Realem Madryt. Kwotę jaką musieli zapłacić włodarze Królewskich to 91 milionów euro. Na białej koszulce nowego asa Galacticos widnieje numer 11. Zestawiam go z Brazylijczykiem urodzonym w stanie Santos znanym powszechnie jako Neymar. Napastnik Barcelony przyszedł na świat w 1992 ma 175 cm wzrostu i również świetnie gra obiema nogami.   Z „Dumą Katalonii” podpisał 5 letni kontrakt. Łącznie Kataloński Tuz musiał zapłacić za zawodnika 86 milionów euro. Neymar podobnie jak Bale na koszulce ma 11 numer.

Dla obu zawodników ten sezon był inny. Barcelona pierwszy raz od kilku lat nie zdobyła żadnego trofeum, a rządy Gerardo Martino zakończyły się totalną klapą. Sam Neymar na boiskach Primera Division nie błyszczał formą przez co Argentyński trener starał się znajdować innych zawodników w jego miejsce. Oczywiście były przebłyski geniuszu ale to nie wystarczyło aby zdobyć serca fanów z Camp Nou. Były gwiazdor Santosu zaliczył w tym sezonie tylko 9 bramek, dołożył jeszcze 4 trafienia w LM z, którą Barcelona pożegnała się już po ćwierćfinale.

W ekipie drużyny ze stolicy Gareth Bale prezentował się lepiej. Walijczyk wczoraj po raz pierwszy podniósł puchar Europy w całej edycji strzelił 6 bramek, dokładając we wczorajszym finale trafienie dające Realowi prowadzenie. Madrytczycy na krajowym podwórku radzili sobie gorzej niż Barcelona albowiem uplasowali się tuż za Dumą Katalonii. Galacticos niepowodzenie w lidze osłodzili sobie zwycięstwem z Blaugraną w finale pucharu Króla. Właśnie w tym meczu Bale kapitalnym rajdem dał zwycięstwo stołecznym, którzy już wtedy mogli święcić pierwszy triumf w sezonie.  Bale w La Lidze strzelił 15 goli co dawało mu miejsce w 10 najlepszych strzelców Primera Division. Nie jest to wynik oszałamiający ale lepszy od jego visa vi ze stolicy Katalonii.

Jedno różni tych piłkarzy Brazylijczyk za trzy tygodnie wybiegnie na boiska w swoim kraju by rozegrać pierwszy w życiu Mundial. Występ ekipy Canarinhos, a także samego Neymara może przyćmić trofea zdobyte w tym roku przez Bale. Nie wątpliwie obaj Gentelmani są gwiazdami wielkiego formatu. Pytanie tylko, która ostatecznie będzie świecił mocniej?

Sport/RIRM

drukuj