fot. twitter.com/WilliamsRacing

Formuła 1. Szalony wyścig i najwyższa pozycja Kubicy

Robert Kubica na 12. miejscu zakończył batalię na torze Hockenheim. Polak dotarł do mety przed swoim partnerem z Williamsa Georgiem Russellem. Wygrał Max Verstappen z Red Bulla. Punktów w domowym wyścigu nie wywalczył Mercedes.


To miała być gorąca rywalizacja. I wcale nie ze względu na wysoką temperaturę, ale przez deszcz, który mocno pokrzyżował plany kierowcom. Ostatecznie to sami zawodnicy zdecydowali, że nie chcą startu lotnego. Wybrali normalny start w deszczu, na czym stracił zwłaszcza Max Verstappen. W jego bolidzie zabuksowały koła.

Z rywalizacji jako pierwszy odpadł Sergio Perez. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, a kierowcy zjechali do alei serwisowej po opony przejściowe. Sporo zyskali wtedy kierowcy Williamsa. George Russel był dziewiąty, zaraz za nim jechał Robert Kubica. Później wszystko wróciło do normy. Polak z Brytyjczykiem spadli na koniec stawki. Wszystko zmieniło się, kiedy warunki pozwalały już na założenie opon slick. Do alei serwisowej – jako jedni z pierwszych – zjechali Sebastian Vettel i Charles Leclerc. Monakijczyk awansował na drugą lokatę, ale już kilka chwil później stracił przyczepność i rozbił bolid.

Na 30. zakręcie z toru wypadł Lewis Hamilton. Mistrz świata od razu zjechał do pit-lane, na co nie był przygotowany jego zespół. Mechanicy krzątali się przy bolidzie Mercedesa przez 50 sekund. Sporo czasu zajęło przyniesienie przedniego skrzydła, ale i wymiana opon. Długo nie było decyzji, na jakiej mieszance ma dalej pojechać Hamilton.

Dodatkowo Brytyjczyk, kiedy zjeżdżał do alei serwisowej, ściął drogę, co skończyło się dopisaniem do jego wyniku dodatkowych 5 sekund kary. To nie był koniec dramatu Mercedesa. Liderzy klasyfikacji konstruktorów stracili przy okazji kolejnego zjazdu do pit-lane. Hamilton nie dość, że jechał daleko, to jeszcze wypadł z toru i musiał pogodzić się, że nie zdobędzie żadnych punktów. Bolid rozbił później jeszcze Valtteri Bottas, co oznaczało całkowitą klęskę Mercedesa w domowym wyścigu.

Kolejni kierowcy wypadali z rywalizacji, a zyskiwał Robert Kubica. Polak wyprzedził jeszcze swojego partnera z teamu i wywalczył najwyższą pozycję w trwającym sezonie. George Russell ukończył zmagania na 13. miejscu, ostatnim spośród tych, którzy dojechali do mety.

Sport.RIRM

drukuj