Formuła 1. GP Bahrajnu – Mercedesy poza zasięgiem

Kierowcy Mercedesa, Lewis Hamilton i Nico Rosberg, uzyskali odpowiednio pierwsze i drugie rezultaty podczas obu sesji treningowych do GP Bahrajnu. Trzeci, również w obu sesjach, był Hiszpan Fernando Alonso.

GP Bahrajnu jest trzecią rundą tegorocznych Mistrzostw Świata.

Po Grand Prix Australii i Malezji, gdzie odpowiednio najlepsi okazali się Rosberg i Hamilton, przyszedł czas na „piaszczysty” tor i nocny wyścig.

Dlaczego piaszczysty?

Bahrain International Circuit położony jest na… pustyni. Tor zaprojektowany przez Hermana Tilke, został oddany do użytku w 2004. Jego budowa była bardzo kosztowna.

Sakhir należy do najbardziej wymagającym torów w całym kalendarzu MŚ. Nawierzchnia jest bardzo szorstka, a wiele miejsc, w których trzeba przyspieszyć, wymaga odpowiedniej trakcji. Liczne ciasne zakręty wychodzące na proste mocno obciążają tylne opony, więc można się spodziewać wyścigu, z wieloma zjazdami po świeże ogumienie.

Dotychczas w Bahrajnie, kierowcą towarzyszyły wysokie temperatury. W ten weekend będzie inaczej, bowiem kwalifikacje i wyścig zostaną rozegrane przy sztucznym oświetleniu. Tym samym, będzie to drugie w historii, nocne GP Formuły 1.

Podczas całego weekendu, hamulce w bolidach dostają mocno „w kość”. Jest to spowodowane kilkoma prostymi, które przechodzą w ciasne zakręty. Sekwencje szybkich i wolnych łuków stanowią dla kierowców nie lada wyzwanie, a przejechanie ich bez odjęcia gazu sprawia niesamowitą satysfakcję.

Mercedesy na fali

Podobne nagłówki możemy znaleźć na wszystkich portalach sportowych. Niemiecki zespół zdecydowanie lideruje stawce. Takie sytuacje, w której jeden kierowca wygrywa dwie sesje treningowe, a jego zespołowy kolega jest drugi, nie były częste, nawet podczas dominacji Red Bulla. Jedynym kierowcą, który ratuje honor rywali w Bahrajnie jest Fernando Alonso.

Rezerwowi na torze

Pierwsza sesja treningowa nie obyła się bez problemów natury technicznej. Kłopoty z silnikiem zgłaszał Rosberg, natomiast z hamulcami Kevin Magnussen. Tor nie miał dobrej przyczepności, więc niektórzy kierowcy zaliczali uślizgi.

P1 było także sprawdzianem dla kierowców rezerwowych. I tak, w Williamsie z numerem 40. (od tego sezonu także kierowcy rezerwowi mają własne numery startowe) mogliśmy podziwiać Brazylijczyka Felipe Nasra (13. czas – 1:40.078), w Caterhamie oznaczonym „46” Robina Frijnsa (21. czas – 1:42.417) oraz dobrze znanego nam z występów w malezyjskim zespole w poprzednim sezonie, Giedo van der Garde. Holender poprowadził bolid Saubera i uzyskał czas 1:40.913 (18. miejsce.)

Po dwudziestu minutach na czele klasyfikacji był Hamilton z czasem 1:38.395.

Problemy nie ominęły także Alonso, który po wyjeździe z garażu, musiał się zatrzymać w alei serwisowej. To samo spotkało Marcusa Ericssona.

Następnie świetny wynik uzyskał „As” Ferrari, ale długo nie zadomowił się na pozycji lidera. Rosberg pobił jego rezultat, po czym Hamilton „wykręcił” czas 1:37.502 i zamknął wszystkim usta.

Klasyfikacja P1: Hamilton, Rosberg, Alonso, Hunkelberg, Button, Raikkonen, Magnussen, Kvyat, Perez i Vettel.

Warto zauważyć, że już piąty kierowca (Jenson Button) stracił do lidera aż 1.134.

Hamilton nie odpuszcza

Druga sesja rozpoczęła się o godzinie 17. czasu polskiego. Jest to znamienne, bowiem o tej właśnie godzinie zostaną rozegrane kwalifikacje i wyścig. Temperatura toru, w stosunku do pierwszej sesji, spadła aż o 12 stopni Celsjusza!

Wszyscy kierowcy szybko ruszyli na tor, by sprawdzić ustawienia bolidów w nowych warunkach.

Mistrz świata z 2007 roku, Fin Kimi Raikkonen, przez większość P1 zmagał się z problemami w swoim Ferrari, ale teraz zajmował trzecią pozycję, tuż za duetem McLarena.

Kierowcy często mieli problemy z zakrętem numer 10., na którym sukcesywnie przestrzeliwali wierzchołek albo blokowali opony, tworząc tzw. flat spot, czyli płaską oponę.

Po dwudziestu minutach do głosu doszedł Lewis i Nico. Tuż za nimi Fernando. Sergio Perez z Force India niespodziewanie „wykręcił” pierwszy czas.

Tym czasem w Williamsie poważne problemy. Ani Bottas ani Massa nie zaliczyli dotychczas okrążenia pomiarowego. Mercedes znów na czele z ponad sekundową przewagą nad Ferrari.

Latający Wenezuelczyk, czyli Pastor Maldonado wyjeżdża na krawężnik, co skutkuje podbiciem Lotusa w powietrze. Adrian Sutil stracił w międzyczasie moc w Sauberze i zakończył sesję, a Max Chilton obrócił swój bolid na torze.

Na dwadzieścia kilka minut przed upływem czasu zespoły zaczęły testować bolidy na dłuższych przejazdach. W czołówce nie mogło dojść do większych zmian. Pechowiec Ericsson, musiał zatrzymać swój bolid na poboczu, a na tor niespodziewanie powrócił Niemiec z Saubera.

Przez kilkanaście minut mogliśmy przyglądać się maksymalnie dotankowanym bolidom, które testowały tempo wyścigowe.

Czołówka P2: Hamilton, Rosberg, Alosno, Ricciardo, Massa, Button, Vettel, Kvyat, Magnussen i Perez.

Jutro o godzinie 14. rozpocznie się trzecia, ostatnia sesja treningowa, a o godzinie 17. kwalifikacje.

Dla kogo Pole Position?

To pytanie wydaje się być retoryczne. Wszystko wskazuję na to, że jedynym faworytem do Pole Position jest Brytyjczyk Lewis Hamilton. Czy ktoś zdoła pokrzyżować jego szyki? Może odrodzi się Sebastian Vettel, który szumnie zapowiadał walkę o trzecie zwycięstwo z rzędu na Sakhir, a może niezmordowany Fernando Alonso, wykrzesa z Ferrari te brakującą, podczas drugiego treningu, sekundę i trzydzieści pięć setnych? Na te oraz inne pytania odpowiedzi czekają na nas podczas kolejnych sesji na torze Sakhir w Bahrajnie.

Sport/RIRM

drukuj