fot. PAP/Adam Hawałej

FIFA World Cup 2018. Trochę historii – pamiętne mecze Polaków na mundialach

Za 22 dni reprezentacja Polski po raz ósmy w historii rozpocznie bój na mistrzostwach świata. Do tej pory największym sukcesem biało-czerwonych na mundialach było zajęcie trzeciego miejsca w 1974 i 1982 roku. Przedstawiamy najbardziej pamiętne mecze naszej drużyny narodowej na najważniejszej piłkarskiej imprezie czterolecia.


1. Polska – Brazylia 5:6 (1938 r.) – 1/8 finału

Legenda widowiska rozegranego 5 czerwca 1938 r. wciąż jest do dziś pamiętana. Do debiutanckiego dla biało-czerwonych mundialu reprezentanci przygotowywali się zaledwie przez sześć dni. W dodatku przed turniejem reprezentacja rozegrała zaledwie jeden sparing. Nie byliśmy więc dobrze przygotowani do imprezy.

Do Francji, która była gospodarzem mundialu, piętnastoosobowa kadra jechała pociągiem. W kraju ze względów finansowych zostało kilku zawodników. Podróż do Strasburga zajęła im ponad dobę, głównie przez wiele przesiadek, jakie po drodze musieli odbyć, ale udało się. Polacy na dwa dni przed spotkaniem z Brazylią zawitali nad Sekwaną.

Siedzący przy radioodbiornikach kibice mogli usłyszeć fantastyczną historię, którą zapisali na Stade de la Meinau w Strasburgu reprezentacje Polski i Brazylii. Wynik otworzyli Canarinhos, ale niedługo później po strzale z rzutu karnego – jako pierwszy Polak w historii mundialu – do siatki trafił Fryderyk Scherfke. Mecz był wspaniałym pokazem dwóch piłkarzy – Leonidasa oraz Ernesta Wilimowskiego. Snajper Ruchu Chorzów również zapisał się na kartach historii, strzelając cztery gole w jednym spotkaniu, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej. Ostatecznie wynik rozstrzygnął się w dogrywce i dzięki bramkom Leonidasa to Brazylijczycy awansowali dalej. Na kolejny udział w mundialu musieliśmy czekać 36 lat.

***

2. RFN – Polska 1:0 (1974 r.) – 2. runda fazy grupowej

W 1974 r. system mistrzostw świata różnił się znacząco od tego, który obecnie znamy. Wtedy na mundialu walczyło 16 reprezentacji, które początkowo były podzielone na cztery grupy. Następnie po dwie najlepsze drużyny trafiały do jednej z dwóch grup. W tej rundzie Polacy zmierzyli się ze Szwecją (1:0), Jugosławią (2:1) i gospodarzem turnieju – RFN. Żeby awansować do finału, biało-czerwoni musieli wygrać ostatnie spotkanie, na co wpływ miał lepszy bilans bramkowy Niemców.

Niestety, tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego rozpoczęła się ulewa, która znacząco wpłynęła na późniejszy przebieg widowiska. Trudne warunki uniemożliwiły wykorzystanie najlepszego atutu naszej reprezentacji, jakim były błyskawiczne kontrataki. Polacy mogli co prawda posyłać dośrodkowania w pole karne, ale kolejnym problemem był brak dwóch kluczowych zawodników – Andrzeja Szarmacha oraz Włodzimierza Lubańskiego. Pierwszy przez kontuzję nie mógł wystąpić przeciwko RFN. Drugi natomiast z tego samego powodu w ogóle nie pojechał na turniej. Mimo to biało-czerwoni byli stroną przeważającą, którą powstrzymał bramkarz Sepp Maier, uznawany za człowieka, który przesądził o wyniku „meczu na wodzie”.

***

3. Polska – Brazylia 1:0 (1974 r.) – mecz o 3. miejsce

Po porażce z RFN Polacy o medal zawalczyli z Brazylijczykami. Miejscem spotkania był Stadion Miejski w Monachium, na którym nasza kadra sięgnęła po złoty medal Igrzysk Olimpijskich. Dwa lata po tym wydarzeniu, w 38-stopniowym upale, na boisku zespół z Ameryki Południowej miał optyczną przewagę i wydawała się być pewna swego. Canarinhos jednak się przeliczyli, tracąc gola po szybkim kontrataku i indywidualnej akcji Grzegorza Laty. Napastnik Stali Mielec został tym samym najlepszym strzelcem turnieju z siedmioma bramkami na koncie. Mistrzostwa rozgrywane w 1974 r. przeszły do historii jako najlepszy turniej naszej reprezentacji. Biało-czerwoni wygrali sześć na siedem pojedynków i w kraju byli witani jak bohaterowie, którzy ubrali w barwy szarą socjalistyczną rzeczywistość.

***

4. Polska – ZSRR 0:0 (1982 r.) – 2. runda fazy grupowej

Spotkanie z ekipą Związku Radzieckiego miało szczególny wymiar – nie tylko ze względów czysto sportowych, ale też zaszłości historycznych i sytuacji politycznej w kraju. Na trybunach Camp Nou w Barcelonie powiewały biało-czerwone flagi z napisem „Solidarność”, ale jak tylko pojawiały się one w polskiej telewizji, obraz był natychmiast cenzurowany. Odbiorcom ukazywało się ujęcie z innego miejsca trybun. Dodatkowo, w drugiej połowie transparenty zostały usunięte po interwencji przedstawicieli ZSRR.

Sam mecz zakończył się bezbramkowym remisem, który – dzięki różnicy goli w grupie – dał Polakom awans do półfinału. Antoni Piechniczek wspominał w rozmowie z TV Trwam, że ówczesny selekcjoner ZSRR – Walery Łobanowski – przyznał mu po latach w prywatnej rozmowie, że w sumie polski zespół był lepszy w tej bezpośredniej konfrontacji. „Dla prestiżu Rosjanie bardzo obawiali się porażki. Uważali, że rozgrzeszą ich bardziej z remisu niż w sytuacji, kiedy by z Polską przegrali”. Niestety, Zbigniew Boniek w tym starciu obejrzał żółtą kartkę, przez co nie mógł wystąpić w półfinale.

***

5. Polska – Francja 3:2 (1982 r.) – mecz o 3. miejsce

10 lipca 1982 r. kibice zgromadzeni na stadionie Jose Rico Pereza w Alicante doświadczyli ogromnych emocji. Biało-czerwoni chcieli za wszelką cenę wygrać z Francuzami. Ci z kolei, podłamani porażką w półfinale z RFN (3:3, k. 4:5), na murawę wyszli w mocno zmienionym składzie. Ówczesny selekcjoner Michel Hidalgo na boisko wpuścił wielu świeżych piłkarzy, którzy na przestrzeni całego turnieju rozegrali niewielką liczbę minut.

Antoni Piechniczek odnosząc się do tamtego spotkania wskazał, że „dziś niewielu pamięta, że wszystkie trzy bramki zdobyliśmy w odstępie zaledwie sześciu minut. (…) Na mundialu w Hiszpanii – oprócz czterech trafień Zbigniewa Bońka – aż siedmiu zawodników wpisało się na listę strzelców i to była nasza siła. Każdy z tych piłkarzy był nieobliczalny”. W otoczce stanu wojennego, panującego w kraju, po raz kolejny zostaliśmy więc trzecią drużyną świata.

Sport.RIRM

drukuj