fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Ekstraklasa. Zwycięski marsz Wisły Płock trwa, Śląsk znowu bez wygranej

Wisła Płock zanotowała czwartą ligową wygraną z rzędu. Tym razem podopieczni Radosława Sobolewskiego pokonali na własnym terenie Arkę Gdynia 4:1. Podziałem punktów zakończyło się natomiast starcie we Wrocławiu, gdzie Śląsk zremisował z Jagiellonią Białystok 1:1. Dla zespołu Vitezslava Laviczki było to już szóste kolejne spotkanie w rozgrywkach bez zwycięstwa.


Wisła Płock – Arka Gdynia 4:1 (2:0)
Ricardinho 29′ Damian Michalski 35′ Piotr Tomasik 59′ Mikołaj Kwietniewski 90′ – Michał Nalepa 74′

W Płocku praca Radosława Sobolewskiego przynosi coraz większe efekty. Nafciarze odnieśli właśnie czwartą ligową wygraną z rzędu. Tym razem nie dali większych szans Arce, triumfując przed własną publicznością 4:1. Łupem bramkowym dla gospodarzy podzielili się Ricardinho, Damian Michalski, Piotr Tomasik oraz Mikołaj Kwietniewski. Dla tego ostatniego było to premierowe trafienie w Ekstraklasie. Duży udział przy dwóch golach miał natomiast niedawno powołany do reprezentacji Polski – Dominik Furman. Wisła, dzięki zwycięstwu, wskoczyła już na czwarte miejsce w tabeli i pozostanie na nim przynajmniej do niedzieli. Arka plasuje się tuż nad strefą spadkową – na czternastej pozycji.

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)
Robert Pich 57′ – Juan Camara 69′

Trwa ligowa niemoc Śląska. Ekipa Vitezslava Laviczki po świetnym początku sezonu w ostatnim czasie wyraźnie spuściła z tonu, po raz kolejny tracąc punkty. Wrocławianie zremisowali przed własną publicznością z Jagiellonią 1:1. Obie bramki padły po przerwie. Na trafienie Roberta Picha odpowiedział dwanaście minut później Juan Camara. Przyjezdni mogli pójść za ciosem. W końcówce swoje szanse mieli Jesus Imaz oraz Taras Romańczuk – wynik jednak nie uległ zmianie. Śląsk tym samym notuje serię sześciu meczów bez wygranej w rozgrywkach. Po raz ostatni z trzech oczek cieszył się 17 sierpnia, kiedy pokonał u siebie Cracovię (2:1). „Jagę” również dopadł kryzys. Drużyna dowodzona przez Ireneusza Mamrota na wygraną w Ekstraklasie czeka już od pięciu tygodni.

Sport.RIRM

drukuj