fot. PAP

Ekstraklasa. Odrodzona Wisła zmiotła Portowców

Biała Gwiazda przegrała ostatnie pięć spotkań, Paweł Brożek ostatniego gola strzelił w rundzie jesiennej, do tego plaga kontuzji, na ławce sami juniorzy. Po przeciwnej stronie boiska – jedna z rewelacji rundy na czele z najlepszym strzelcem Ekstraklasy – Marcinem Robakiem. Portowcy w tym roku jeszcze nie przegrali. Faworytem spotkania Wisły z Pogonią mogli być tylko goście ze Szczecina.

Dobrze wiedzieli o tym kibice, których na stadionie przy Reymonta pojawiło się nie wiele ponad 4tys. Czyli bardzo mało jak na możliwości gospodarzy. I tych najwierniejszych spotkała miła niespodzianka.

Biała Gwiazda jakby przejęta ostatnimi słowami Smudy, (powiedział, że Wisła to nie jakiś znaczek na bazarze tylko uznana marka, która tak łatwo nie skończy gdzieś w czwartej lidze) po prostu rzuciła się na bezradnych piłkarzy Dariusza Wdowczyka. Gospodarze po 12 minutach prowadzili 2:0. Co ważniejsze dla miejscowych fanów w końcu przełamał się Paweł Brożek. Zadziałał ten element który po rundzie jesiennej pozwalał Wiśle zajmować miejsce w tabeli tuż za Legią.

Obie te pierwsze bramki padły w podobny sposób. Najpierw wspomniany Brożek, a chwile potem Guerrier przytomnie zachowali się w zamieszaniu podbramkowym, uprzedzając Janukiewicza. Na tym koncert podopiecznych Smudy w pierwszej odsłonie się nie zakończył. W 28 minucie prawym skrzydłem obrońcą urwał się Sarki, świetnie podając przed pole karne Stilicowi. Ten balansem ciała zwiódł kolejnego defensora i pokonał bramkarza Pogoni. Siedem minut później pierwszy raz w tym meczu próbowali odgryzać się goście. Najlepszy strzelec ligi znalazł się sam na sam z Miśkiewiczem ale po strzale z ostrego konta piłka minęła światło bramki. Biała Gwiazda co rusz sunęła z kolejnymi kontrami ale do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

Na drugie 45min Wdowczyk wprowadził od razu dwóch nowych piłkarzy Bąka i Akahosh’iego. Na nic się to jednak zdało. Gospodarzą w przeciwieństwie do całej rundy wiosennej dzisiaj wychodziło wszystko – szczególnie ich najlepszemu snajperowi.

Między 60 i 62 min. Paweł Brożek zdobył dwie bramki. Najpierw wykorzystał podanie Stilica, a potem przelobował Janukiewicza z 40m(?). Tym samym ustrzelił hat-tricka, zapewnił Wiśle wygraną i zameldował się w klubie 100. W ostatnich 30 min gospodarze uspokoili grę, pozwalając wyszumieć się Robakowi, który w pojedynkę nie był w stanie nic już zmienić.

Po tym spotkaniu, przynajmniej do jutra Wisła awansowała na trzecie miejsce w tabeli. Czy na dobre się przełamała zobaczymy już za tydzień. Pogoń niestety musi jakoś znieść długą drogę do domu ze srogim laniem pod Wawelem w tle. Również dla nich już za tydzień szansa na kolejne trzy punkty.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 5:0 (3:0).
Paweł Brożek (6), (60), (62) Wilde-Donald Guerrier (12), Semir Stilic (29)
Wisła Kraków: Michał Miśkiewicz – Łukasz Burliga (86. Fabian Burdenski), Michał Czekaj, Gordan Bunoza, Dariusz Dudka – Emmanuel Sarki, Michał Chrapek (84. Alan Uryga), Semir Stilic, Ostoja Stjepanovic, Wilde-Donald Guerrier (81. Tomasz Zając) – Paweł Brożek.
Pogoń Szczecin: Radosław Janukiewicz – Sebastian Rudol, Maciej Dąbrowski, Hernani, Adam Frączczak – Takuya Murayama (46. Jakub Bąk), Maksymilian Rogalski (46. Takafumi Akahoshi), Pavle Popara, Bartosz Ława (57. Michał Walski), Patryk Małecki – Marcin Robak.

Sport/RIRM

drukuj