fot. PAP

Ekstraklasa. Stare porachunki Górnika i Legi

Mecze tych rywali zwykle nie są nudne. Nawet jeżeli ich przebieg nie powala z nóg, to wokół całego wydarzenia atmosfera jest.. co najmniej interesująca.

Dzisiaj spotkały się drużyny z można dwóch biegunów : potentat (o ile można tak w ogóle powiedzieć) na europejskie rozgrywki – Legia z budżetem i zapleczem piłkarskim z którym można porównywać tylko Kolejorza i z drugiej strony Górnik, rewelacja zeszłorocznej części sezonu, której zapał porównywać można z opadającymi wtenczas liśćmi – nikt ich już nie pamięta. Jedyne zwycięstwo Zabrzan, z Ruchem 2:0 to pierwsza wygrana w lidze ekipy ze Śląska od uwaga..  3 grudnia z Widzewem na własnym stadionie ! Nie dziwi zatem zupełnie fakt, że Górnika, nikt nie stawiał za faworyta przed tym spotkaniem. Tym bardziej wobec obecnej dyspozycji Legii, kroczącej od zwycięstwa do zwycięstwa. Niezależnie jednak od kondycji jednych czy drugich, mecz na pewno był wart uwagi.

Spotkanie, a raczej jego wynik na pewno nie zawiodło kibiców ze stolicy. Sympatycy Legii, już właściwie mogą świętować obronę tytułu.. Bo kto może im  zagrozić ? Raczej na pewno nie Lech, który nie sprostał Lechii w Gdańsku i praktycznie stracił kontakt z liderem. A dzisiejsze spotkanie właściwie przypieczętowało starania Legionistów, choć mecz lepiej zaczął się dla graczy z południa.

W 24 minucie Olkowski uderzył z dystansu prosto w długi róg bramki Kuciaka zdobywając pierwszą bramkę  w tym meczu. Ale prawdziwe emocje przyniosła dopiero druga połowa. Po wyrównaniu Jodłowca z 42 min. Decydujące dwa ciosy goście zadali w 59min (Żyro – tradycyjnie dzisiaj zza 16tki) i 63min (Kucharczyk po zagraniu na pusta bramkę od Żyry). Wówczas już  gra toczyła się niemal akcja za akcję. Nie obyło się bez ostrych starć jak choćby z 55min po faulu Iwana na Słowaku Dudzie, czy żółtej dla Dancha w 70min. Swój wielki mecz rozegrał dzisiaj obrońca gospodarzy – Olkowski, który zdobył w 77 minucie meczu dublet. Sama końcówka czyli 6 doliczonych minut  to klasyk polskiej Ekstraklasy – trochę zamieszania i próba dociśnięcia, która zwykle nie daje rezultatów w zmianie wyniku.. Ale sam mecz, jak na polskie realia zostawia po sobie naprawdę dobre wrażenie.

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 2:3 (1:1) 

Paweł Olkowski (24), Paweł Olkowski (78) –  Tomasz Jodłowiec (41-głową), Michał Żyro (59), Michał Kucharczyk (63-głową)

Górnik Zabrze: Pavels Steinbors – Paweł Olkowski, Adam Danch, Ołeksandr Szeweluchin, Maciej Małkowski (90+3. Antoni Łukasiewicz) – Prejuce Nakoulma, Szymon Drewniak (81. Robert Jeż), Bartosz Iwan (60. Przemysław Oziębała), Dzikamai Gwaze, Łukasz Madej – Mateusz Zachara.

Legia Warszawa: Dusan Kuciak – Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Tomasz Brzyski – Michał Żyro (90+1. Łukasz Broź), Ivica Vrdoljak, Ondrej Duda (87. Daniel Łukasik), Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk (68. Henrik Ojamaa) – Miroslav Radovic.

Sport/RIRM

drukuj