fot. PAP/Jan Graczyński

Ekstraklasa. Śląsk zgubił punkty na własne życzenie

Niewykorzystane sytuacje się mszczą o słuszności tej piłkarskiej prawdy przekonał się Śląsk Wrocław, który zaledwie zremisował z Cracovią 1:1 w wyjazdowym spotkaniu 16. kolejki Lotto Ekstraklasy. Oba gole padły po strzałach głową. Podział punktów nie satysfakcjonuje jednak żadnej z drużyn, które cały czas mają niewielką przewagę nad ekipami zajmującymi miejsca spadkowe.


Zarówno Cracovia, jak i Śląsk na półmetku sezonu zasadniczego mają bliżej do strefy spadkowej, niż do czołowej ósemki. Pasy z dorobkiem 14 punktów zajmowały 13. miejsce w ligowej tabeli. Sytuacja ekipy z Wrocławia prezentowała się niewiele lepiej – 16 oczek i 12. lokata w stawce. Dlatego też każda z ekip liczyła na pełną pulę w bezpośrednim starciu.

Pierwsze 20 minut spotkania pokazało, dlaczego obie drużyny znajdują się tak nisko w tabeli. Dużo niedokładności, niecelne strzały, mało składnych akcji – tak w skrócie można opisać ten fragment pojedynku. W kolejnych minutach inicjatywę przejęli zawodnicy Śląska, jednak strzały Piecha, Tarasovsa, Piecha oraz Cotry nie zagroziły bramce Michala Peskovicia.

W 39. minucie piłkę w bramce gospodarczy umieścił Marcin Robak, jednak arbiter nie uznał tego trafienia, odgwizdując spalonego napastnika przyjezdnych. W 44. minucie po uderzeniu Cotry futbolówka trafiła w poprzeczkę. Podopieczni trenera Tadeusza Pawłowskiego za trzecim razem byli już jednak skuteczni. Tuż przed przerwą Łukasz Broź dośrodkował na długi słupek, a Robert Pich wykorzystał bierność Cornela Rapy i strzałem głową wyprowadził Śląsk na prowadzenie.

Po przerwie goście skupili się na kontratakach, ale i tak tworzyli lepsze okazje bramkowe niż rywale. W 52. minucie po centrze w pole karne Cracovii główkował Piotr Celeban, jednak skutecznie interweniował Pesković. Po godzinie gry coś w ofensywie próbowała zrobić ekipa Pasów. Strzały zza pola karnego Michala Siplaka oraz Mateusza Wdowiaka okazały się jednak niecelne. W 70 minucie po kontrze Śląska sam na sam z bramkarzem znalazł się Mateusz Cholewiak, jednak nie zdołał pokonać Peskovicia.

W 80. minucie Celeban próbował przewrotką podwyższyć prowadzenie swojej drużyny, ale skiksował. Chwilę później odpowiedziała Cracovia. Strzelał Filip Piszczek, ale Jakubowi Wrąblowi – choć na raty – udało się zażegnać niebezpieczeństwo. W 82. minucie Pasy niespodziewanie doprowadziły do wyrównania. Z rzutu wolnego uderzał Javi Hernandez, futbolówka odbiła się od poprzeczki, a skuteczną dobitką głową popisał się Niko Datković. W doliczonym czasie gry jeszcze jedną kontrę wyprowadzili wrocławianie, jednak ze strzałem Robaka poradził sobie golkiper gospodarzy.

Po sobotnim meczu Śląsk ma na koncie 17 punktów i zajmuje 11. miejsce w tabeli. Cracovia z dorobkiem 15 oczek plasuje się na 13. pozycji.

***

Cracovia Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)
Niko Datković 82′ – Robert Pich 45′

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa, Ołeksij Dytiatjew, Niko Datković, Michal Sipak – Sergei Zenjov (69’ Filip Piszczek), Janusz Gol, Damian Dąbrowski, Milan Dimun (46’ Sebastian Strózik), Mateusz Wdowiak (73’ Vinicius Ferreira) – Javi Hernandez

Śląsk: Jakub Wrąbel – Łukasz Broź, Piotr Celeban, Wojciech Golla, Dorde Cotra – Damian Gąska (83’ Mateusz Radecki), Igors Tarasovs, Michał Chrapek (50’ Augusto), Robert Pich – Arkadiusz Piech (68’ Mateusz Cholewiak), Marcin Robak

Żółte kartki: Ołeksij Dytiatjew (Cracovia) oraz Augusto, Dorde Cotra, Marcin Robak, Mateusz Radecki (Śląsk)

Sport.RIRM

drukuj