fot. PAP/Jan Dzban

Ekstraklasa. Ruch w I lidze, Smuda dzielnie „walczy o spadek”, Arka nad kreską

Arka Gdynia zremisowała na własnym stadionie z Ruchem Chorzów 1:1 w pojedynku 36. kolejki Lotto Ekstraklasy. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego spuścili tym samym Niebieskich do I ligi i wydostali się ze strefy spadkowej. Ich miejsce zajęli piłkarze Górnika Łęczna, którzy zgodnie z zapowiedziami Franciszka Smudy ambitnie „walczą o spadek”.


Arka Gdynia – Ruch Chorzów 1:1 (1:1)
Rafał Siemaszko 23’ – Łukasz Moneta 4’

Chorzowianie, którzy mieli nóż na gardle, szybko wzięli się do pracy i już w 4. minucie za sprawą Łukasza Monety objęli prowadzenie. Młodzieżowy reprezentant Polski w sytuacji sam na sam nie dał szans Pavelsowi Steinborsowi. Gospodarze szybko ruszyli do odrabiania strat, co przyniosło efekt już dwadzieścia minut później. Do piłki po dośrodkowaniu Dariusza Formelli jako pierwszy dopadł Rafał Siemaszko. Snajper Arki strzelił gola… ręką, ale arbiter Tomasz Musiał, nie wychwycił nieprzepisowego zagrania.

Tym samym Niebiescy w przyszłym sezonie zagrają w I lidze. Gdynianie mają wszystko w swoich rękach i to od wyniku spotkania z pewnym utrzymania Zagłębiem Lubin będzie zależał ich ligowy byt.

* * *

Górnik Łęczna – Zagłębie Lubin 1:3 (1:1)
Gerson 16’ – Jakub Tosik 40’ Adam Buksa 88’ Jarosław Kubicki 90+5’

Bliski obrony przed zepchnięciem do strefy spadkowej był Górnik Łęczna. Podopieczni Franciszka Smudy nie podołali jednak zadaniu. Łęcznianie objęli prowadzenie już w 16. minucie. Po dośrodkowaniu Szymona Drewniaka piłkę przedłużył Leandro, a Martina Polacka uderzeniem tuż przy słupku pokonał Gerson. Im dalej w las tym jednak ciemniej. Wyrównanie Miedziowym tuż przed przerwą dał Jakub Tosik. Defensor gości huknął tak, że Wojciech Małecki był zupełnie bezradny. Po zmianie stron długo utrzymywał się bramkowy remis. Dopiero w 88. minucie gola na 1:2 zdobył Adam Buksa. Snajper Zagłębia wbił futbolówkę do siatki po tym, jak Małecki obronił rzut karny wykonywany przez Arkadiusza Woźniaka. Wynik w doliczonym czasie gry atomowym strzałem zza szesnastki ustalił Jarosław Kubicki.

Górnik, by się utrzymać, będzie musiał liczyć na potknięcie Arki w ostatniej kolejce. Zagłębie zapewniło sobie pierwsze miejsce w grupie spadkowej.

* * *

Piast Gliwice – Wisła Płock 4:0 (0:0)
Sasa Zivec 49’ Maciej Jankowski 65’ 80’ Martin Bukata 71’

Czerwona kartka: Jose Kante 88’ (Wisła)

Pewny utrzymania jest już Piast Gliwice. Drużyna ze Śląska nie dała dzisiaj najmniejszych szans Wiśle Płock. Goście stracili aż cztery gole i nie zdołali zdobyć choćby jednego. Strzelanie po przerwie rozpoczął Sasa Zivec. Słoweniec płaskim uderzeniem z około dwudziestu pięciu metrów zdołał pokonać Mateusza Kryczkę. W 65. minucie rezultat podwyższył Maciej Jankowski, który w tempo wbiegł w pole karne i wykorzystał dogranie Patrika Mraza. Gliwiczanie nie zwalniali tempa i szybko przeprowadzili kolejną, równie skuteczną akcję. Tym razem precyzyjnym strzałem z dystansu popisał się Martin Bukata. Ostatni na listę strzelców wpisał się Jankowski. Napastnik niebiesko-czerwonych najlepiej odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu i bez problemów wpakował piłkę do siatki.

Gliwiczanie zapewnili sobie tym samym grę w Ekstraklasie w kolejnym sezonie. Płocczanie byli pewni utrzymania już przed meczem.

* * *

Śląsk Wrocław – Cracovia 2:0 (2:0)
Kamil Biliński 13’ Ryota Moroka 35’

Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym pozostanie także Śląsk Wrocław. Losy spotkania z Cracovią już w pierwszej części gry rozstrzygnęli Kamil Biliński i Ryota Morioka. Pierwszy bez problemów pokonał Grzegorza Sandomierskiego po akcji Morioki i Kamila Dankowskiego. Drugi trafił do siatki z zaledwie kilku metrów po asyście Łukasza Madeja.

Wrocławianie, dzięki trzem oczkom, zapewnili sobie ligowy byt. Pasy również zagrają w przyszłym sezonie w Ekstraklasie.

Sport.RIRM

drukuj