fot. PAP

Ekstraklasa. Pogoń Szczecin ostatnim rycerzem wiosny

W najciekawszym dzisiejszym spotkaniu piłkarze ze Szczecina przełamali ostatnią serię remisów pokonując Ruch Chorzów. Podbeskidziu po nudnym spotkaniu udało się urwać punkt Cracovii. Górnik Zabrze rzutem na taśmę zremisował we Wrocławiu, chociaż to raczej gospodarzą należały się trzy punkty.

Spoglądając na zespoły, które spotkały się w pierwszym niedzielnym meczy naszej Ekstraklasy, przeciętny kibic mógł sobie odruchowo ziewnąć. Niestety piłkarze Podbeskidzia i Cracovii nie uczynili za dużo, aby tych kibiców w niedzielne – miejscami pochmurne – popołudnie przebudzić.

W pierwszej części meczu przeważali goście. Znacznie dłużej utrzymywali się przy piłce i próbowali rozrywać obronę „Górali” atakując skrzydłami. Bielszczanie szukali szans w kontrach, ale nie stworzyli żadnej klarownej sytuacji.

W 38. minucie „Pasy” objęły prowadzenie. Sebastian Steblecki wbiegł w pole karne i dośrodkował do wbiegającego pod bramkę Giannisa Papadopoulosa. Grek sprytnie „podciął” piłkę, która minęła bramkarza i ugrzęzła w bramce Podbeskidzia.

Po przerwie Cracovia początkowo przeważała, ale od 50. minuty Podbeskidzie zaczęło śmielej atakować. Po jednej z akcji Przemysław Pietruszka dośrodkował przed bramkę Gości. W polu karnym niefortunnie interweniował Krzysztof Nykiel, który dotknął piłki ręką. Jedenastkę na bramkę w 61. minucie zamienił Marek Sokołowski.

W 68. minucie Dariusz Pietrasiak stracił piłkę pod własną bramką, ale uderzenie Bojlevica z ostrego kąta wybronił Zajac, a dobitkę Krzysztofa Danielewicza z linii bramkowej wybił bielski obrońca. Sześć minut później „Górale” zrewanżowali się. Sokołowski minął obrońcę gości, wbiegł w pole karne i zagrał wzdłuż linii, ale żaden z jego kolegów nie sięgnął piłki. Remis odzwierciedla to co najwytrwalsi kibice oglądali na boisku.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Cracovia Kraków 1:1 (0:1). 

Bramki: 0:1 Giannis Papadopoulos (38), 1:1 Marek Sokołowski (61-karny).

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac – Tomasz Górkiewicz, Dariusz Pietrasiak, Błażej Telichowski, Przemysław Pietruszka – Damian Chmiel (46. Marek Sokołowski), Dariusz Łatka, Maciej Iwański (73. Dariusz Kołodziej), Anton Sloboda, Piotr Malinowski – Mateusz Stąporski (46. Krzysztof Chrapek).

Cracovia Kraków: Krzysztof Pilarz – Paweł Jaroszyński (80. Sławomir Szeliga), Adam Marciniak, Mateusz Żytko, Krzysztof Nykiel – Sebastian Steblecki (84. Przemysław Kita), Rok Straus, Damian Dąbrowski, Krzysztof Danielewicz, Vladimir Boljevic (76. Edgar Bernhardt) – Giannis Papadopoulos.

Najciekawiej zapowiadającym się dzisiaj spotkaniem, wydawało się być to środkowe, czyli pojedynek tzw. „rycerzy wiosny”. Naprzeciwko siebie stanęły ekipy, które w drugiej rundzie tego sezonu zgromadziły na swoim koncie najwięcej punktów: Pogoń Szczecin i Ruch Chorzów. Przed ta kolejką ruch w pięciu rozegranych na wiosnę spotkaniach wywalczył 12 pkt., a Pogoń 9. Ostatnich meczy jednak oba zespoły nie zaliczyły do udanych. Chorzowianie po raz pierwszy w tym roku dali się ograć Piastowi Gliwice, a Portowcy po doskonałym starcie, ograniu Lechii w Gdańsku i rozgromieniu Lecha u siebie, znacznie wyhamowali. Zremisowali trzy ostatnie mecze, co oznaczało, że smaku zwycięstwa nie zaznali od miesiąca.

Początek meczu był dość senny, piłkarze obu drużyn główne koncentrowali się na niewpuszczaniu rywali na własne pole karne. Dlatego pierwszą groźną sytuację miejscowi mieli po uderzeniu z ponad 25 m Takafumiego Akahoshiego w 8. minucie. Lecącą w górny róg bramki piłkę na róg zdołał sparować Michał Buchalik.

W 36. min. Pogoń prawie zdobyła prowadzenie. Marcin Robak główką pokonał wprawdzie Buchalika, ale Grzegorz Kuświk w ostatniej chwili zdołał wybić piłkę z linii bramkowej na róg. Jak się okazało, uchronił swój zespół przed utratą gola tylko na chwilę, bo stały fragment gry dał prowadzenie drużynie Dariusza Wdowczyka. Centrował Akahoshi, a najwyżej do piłki wyskoczył Maciej Dąbrowski.

Zdobycie prowadzenia rozochociło gospodarzy, którzy szybko chcieli podwyższyć wynik i mieli kilka dogodnych sytuacji, ale więcej bramek nie było.

Goście wyrównanie zdobyli już w pierwszej akcji drugiej połowy. Marek Zieńczuk centrował z lewej strony, lot piłki przecinał Sebastian Rudol, ale tak niefortunnie, ze ta odbiła mu się od nogi i trafiła w rękę. Paweł Pskit słusznie podyktował jedenastkę, którą na bramkę dla chorzowian zamienił rodowity szczecinianin, wychowanek miejscowego Salosu Filip Starzyński.

W 76 min nękany bramkarz w końcu dał się pokonać. Przy strzale Akahoshiego w okienko nie miał jednak szans na obronę. W 87. min. meczu zwycięstwo Portowcom – na miarę pierwszej ósemki w sezonie zasadniczym – przypieczętował lider tabeli strzelców Marcin Robak, który bezwzględnie wykorzystał błąd kapitana „Niebieskich” Marcina Malinowskiego, odebrał mu piłkę i z bliska uderzył ile sił w prawej nodze.

Na trzy kolejki przed końcem sezonu zasadniczego Pogoń jest jedynym zespołem w lidze, który wiosną nie schodził z boiska pokonany.

Pogoń Szczecin – Ruch Chorzów 3:1 (1:0). 

Bramki: 1:0 Maciej Dąbrowski (37-głową), 1:1 Filip Starzyński (48-karny), 2:1 Takafumi Akahoshi (76), 3:1 Marcin Robak (87).

Pogoń Szczecin: Radosław Janukiewicz – Sebastian Rudol, Wojciech Golla, Maciej Dąbrowski, Adam Frączczak – Jakub Bąk (56. Takuya Murayama), Rafał Murawski, Bartosz Ława (63. Pavle Popara), Takafumi Akahoshi, Patryk Małecki – Marcin Robak.

Ruch Chorzów: Michał Buchalik – Martin Konczkowski, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Daniel Dziwniel – Jakub Kowalski (82. Kamil Włodyka), Łukasz Surma, Filip Starzyński, Maciej Jankowski, Marek Zieńczuk – Grzegorz Kuświk (66. Bartłomiej Babiarz).

W ostatnim dzisiejszym meczu spotkały się ze sobą ekipy w których mieliśmy ostatnio zmiany trenerów. Śląsk Wrocław i Górnik Zabrze po tych zmianach zaczęły grać lepiej, chociaż większą różnicę na plus widać chyba po Wrocławianach. Co gospodarze pokazali nawet w tym pojedynku. Do zwycięstwa zabrakło jednak więcej szczęścia i przede wszystkim większej skuteczności pod bramką przeciwników. Kibice Śląska na wygraną swojej drużyny we Wrocławiu czekają od 31 października (4:0 z Podbeskidziem Bielsko-Biała) i poczekają jeszcze przynajmniej do ostatniej kolejki sezonu zasadniczego, do meczu z Lechią Gdańsk.

Śląsk już w siódmej minucie mógł zdobyć gola. Marco Paixao dostał podanie w pole karne, gdzie z dużą łatwością odwrócił się do bramki i uderzył. Grzegorz Kasprzik nie dał się jednak zaskoczyć i zdołał sparować piłkę. Bramkarz Górnika swój zespół ponownie musiał ratować 12 minut później, kiedy zza pola karnego strzelał Robert Pich i piłka zmierzała do siatki obok słupka.

Za trzecim razem nawet Kasprzik był bezradny. W 25. minucie po dośrodkowaniu Pawła Zielińskiego Marco Paixao przepchnął defensorów gości i uderzył głową. Strzał nie był silny, ale precyzyjny i Śląsk prowadził 1:0.

Śląsk mógł przed przerwą zdobyć drugiego gola. Po świetnym dośrodkowaniu Mateusza Machaja Flavio Paixao musiał tylko dostawić nogę. Uczynił to jednak tak fatalnie, że zamiast posłać piłkę z dwóch metrów do siatki, zagrał do obrońców rywali.

W drugiej połowie Górnik zaczął grać agresywniej i odważniej, samo spotkanie się wyrównało. Nadal jednak składniej akcje konstruował Śląsk. W 53. min. mógł zdobyć drugiego gola, ale strzał Dalibora Stevanovica z pola karnego trafił tylko w boczną siatkę.

Nadeszła jednak 80. minuta. Po dośrodkowaniu w pole karne Bartosz Iwan przyjmując piłkę uwolnił się od pilnującego go obrońcy i znalazł się w idealnej sytuacji. Nie strzelał mocno, lecz przymierzył i Kelemen był bez szans.

Kilka chwil później Śląsk mógł ponownie prowadzić. Najpierw ładnie uderzył Sylwester Patejuk i Kasprzik z wielkim trudem odbił piłkę na róg. Po rzucie rożnym futbolówka trafiła do Stevanovica, który huknął z całych sił, ale trafił tylko w słupek. Na tym emocje we Wrocławiu się skończyły.

Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze 1:1 (1:0). 

Bramki: 1:0 Marco Paixao (25-głową), 1:1 Bartosz Iwan (80).

Śląsk Wrocław: Marian Kelemen – Paweł Zieliński, Rafał Grodzicki, Adam Kokoszka, Krzysztof Ostrowski – Flavio Paixao (66. Sylwester Patejuk), Tom Hateley, Dalibor Stevanovic, Mateusz Machaj (75. Sebastian Mila), Robert Pich (89. Sebino Plaku) – Marco Paixao.

Górnik Zabrze: Grzegorz Kasprzik – Maciej Mańka, Tomasz Wełnicki, Antoni Łukasiewicz, Rafał Kosznik – Łukasz Madej (68. Bartosz Iwan), Radosław Sobolewski, Wojciech Łuczak (89. Szymon Drewniak), Prejuce Nakoulma, Maciej Małkowski (56. Tomas Majtan) – Przemysław Oziębała.

PAP/Sport/RIRM

drukuj