fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Ekstraklasa. Pięć goli w czterech meczach, Lech zbliżył się do Legii

Fantastyczny kwadrans zagwarantowali nam piłkarze Lecha i Śląska. Kolejorz objął prowadzenie, by chwilę później je stracić. O zwycięskiego gola walczył do ostatnich chwil. Bohaterem widowiska został Christian Gytkjaer. W Krakowie punktami podzieliły się Wisła i Korona. Bramek nie oglądaliśmy ani w Zabrzu, ani w Gdyni.


Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 0:0

Starcie z dołującą w tabeli Pogonią Szczecin wcale nie oznacza łatwych punktów. Na wiosnę Portowcy okazali się lepsi od Sandecji Nowy Sącz i Wisły Płock. Teraz zdołali wywieźć remis z Zabrza, a mogli nawet wygrać.

Goście od początku byli bardzo aktywni. Widać to było nie tylko w statystykach (9 celnych strzałów na bramkę), ale też na boisku. Ataki swojej drużyny nakręcał Hubert Matynia. W 26. minucie przymierzył po długim rogu, jednak bez zarzutów między słupkami spisywał się Tomasz Loska. Swojej szansy przed przerwą szukał też Adam Buksa. Próba zza pola karnego, zmierzająca w sam środek bramki, nie mogła zaskoczyć golkipera Górnika.

Po przerwie grę gospodarzy mieli poprawić Szymon Matuszek i Adam Wolniewicz. W 58. minucie to Pogoń ponownie była bliżej gola. Uderzenie Buksy zatrzymał Loska, zaś po dobitce Adama Frączczaka futbolówka odbiła się od leżącego Pawła Bochniewicza. Kilka chwil później stuprocentową szansę mieli zabrzanie. Łukasz Wolsztyński strzelił niecelnie, choć mógł podawać do biegnącego za akcją Igora Angulo.

Choć to Portowcy przeważali, mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Górnik – z dorobkiem 41 punków – jest czwarty. Pogoń plasuje się na 15. pozycji (24 oczka).

* * *

Wisła Kraków – Korona Kielce 1:1 (1:1)
Jesus Imaz 37’ – Jacek Kiełb 21’

Po domowej wygranej nad Lechem Poznań Korona Kielce musiała zmierzyć się z równie wymagającym przeciwnikiem. Wisła Kraków na wiosnę jeszcze nie przegrała. Z Gliwic wróciła jednak bez gola (0:0).

Tym razem kibice Białej Gwiazdy oglądali bramki, ale ponownie nie mogli cieszyć się ze zwycięstwa swoich ulubieńców. Choć w pierwszych minutach to gospodarze sprawiali lepsze wrażenie, nadziali się na skuteczną odpowiedź rywali. Dośrodkowywał Ken Kallaste, zgrywał Marcin Cebula, a golkipera Wisły pokonał Jacek Kiełb. Miejscowi doczekali się swojej szansy w 35. minucie. Arbiter wskazał na wapno po faulu na Rafale Boguskim. Z jedenastu metrów uderzał Carlitos, jednak jego strzał zdołał zatrzymać Zlatan Alomerović.

Chwilę później był już remis. Na indywidualną akcję zdecydował się Pol Llonch. Piłkę niefortunnie wybił mu Pepe Diaw. Ta trafiła do Jesusa Imaza, który bez skrupułów pokonał bramkarza Korony.

Przez ostatni kwadrans przyjezdni musieli radzić sobie w dziesiątkę. Czerwoną kartkę ujrzał Diaw. W 82. minucie w poprzeczkę trafił jeszcze Carlitos, jednak wynik nie uległ już zmianie.

Wisła – z dorobkiem 37 oczek – jest szósta. Lokatę wyżej plasują się złocisto-krwiści (39 punktów).

* * *

Arka Gdynia – Piast Gliwice 0:0

Kibice w Gdyni oglądali wyrównane spotkanie. Piast, który w miniony weekend, urwał punkty Wiśle Kraków, tym razem potrafił postawić się Arce.

Obie drużyny były aktywne, jednak to Rubenowi Jurado będą śniły się niewykorzystane sytuacje. W 20. minucie Hiszpan spudłował z pięciu metrów. Później doszedł do piłki po wyrzucie z autu, jednak i tym razem zawiodła skuteczność. Po zmianie stron ten sam zawodnik biegł sam naprzeciwko Łukasza Szmatuły. Pogubił się jednak i przewrócił, czym zmarnował kolejną okazję.

Piast podkręcił tempo w końcówce widowiska. Uderzenie Michala Papadopulosa nie zaskoczyło Pavelsa Steinborsa. Chwilę przed ostatnim gwizdkiem w poprzeczkę trafił jeszcze Sasa Zivec.

Wynik nie uległ zmianie. Arka plasuje się na 9. miejscu ze stratą dwóch oczek do bezpośrednio wyprzedzającego ją Zagłębia Lubin. Piast jest 13.

* * *

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 2:1 (0:0)
Ołeksij Chobłenko 80’ Christian Gytkjaer 90+1’ – Marcin Robak 82’

Marcin Robak, który latem w atmosferze kłótni opuszczał Poznań, mógł pozbawić swój były klub upragnionych trzech punktów. Nic z tych rzeczy, Lech wygrał, ale swoich kibiców – mimo mrozu – przyprawił dziś niemal o zawał serca.

Przez 80 minut piłkarze obu drużyn bili głową w mur. Wtedy na wysokości pola karnego faulowany był Robert Gumny. Centrował Mihai Radut, a piłkę do siatki głową wpakował Ołeksij Chobłenko. Kibice gospodarzy odetchnęli z ulgą. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, jednak wtedy stare rany rozdrapał Marcin Robak. Napastnik Śląska wykorzystał prostopadłą piłkę od Kamila Vacka, minął golkipera i z ostrego kąta trafił do bramki.

Gdy kibice miejscowych godzili się powoli z kolejną stratą punktów, Lech odważnie zaatakował. Sędzia odgwizdał spalonego przy golu Christiana Gytkjaera. Wątpliwości miała rozwiać analiza VAR. Przy Bułgarskiej nastąpił wybuch radości. Bramka uznana! Spalonego nie było!

Śląsk nie odwrócił już losów spotkania i z dorobkiem 28 punktów plasuje się na 11. miejscu w tabeli. Lech jest trzeci ze stratą dwóch oczek do Legii oraz pięciu do liderującej Jagiellonii.

Sport.RIRM

drukuj