fot. PAP/Andrzej Grygiel

A. Piechniczek: Nie powinniśmy roztrwonić przewagi sześciu punktów

Drużyna Adama Nawałki, w zależności od tego, na jakiego przeciwnika trafi, może stworzyć serial złożony z siedmiu meczów, bo tyle potrzeba do zdobycia medalu mistrzostw świata podkreśla były selekcjoner reprezentacji Polski Antoni Piechniczek, który nie ma wątpliwości, że nasza kadra pojedzie do Rosji. W rozmowie z portalem Radia Maryja autor jednego z największych sukcesów polskiej piłki omówił formę białoczerwonych przed konfrontacjami z Danią i Kazachstanem.


Reprezentacja dowodzona przez Adama Nawałkę bardzo dobrze spisuje się w eliminacjach do mundialu w Rosji. Biało-czerwoni są liderem grupy E i z sześcioma oczkami wyprzedzają Czarnogórę oraz Danię.

W piątek Polacy po raz drugi zmierzą się z ekipą Age Hareide (pierwszy mecz wygraliśmy 3:2). Zwycięstwo znacznie przybliży naszą drużynę do pierwszego od dwunastu lat wyjazdu na piłkarskie mistrzostwa świata. O pomyślne zakończenie nie martwi się były selekcjoner biało-czerwonych Antoni Piechniczek.

– Jesteśmy w bardzo dobrym położeniu, gdy idzie o osiągnięte do tej pory wyniki. Na pewno mecz z Danią będzie bardzo trudny, ponieważ oni zawsze grali dobrą, poukładaną piłkę, ale mają też indywidualności. Jeżeli wywieziemy trzy punkty z Kopenhagi, to awansujemy na sto procent. Nawet jeśli zremisujemy, to będzie to dobry wynik. Nie powinniśmy roztrwonić przewagi sześciu oczek. Możemy z największym optymizmem patrzeć na trwające eliminacje – podkreślił.

Powołania na zgrupowanie reprezentacji nie otrzymał Grzegorz Krychowiak, który od roku nie potrafi przebić się w hierarchii pomocników w Paris Saint-Germain i w nowym sezonie będzie występował na wypożyczeniu w angielskim West Bromwich Albion. Formą, podobnie jak cała Legia Warszawa, nie błyszczy również Krzysztof Mączyński.

Zdaniem szkoleniowca brązowych medalistów z 1982 roku, to właśnie roszady klubowe mogą mieć duży wpływ na grę w najbliższych spotkaniach eliminacyjnych.

– Największym zmartwieniem często są zmiany klubowe piłkarzy. Nierzadko robią to jednak głównie z inspiracji menadżerów, którzy widzą w tym możliwość zarobkowania. Proszę zwrócić uwagę, że w prawie każdym przypadku zawodnik, który zmienia klub, gra nieco słabiej ze względu m.in. na zmianę otoczenia czy metodę szkolenia – zaznaczył Antoni Piechniczek.

W letnim okienku transferowym Arsenal Londyn na Juventus Turyn zamienił natomiast Wojciech Szczęsny. Golkiper musi godzić się z rolą zmiennika Gianluigiego Buffona. Jasno przyznał jednak, że swojego wyboru nie podporządkował wyjazdowi na mundial, a własnej karierze, podczas której chciałby jeszcze wiele osiągnąć.

– Sądzę, że Szczęsny dostanie wiele szans na grę w Juventusie. Buffon ma już trzydzieści dziewięć lat i myślę, że on sam też dobrze przyjął wiadomość o transferze naszego bramkarza. Przede wszystkim Szczęsny stał się człowiekiem dojrzalszym, bardziej poukładanym. Wierzę w to, że stać go na wiele i życzę mu, żeby jego kariera przebiegała bez większych zakłóceń – powiedział były selekcjoner reprezentacji.

Antoni Piechniczek podkreślił również, że aktualną reprezentację stać na sukces w Rosji. Wszystko zależy od tego, jak do turnieju podejdą sami zawodnicy, którzy muszą zdać sobie sprawę z tego, że to ich życiowa szansa na zapisanie się na kartach historii.

– Piłkarze musza mieć świadomość, że jest to apogeum ich możliwości. Część z nich nie będzie już grała w tej reprezentacji za cztery lata. Trzeba wszystko podporządkować nadchodzącej imprezie. Należy zdać sobie sprawę, że mistrzostwo ligowe można zdobywać co roku, a mundial jest raz na cztery lata. Obecna reprezentacja ma szansę, aby w ciemno wyjść z grupy. Potem, w zależności na jakiego przeciwnika wpadnie, może stworzyć serial złożony z siedmiu meczów, bo tyle potrzeba do zdobycia medalu – wskazał.

Biało-czerwoni plasują się obecnie na piątym miejscu w rankingu FIFA. Jeśli wygrają oba nadchodzące spotkania (z Danią w Kopenhadze i z Kazachstanem w Warszawie), a Argentyna nie pokona na wyjeździe Urugwaju, awansują na trzecią pozycję. Utrzymanie się w czołowej „siódemce” klasyfikacji da polskiemu zespołowi rozstawienie w pierwszym koszyku podczas losowania grup mistrzostw świata.

Znaczenie rankingu deprecjonuje Antoni Piechniczek, który wskazuje, że rozstawienie to jedyna korzyść, a swoją wartość trzeba będzie udowodnić na turnieju.

– To jest nowa klasyfikacja, którą my niesamowicie się ekscytujemy. Jesteśmy na piątym miejscu, a ja chciałbym powiedzieć, że dwa razy byliśmy już na trzeciej pozycji i to nie w klasyfikacji wydumanej przez urzędników FIFA, ale na mistrzostwach świata. To miejsce może mieć wpływ jedynie na koszyk, z którego będziemy losowani. Na pewno jest łatwiej, kiedy jest się losowanym z pierwszego koszyka. Z drugiej strony, jeśli jest się dobrym nie patrzy się na koszyki, ale wie się, że można wygrać z każdym – zauważył.

Sport.RIRM

drukuj