fot. PAP/EPA

153 derby Londynu na remis i w strugach deszczu

Dla każdego fana ligi angielskiej przed świąteczny poniedziałek miał być wyjątkowy. Naprzeciw siebie stanęły dwie wielkie firmy, Arsenal z Wojciechem Szczęsnym w składzie i Chelsea charyzmatycznego Jose Mourinho. Mimo wielkich piłkarzy z wielkimi nazwiskami biegającymi po boisku, mecz bardzo rozczarował nie zobaczyliśmy w nim ani jednej bramki.

Przed szlagierowym spotkaniem w Londynie, kibice obu klubów byli pewni wielkich emocji, jednak pierwsze 30 minut meczu nie obfitowało w akcje podbramkowe. Co prawda w 7 minucie Azpilicueta strzelał na bramkę Kanonierów ale bardzo nie celnie. Mecz toczył się w powolnym tempie, a obrońcy po obu stronach boiska świetnie realizowali założenia taktyczne swoich trenerów. W 21 minucie groźnie w pole karne zagrywał Sagna, ale obrońca Chelsea wybił piłkę uniemożliwiając skierowanie piłki do bramki The Blues. Dopiero trzeci kwadrans przyniósł nam prawdziwe emocje. W 32 minucie po pięknym podaniu Hazarda oko w oko ze Szczęsnym stanął doświadczony Frank Lampard, jednak trafił tylko w poprzeczkę. Chwile później szczęścia próbował Torres ale strzał Hiszpana pewnie wyłapał reprezentant Polski. W 36 minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji: w pole karne wpadł Oezil podał do Theo Walcotta, który został podcięty przez Willana jednak gwizdek Marka Dean’a milczał. W doliczonym czasie dobrą kontrę wyprowadzili The Blues, ale Willian uderzył prosto w polskiego bramkarza. Najwyraźniej drużyny Arsenalu i Chelsea za priorytet wzięły sobie żeby nie stracić bramki. Pierwsza połowa na remis z lekkim wskazaniem na The Blues.

Gwizdek rozpoczynający drugą połowę nie odmienił obrazu gry. Mecz toczył się w środkowej części boiska a jedyne co sie zmieniło to fakt, że sędzia zaczął pokazywać żółte kartki i tak po kolei: w 62 Ramires, w 64 Walcott, 68 Rosicki. Pierwszą groźną sytuację dla Arsenalu wypracował Olivier Giroud jednak Francuz nie zdołał trafić w światło bramki. W 85 minucie kolejną świetną okazję miał ponownie napastnik Kanonierów ale jego strzał z najbliższej odległości wybronił dobrze dysponowany Petr Cech. Mecz zakończył się wynikiem 0:0. Wengerowi po raz kolejny nie udało się wygrać meczu przeciwko Mourinho, a napastnicy Chelsea dalej mogą „chwalić się” brakiem strzelonej bramki w spotkaniach wyjazdowych. Szlagier rozczarował, a pochwały należą się tylko obrońcą obydwu drużyn.

Arsenal- Chelsea 0:0

Sport/RIRM

drukuj