fot. Monika Bilska

Umacniamy ducha Narodu

Rozmowa z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja

W najbliższą sobotę w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II rozpocznie się dziewięciomiesięczna nowenna przed 30. rocznicą powstania Radia Maryja. Jakie intencje będą jej towarzyszyć?

– Przede wszystkim będzie to intencja dziękczynna za dar Radia i wszystko dobro, które na przestrzeni tych 30 lat się dzięki niemu dokonało w Polsce i w życiu jego słuchaczy.

Chodzi również o takie przygotowanie, aby jeszcze bardziej być do dyspozycji Matki Najświętszej. Przecież Radio rozpoczęło nadawanie w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia 1991 r. Wtedy nastąpiło poświęcenie pierwszego studia, pierwszej stacji nadawczej w Toruniu. Zawsze jesteśmy z Matką Najświętszą, bo przecież to Radio jest przede wszystkim radiem Maryi.

Dlatego nowenna to dziękczynienie, a równocześnie okazja do zastanowienia się, jak jeszcze bardziej być do dyspozycji Matki Najświętszej. Co ja robię? W jakim stopniu w swym życiu jestem do dyspozycji Niepokalanej? Akt oddania, który zawsze mówimy po Mszy św. w Radiu Maryja, zawiera całość naszych intencji i pragnień: być do dyspozycji Matki Najświętszej dla ratowania dusz ludzkich w Ojczyźnie naszej i na całym świecie.

Nieprzypadkowo nowenna będzie odprawiana w fatimskie pierwsze soboty miesiąca.

– Tak. Zaczynamy w pierwszą sobotę miesiąca, ponieważ Matka Boża o te pierwsze soboty miesiąca prosiła. Wzywała, aby w czasie tego nabożeństwa wynagradzać zniewagi, jakimi ranione jest Jej Niepokalane Serce. Jesteśmy posłuszni temu wezwaniu. Proszę zauważyć, że od dłuższego czasu także nasze uroczystości rocznicowe organizujemy w pierwszą sobotę grudnia.

W czasie jednego z objawień Matka Boża ukazała Siostrze Łucji swoje Serce otoczone cierniami i powiedziała, że te ciernie to bluźnierstwa i niewierności, którymi niewdzięczni ludzie Ją stale ranią. Prosiła o pierwszosobotnie nabożeństwo wynagradzające. Dlatego od lat podejmujemy to wezwanie. Chcemy wynagradzać te grzechy. Dziś widzimy, jak bardzo obrażana jest Matka Najświętsza, także w naszej Ojczyźnie. Grzech, bluźnierstwo. Zło pozostanie zawsze złem, nawet jeśli wszystkie sądy ludzkie orzekną inaczej.

Wiele osób stwierdza, że Radio Maryja przez te lata rozmodliło Polaków. Jak Ojciec to odczuwa?

– Jeżeli to jest zauważane w życiu naszych słuchaczy, to bardzo cieszy. Jednak nie mogę stwierdzić, że rozmodliliśmy, bo tak naprawdę to tylko Pan Bóg wie, pasterze Kościoła, księża i sami ludzie wiedzą. Ale mam nadzieję, że tak jest.

Oby to przylgnięcie tak ogromnej liczby Polaków do Pana Boga, do Matki Najświętszej wydało jak największe owoce w ich życiu osobistym i w całej naszej Ojczyźnie; oby wydało jak największe owoce dla wiary Polaków, dla żywej wiary, takiej, jakiej chce dla nas Pan Bóg.

Czyż taka wiara, umocniona modlitwą, nie ma największej mocy ewangelizowania?

– O to ostatecznie chodzi, abyśmy przez swe rozmodlenie ewangelizowali innych, aby ludzie byli wierni Bożemu Prawu, Dekalogowi. Aby stawiali tamę złu przez swe dobre życie i działanie, aby się nawracali.

Muszę przyznać, że mnie Radio też ewangelizuje. Bo wtedy, gdy poświęcamy się ewangelizacji, okazuje się, że my sami jesteśmy ewangelizowani, jeszcze bardziej przybliżamy się do Pana Boga. To jest wzajemna wymiana darów. Przekazywanie wiary innym umacnia także wiarę ewangelizatora.

Trzeba dziękować Panu Bogu za każde dobro, które zrodziło się w sercach rodaków dzięki ewangelizacyjnej posłudze Radia Maryja, i gorąco prosić, aby nie zmarnować żadnej szansy, którą dzięki łasce otrzymujemy z nieba.

Ta wymiana darów, o której Ojciec wspomniał, pokazuje, że słuchacze i prowadzący rozgłośnię tworzą rzeczywiście wielką Rodzinę Radia Maryja. To też piękny owoc prawie 30 lat posługi.

– Naturalna rodzina to ojciec, mama, dzieci, dziadkowie, wnuki… Ale my też wszyscy jesteśmy rodziną. Musimy tu podkreślić, że przede wszystkim cały Kościół jest rodziną – to rodzina rodzin. Taka też jest Rodzina Radia Maryja.

Fenomen tej wspólnoty powstawał samoistnie, wraz z rozwojem naszego Radia. Pamiętam to pierwsze studio w tym maleńkim domku. Rozmawialiśmy z ludźmi i poszczególne osoby zaczynały coraz częściej mówić: „nie jestem sam”. Wiele osób do dziś daje takie właśnie świadectwo: chorzy, samotni, opuszczeni przez dzieci, po śmierci współmałżonka, zagubieni… Czytam np. list od pani, która pisze, że od 14 lat leży tylko na jednym boku, choć bardzo cierpi, to wyznaje: „Teraz już nie jestem sama, mam rodzinę”. Skąd to się wzięło? Z poczucia przynależności do Rodziny Radia Maryja.

To też jest owoc modlitwy wspólnotowej w Radiu Maryja. Ludzie poczuli, że nie są sami. Zaczynali się angażować, także w apostolstwo, w różnoraką pomoc Radiu Maryja.

I jeszcze jedno. Często słyszę od innych, od słuchaczy, że my się wszyscy bardzo dobrze rozumiemy, że tworzymy wspólnotę wartości, poglądów w tym umiłowaniu Pana Boga, Kościoła i Ojczyzny. Tę życzliwość w podejściu do ludzi widać na każdym kroku. Wystarczy choćby przyjechać na nasze pielgrzymki, aby się o tym przekonać, aby doświadczyć tego wielkiego entuzjazmu wiary i wzajemnej ewangelicznej radości.

Wspomniał Ojciec o pewnej wspólnocie wartości i poglądów słuchaczy Radia. Czy to nie jest owoc ewangelicznego spojrzenia na świat i człowieka?

– Modlitwie w Radiu Maryja towarzyszy też formacja, katecheza. To owocuje rzeczywiście takim Bożym spojrzeniem na wiele spraw. Dlatego cała nasza cywilizacja łacińska i to, co z niej wypływa, nas jednoczy. Takie wartości jak rodzina, poszanowanie życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, ale też sprawy Polski, aby była wierna Bogu, są nam bardzo drogie. Muszę podkreślić, że wokół tych wszystkich spraw szczególnie połączyła i łączy nas postać św. Jana Pawła II.

Tę jedność widać też po tym, że ludziom zależy na Radiu. Nawet najcięższe kolubryny nie złamały Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego. Teraz wyprowadzają różne „kolubryny”, żeby zniszczyć nas. To idzie przez media, to są działania administracyjne, pomówienia, oszczerstwa, odbieranie dobrego imienia. Jednak ludzie się nie zniechęcają. Rodzina Radia Maryja widzi, co się dzieje, rozumie mechanizmy propagandy, manipulacji i im się nie poddaje. Trzymamy się Pana Boga, Kościoła, Ojczyzny, a nasza jedność jest tego owocem. Modlimy się za nieprzyjaciół i wrogów. Trzeba pomagać ludziom poznać prawdę.

Wiara i patriotyzm to jest coś pięknego. To jest ten duch, którego otrzymaliśmy od wielkich naszych pasterzy Kościoła: ks. kard. Augusta Hlonda, ks. kard. Stefana Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II: „Wszystko postawiłem na Maryję”, „Po Panu Bogu najbardziej kocham Polskę, „Cały Twój, Maryjo”.

Modlitwa nowennowa przed jubileuszem Radia może nas umocnić także wobec ideologii, które nas atakują?

– Ufamy, że tak. My wciąż jesteśmy w drodze. Widzimy, jak ta nasza Ojczyzna jest ciągle raniona. Idą na nas nowe ideologie, które chcą zniszczyć chrześcijański świat i katolicką Polskę. Mamy globalizm, próby sterowania ludźmi, atak na prawo naturalne i rodzinę. Nie możemy jednak zapominać, że to wiara w Chrystusa stworzyła naszą cywilizację i ma taką samą moc przemiany świata teraz, jak miała przez dwa tysiące lat.

Dlatego tak ważne jest umacnianie chrześcijańskiego ducha naszego Narodu. Jeśli on będzie mocny, to wszystko pokona. Musi być tylko żywa wiara i maksymalnie gorąca miłość do Pana Boga, wtedy wszystko się przemieni. Wtedy da się radę. I małżeństwa będą trwałe, i rodzina wytrzyma, i dzieci będą dobrze wychowane, i przede wszystkim będą się rodzić, nikt nie będzie chciał ich zabijać przed narodzeniem, bo będzie je kochał. Tego nie dokonają jakieś układy i kompromisy, tylko mocna wiara w Pana Boga. Jeśli silny jest człowiek duchowy, to da radę, nawet jak przyjdą najgroźniejsze wirusy zła.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę przeprowadził Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik

drukuj