
I jak imperium
Kiedy na początku lat 90. nieznany polski redemptorysta zakładał radio, nie było ani Platformy Obywatelskiej, ani Prawa i Sprawiedliwości. Byli inni, którzy budowali swoje medialne potęgi, a widząc starania niepozornego zakonnika, patrzyli nań przez palce, uznając, że cóż mogą znaczyć na radiowej antenie modlitwa, różaniec, transmisja Mszy św. Był to czas telewizyjnych koncesji dla takich potentatów jak Polsat, TVN i okres budowy imperium „Gazety Wyborczej” – pisze w felietonie dla tygodnika „Sieci” medioznawca dr Hanna Karp.











