Obchody 32. rocznicy powstania Radia Maryja: Homilia ks. abp. Wacława Depo

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Księże Biskupie Wiesławie, Pasterzu Kościoła Toruńskiego, Drodzy Bracia w posłudze apostolskiej,

Drogi Ojcze Prowincjale i Ojcze Dyrektorze, Tadeuszu wraz z całym zespołem dzieł ewangelizacyjnych: Radia Maryja, Telewizji Trwam, Naszego Dziennika oraz Wspólnotą Akademii Kultury Społecznej i Medialnej, na czele z Księdzem Rektorem. Dziękujemy za Maryjny cud: w eterze, w prasie, w telewizji i Akademii

Drodzy Bracia w posłudze kapłańskiej, Drogie Osoby Życia Konsekrowanego w różnorodności charyzmatów,

Szanowni Przedstawiciele Władz, w różnych wymiarach służby Ojczyźnie.

Drodzy Bracia i Siostry, w jedności wiary Kościoła Chrystusowego, tworzący Rodzinę Radia Maryja i Odbiorcy Telewizji Trwam.

Pozdrawiam wszystkie osoby służby medialnej, będące współpracownikami prawdy.

Już dziś – wraz z Maryją Niepokalaną Matką Zbawiciela, Pierwszą Odkupioną mocą przyszłych zasług Jej Syna – stajemy na progu Adwentu, który z jednej strony jest celebracją pamiątki tamtego oczekiwania na przyjście Zbawiciela, a jednocześnie jest celebracją eucharystycznego Jezusowego spełnienia: „Oto Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Ten kolejny Adwent jest zarazem czasem oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa w chwale, by dokonać Ostatecznego Sądu nad żywymi i umarłymi. Dlatego droga wiary chrześcijańskiej nie jest – jak się to często postrzega – rodzajem społecznej utopi, czy wprost opium dla ubogiego ludu. Ona jest bowiem tajemnicą osobistych spotkań i więzi człowieka z Bogiem, który objawił się poprzez swojego Syna, Jezusa Chrystusa. To On jest Centrum i Osią historii świata. Jego narodzenie w Betlejem i śmierć na Golgocie są potwierdzonymi faktami ludzkiej historii, a w wymiarze wiary są one faktami i tajemnicami, które objawiają obecność i miłość Boga pragnącego zbawienia każdego bez wyjątku człowieka.

Te dwa fakty: Betlejem i Golgota stanowią drogowskazy ludzkich dróg, które można przyjąć, a wówczas nadadzą właściwy kierunek życiu człowieka, Ale można je zlekceważyć i odrzucić – wbrew faktom – a tym samym zgodzić się na bezsens jakichkolwiek wysiłków ludzkiej drogi, która wcześniej czy później, kończą się śmiercią.

Dla Świętego Jana Apostoła i Ewangelisty Jezus nie był mitem historii, ale poprzez wiarę był i jest Słowem Boga, które stało się Człowiekiem za sprawą Ducha Świętego, rodząc się z Maryi Dziewicy. Jezus był dla św. Jana Kimś realnie bliskim. Kimś, kogo oglądały jego oczy i dotykały jego ręce. I dlatego nie mógł nie pisać o Nim i świadczyć o tym, co przeżył. Trzeba to przypomnieć, że św. Jan pisząc swoją Księgę Apokalipsy w czasach prześladowań, na przełomie I/II wieku wskazał na Jezusa Chrystusa, jako Alfę i Omegę, Początek i Koniec, który przez swoją Śmierć i Zmartwychwstanie „wszystko stworzył na nowo”.

Dlatego w Nim i w świetle Ducha Świętego Bóg Ojciec, Ojciec Miłosierdzia zaprasza wszystkich ludzi, aby dzięki łasce wiary odnajdywali sens swojego życia. Dobitnie pouczył nas dzisiaj o tym św. Paweł w Liście do Rzymian „już nic nie będzie nas mogło oddzielić od Chrystusa: ani utrapienie, ani ucisk, ani prześladowania czy miecz, ani śmierć, ani życie, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, bo we wszystkim tym odniesiemy zwycięstwo, dzięki Chrystusowi, który nas umiłował”. (8, 35-38).

A w tym samym duchu wiary, złożył swoje świadectwo Ojciec Święty Benedykt XVI, który w encyklice Spe salvi – o chrześcijańskiej nadziei pisał: „Będziemy zbawieni nie dzięki postępowi, ani nauce, ani też przez rewolucje społeczne, tym bardziej przez kłamstwa medialne, lecz przez nadzieję, opartą na wierze, którą przynosi Chrystus i Jego Ewangelia. Prawdziwą nadzieją – podkreśla papież – wielką nadzieją człowieka może być tylko Bóg, który umiłował nas w swoim Synu. Nie jakikolwiek bóg, ale ten Bóg, który ma ludzkie oblicze i ludzkie serce, i umiłował nas do końca, zarówno każdego człowieka, jak i ludzkość w całości”.

Pozwólcie, Bracia i Siostry, że odwołam się jeszcze raz do wielkiego bogactwa refleksji teologicznej Benedykta XVI, przywołując jego słowa, zapisane jeszcze w czasie jego posługi uniwersyteckiej, które nie straciły nic ze swej aktualności. Oto one: „Chrześcijaństwo nie jest domem towarowym stale zatroskanym, by swą reklamą dostosować się do gustów i nastrojów publicznych, bo chce się pozbyć towaru, którego klienci nie chcą, albo już nie potrzebują. Wiarę chrześcijańską można porównać do medycyny, która nie może kierować się życzeniami pacjentów. Tym, co im się wydaje za ważne i konieczne. Musi domagać się, by wyrzekli się nawyków, które nie są ich potrzebą, ale chorobą współczesnego świata. Fałszywą odnową chrześcijaństwa jest ta, która goni za człowiekiem zamiast go prowadzić. I w ten sposób – podkreśla kard. Ratzinger  -chrześcijaństwo zmieniłoby się na źle prowadzony sklepik, ratujący się fałszywą reklamą. Chrześcijaństwo bowiem jest domem, wspólnotą Boga zjednoczonego w Chrystusie z każdym człowiekiem”.

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie! Wchodząc w głębię światła kolejnych dzisiejszych czytań biblijnych; zarówno z Księgi Daniela jak i Ewangelii Świętego Łukasza, które są odczytywane w całym Kościele, dostrzegamy różne postawy ludzkich wyborów i konsekwencje.

Prorok Daniel niejako przestraszył się swojej wizji, że oto czwarty król będzie wypowiadał słowa przeciwko Bogu i gnębił świętych Najwyższego, postanawiając zmienić Prawo i czasy, i że święci Boga będą wydani w ręce króla aż do czasu Sądu. Daniel poprosił o wyjaśnienie tej wizji i je otrzymał. Otóż król zostanie osądzony, odbiorą mu władzę, by go zniszczyć i zniweczyć doszczętnie. A panowanie i władzę pod całym niebem otrzyma lud święty Najwyższego, bo Pan Bóg nie pozwoli z siebie bezkarnie kpić i naigrawać się. On jest – jak mówimy – nierychliwy, ale sprawiedliwy i jako Pan historii trzyma ludzkość w swoich rękach. Bo Bóg zawsze będzie się sprzeciwiał temu, co złe, aż do czasu, który nastąpi. O zakończeniu wizji Daniela winni pamiętać wszyscy, którym powierzono jakąkolwiek służbę odpowiedzialności za ludzi.

Z kolei Ewangelista Święty Łukasz przypomina również słowa Jezusa o Sądzie Ostatecznym, który przyjdzie na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. A ten dzień sądu może przyjść znienacka, jak potrzask. Słyszymy więc wezwanie Jezusa: „Czuwajcie i módlcie się, aby serca wasze nie były ociężałe troskami doczesnymi, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym”. Jezus wyraźnie wzywa nas do czujności, a jednocześnie zapewnia, że cokolwiek by się wówczas działo, to wraz z przyjściem Syna Człowieczego, nastąpi ostateczne wyzwolenie od zła. Dlatego wszyscy, którzy Mu ufają z prawdziwą tęsknotą, a nie lękiem, winni oczekiwać tej chwili. To o takiej tęsknocie mówimy wówczas, gdy po Przeistoczeniu wypowiadamy słowa: „Głosimy śmierć Twoją Panie, wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie! Przyznajmy, że sporo jest w nas odruchów antyadwentowych. Bo nie chcemy i nie umiemy cierpliwie czekać. A Adwent to światło i nadzieja, która płynie od tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, Zwiastowania i Wcielenia Syna Bożego pod Sercem Maryi i Jego Narodzin. Ta nadzieja musi zawsze prowadzić ku Chrystusowi. Dlatego potrzebujemy wciąż adwentowej czujności i nie wolno nam pod żadnym pozorem, dać się uśpić i zejść z ewangelicznego posterunku przepowiadania i świadectwa wiary. Bo prawidło jest takie, jak przestrzegał nas zmarły ks. poeta, prof. Janusz Pasierb:

Raz tylko przestań czuwać,

A przywalą cię zwały ziemi.

Raz tylko przestań kochać,

A pustka rozlegnie się od krańca po kraniec serca.

Raz tylko przestań wołać w niebo,

a zagłuszony będzie w tobie wszelki głos.

Trudno nie przyznać racji poecie w sutannie, bo nie trzeba zbyt dogłębnej analizy i obserwacji, aby zauważyć, że żyjemy w czasach, które można nazwać „wojną kulturową czy wprost cywilizacyjną”. Bo przecież już od 2016 roku zdaje się tryumfować wprowadzone określenie „epoka postprawdy”, nie ma żadnej prawdy. A ona postawiła sobie za cel, wyeliminowanie wszelkich znaków wiary chrześcijańskiej z przestrzeni publicznej. Niezmiernie ciekawym świadectwem – przyznam się, że odnalezionym w ostatnim czasie – jest wypowiedź wybitnego fizyka Alberta Einstaina, noblisty, obywatela Szwajcarii i USA, pochodzenia niemiecko-żydowskiego, zmarłego w 1955 roku.

Oto jego słowa: Dziwna jest nasza sytuacja na ziemi. Każdy przychodzi z krótką wizytą, nie wiedząc dlaczego, a jednak czasami wydaje się, że przeczuwa jej cel… Edukacja nie jest zdolna do powstrzymania super potężnego państwa, bo edukacja do państwa należy, a kiedy władza polityczna zajęła miejsce władzy ekonomicznej, uniwersytety i szkoły zawiodły. Tylko Kościół bronił człowieka, a kiedy w Niemczech zaczęła się rewolucja, jako człowiek kochający wolność liczyłem, że będą jej bronić uniwersytety. Wiedziałem bowiem, że zawsze pyszniły się one swoim oddaniem dla sprawy prawdy; ale nie, uniwersytety umilkły natychmiast. Potem liczyłem na wielkich wydawców prasowych, których ogniste tytuły w czasach minionych głosiły miłość do wolności; ale i one, jak uniwersytety w kilka krótkich tygodni zostały wyciszone… Tylko Kościół stał twardo na przekór hitlerowskiej kampanii duszenia prawdy. Nigdy przedtem specjalnie się Kościołem nie interesowałem, ale teraz poczułem do niego wielką sympatię i podziw, bo sam jeden miał odwagę i wytrwałość, żeby stać za intelektualną prawdą i moralną wolnością. I tak zmuszony jestem wyznać, że to, czym kiedyś gardziłem, teraz bez zastrzeżeń pochwalam”.

Postawmy jedno z pierwszych pytań: Czy ten głos, wybitnego uczonego nie jest przestrogą edukacyjną wobec bezdusznej i bezmyślnej decyzji, zarówno rodziców, jak młodzieży i dzieci, wypisywania się z lekcji religii, pozbawiając się drogi do prawdy i celu życia? A jednocześnie, tak mało mówi się o tym w środkach społecznego przekazu, że w Polsce codziennie odbiera sobie życie ponad 16 osób, w tym 12 przypadków stanowią ludzie młodzi. A cóż dopiero powiedzieć o sprawie ideologicznej w procesach edukacyjnych przyjmujących odrzucanie planu stwórczego Boga, poprzez wolność zmiany płci i wszelkiego rodzaju form seksedukacji. I na tym polu Kościół stał się celem medialnych ataków. Np. w sprawie tak zwanej przemocy w rodzinie, aby podważyć jej podstawową rolę i wartość. Chociaż wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni i wstrząśnięci wszelkimi formami seksualnego wykorzystywania dzieci i młodzieży. To tym bardziej trzeba nam stanąć po stronie prawdy w naszych środowiskach, poczynając od rodzin, aby nie dopuścić do seksualnej degradacji człowieka od najmłodszych lat.

Dlatego w tym miejscu, pragnę postawić kolejne bardzo ważne pytanie. Kto jest odpowiedzialny za sprawę podprowadzenia na audiencji z papieżem Franciszkiem kłamcy, jakoby wykorzystywanego seksualnie, którego papież w imieniu Kościoła przepraszana i całuje po rękach?… Czy ktoś przeprosił Ojca Świętego?

Kolejne pytanie. Dlaczego tylko niektóre media publiczne – po przeprosinach Ojca Świętego Franciszka, w lipcu ubiegłego roku, podczas jego apostolskiej wizyty w Kanadzie – poinformowały o mistyfikacji cierpień i zbrodni wobec indiańskich dzieci? Przeszukano 14 lokalizacji w pobliżu szkół rezydencjalnych i nie odnaleziono żadnych masowych grobów i ciał tychże dzieci! A więc, cała narracja o ludobójstwie indiańskiej ludności Kanady jest kłamstwem i nie jest poparta żadnymi dowodami. To jest bardzo bolesne, że ten klasyczny fake news zastosowany wobec Kościoła i papieża doprowadził do zdewastowania ponad 80 kościołów, a spalono 36 kościołów. A Papież znów został oszukany. Czy ktoś przeprosił?

Kolejne pytanie. Kto ma przeprosić Kościół w Polsce za skandaliczne słowa, wypowiedziane na konferencji prasowej w Rzymie, że większość hierarchów polskich nie jest chrześcijanami? A ponadto, że większość Polaków katolickiej Polski nie uznaje Ojca Świętego Franciszka za swojego Papieża? Czy ktoś przeprosił?

I jeszcze kolejne pytanie: Czy można znaleźć na świecie, oprócz radia i telewizji watykańskiej, zespół medialny, jak Telewizja Trwam czy Radio Maryja, które nadają bezpośredni obraz i słowa z każdej apostolskiej pielgrzymki oraz uroczystości i audiencji papieskich?

Drodzy Bracia i Siostry! Przywołajmy jeszcze raz temat zmagania o prawdę. Czwarta pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny, w czerwcu i sierpniu 1991 roku – jak często się o tym mówi – była pielgrzymką już w wolnej Polsce. Ale czy można nawet dziś mówić o prawdziwej wolności wewnętrznej i zewnętrznej, bez mówienia prawdy i życia prawdą?

Głosząc słowo Boże w Olsztynie, 5 czerwca tegoż roku, Ojciec Święty zatytułował je następująco: „Istnieje wielka potrzeba odkłamania naszego życia”. I Papież z całą mocą wypowiadał następujące słowa: „Wolność publicznego wyrażenia swoich poglądów jest wielkim dobrem społecznym, ale nie zapewnia ona wolności słowa. Niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo jest spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, a może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych; dla tych na przykład, którzy różnią się narodowością, religią, albo poglądami. Słowa mogą czasem wyrażać prawdę w sposób dla niej samej poniżający. Może się zdarzyć, że człowiek mówi jakąś prawdę po to, żeby uzasadnić swoje kłamstwo. Wielki zamęt wprowadza człowiek w nasz ludzki świat, jeśli prawdę próbuje oddać na służbę kłamstwa. Prawda zostaje poniżona także wówczas, gdy nie ma w niej miłości do niej samej i do człowieka”.

Te słowa znalazły swoje dopełnienie w encyklice Veritatis splendor, w której św. Jan Paweł II zaznacza: „W naszym świecie występuje koncepcja, którą określa się niestety tak zwanym „twórczym sumieniem”; czyli przekonaniem, że każdy człowiek w imię niewłaściwie rozumianej autonomii moralnej, może tworzyć własne reguły i usprawiedliwiać swoje wybory i postępowanie zależnie od okoliczności. Zaś w etyce chrześcijańskiej są czyny moralnie złe, których nigdy nie można usprawiedliwiać. A takimi są zamachy na życie dzieci nienarodzonych i eutanazja”.

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie! Nadchodzący czas Adwentu jest kolejną szansą i sposobnością do odnowienia naszych osobistych więzi z Chrystusem, aby poprzez „uczestnictwo we wspólnocie Kościoła”, oczekiwać bez lęku na Jego powtórne przyjście.

Dlatego warto, w zakończeniu naszych rozważań, przywołać głos jeszcze jednego współczesnego świadka wiary, jakim jest ks. kard. Robert Sarah. W jego książce wywiadzie „Wieczór się zbliża, dzień się już nachylił”, wydanej przez Siostry Loretanki, czytamy: „Musimy tworzyć wysepki prawdy, każda chrześcijańska rodzina, każda szkoła, każda parafia ma się stać wysepką, z której wygnane jest wszelkie kłamstwo. Nasze wysepki prawdy mają stać się miejscami, gdzie odrzucimy wszelki kompromis z ideologią świata, relatywizmem i diabelskim zwiedzeniem. Prawda jest naszą mocą, bo Chrystus jest naszą Prawdą!”

Maryjo, Gwiazdo nowej ewangelizacji i Jutrzenko nowego świata, prosimy Cię słowami Jana Pawła II. Spraw, aby wszyscy wierzący w Twojego Syna potrafili otwarcie i odważnie głosić Ewangelię życia. Okaż się nam Matką niezawodnej nadziei i czuwaj nad nami wszystkimi. Maryjo, z Tobą mówimy: „Przyjdź, Panie Jezu! „/Ap 22,20/. Amen.

drukuj